civ.org.pl forums [http://forums.civ.org.pl]
Space 4X - Ogólne [http://forums.civ.org.pl/viewboard.php?BoardID=79]
Re: Aurora, następca Stars! [http://forums.civ.org.pl/viewtopic.php?TopicID=19196]
[http://forums.civ.org.pl/viewtopic.php?TopicID=19196#336533]

Kex 
Oct 05, 2019 at 13:40
Re: Aurora, następca Stars!

Jakiś czas temu wróciłem do Aurory. Powody? Nowa wersja wciąż jest gdzieś daleko w planach, a ja miałem ochotę na coś z niezłą ilością kombinowania. A do tego Aurora jest rewelacyjna. Tym bardziej, że wciąż jest wiele jej aspektów, które dopiero zaczynam rozgryzać. Po pierwsze chodzi o „obsługę” większego imperium. Po drugie … w końcu chciałem też walki spróbować.
Podejść miałem kilka. Cóż … raczej mało zachęcająco wygląda gra, w której na starcie ja dopiero muszę opracować technologie transnewtonowskie, a ktoś już po moim systemie sobie lata (dostałem obcą cywilizację w macierzystym systemie i to bardziej rozwiniętą). Inna gra skończyła się na „przebijaniu się” przez komunikaty o błędach w każdej turze. Do tego dodawałem sobie atrakcje stopniowo, najpierw tylko prekursorzy, potem także Swarm.
Może najpierw kilka informacji ogólnych. Już wcześniej spodobało mi się startowanie w dużym układzie i tego się trzymam (Iota Cassiopea to rewelka). Dzięki temu już w macierzystym układzie mogę pobawić się w kolonizację, specjalizację kolonii. Wiem, że poprzez to ułatwiam sobie rozgrywkę, ale w końcu nie chodzi o „złote kalesony”, tylko o dobre poznanie gry, zrozumienie zależności, szukanie lepszych strategii rozwoju itp. Dlatego też staram się szybko moją kolonię startową przerobić w kolonię naukową, przerzucając inne zadania gdzie indziej, w szczególności dotyczy to przemysłu stoczniowego. W tematach cywilnych przerzuciłem się praktycznie całkowicie na „ciągniki” (tug – okręt z wieloma silnikami przeznaczony do holowania) plus orbitalne habitaty odpowiadające za poszczególne zadania. O ile produkcja paliwa z gwiazd czy kopanie na asteroidach w takiej opcji wydaje się naturalne, o tyle transport ludzi czy towarów może zaskakiwać. Fakt, nie jestem może szybki, ale jak za jednym kursem przerzucam milion kolonistów ( transport cywilny na kurs bierze 50tys lub 100tys, potem trochę więcej) czy całe laboratorium lub 20 kopalni, to i tak się to opłaca. Do tego wymiana floty w ramach udoskonaleń naukowych to wymiana samych ciągników, platformy tego praktycznie nie potrzebują. Jedynie jedna stocznia cywilna, owszem, trochę sporawa, i tak wydaje mi się opłacalną opcją.
Do zwiadu zwykle budowałem najpierw 2500, teraz 2000 tonowe okręty załatwiające obie formy. Gdzieś w sieci znalazłem dyskusję, w której twierdzono, że wersja rozdzielona jest efektywniejsza, ale mnie to nie przekonuje. Raz próbowałem gry, gdzie budowałem myśliwce o oddzielnych rolach, współpracujące z okrętami skoku lub okrętami z hangarami, ale jak dla mnie za dużo w tym mikrozarządzania. Jeden okręt badający układ automatycznie, gdy skończy skaczący do następnego, to opcja z mniejszym zachodem. Poza tym myśliwce w roli zwiadu za często miewały u mnie kłopoty albo z zasięgiem albo z szybkością psucia. A finalnie … i tak szybko znam układy na tyle daleko od macierzystego, że do ich jakiegokolwiek eksploatowania droga daleka, więc nie widzę uzasadnienia, by robić to jakoś „efektywniej”.
Poznawanie militariów zacząłem od poradnika SerBeardiana . W skrócie proponował on oparcie floty o rakiety (rozmiar 6 do ataku,1 do obrony rakietowej) z małym dodatkiem wieżyczek mesonowych oraz okrętów wsparcia odpowiedzialnych za zaopatrzenie,skoki. Z racji nieco wyższych poziomów technologicznych cieszyłem się, że już pierwsze rakiety robię „lepsze” niż on tam proponował. Zresztą wiele trudu to nie wymagało, już sam fakt, że starałem się o jeden silnik na rakietę zamiast większej ilości mniejszych dokładanych „naukowo”, dużo zmieniał. Moje samozadowolenie jednak szybko zostało przygaszone. Najpierw przez stronkę proponującą optymalne rozwiązania rakiet przy danych poziomach technologii czy potrzeb. Mówiąc krótko – podane tam buildy nawet przy moich technologiach dawały rakiety ze 2x szybsze i skuteczniejsze. Do grona miłośników broni rakietowych jednak nie trafiłem. Problem z rakietami jest w tym, że ciężko ocenić laikowi jak duża salwa jest potrzebna, by przeciążyć obronę przeciwrakietową przeciwnika. A rakiety niestety kosztują. Na początku tego nie dostrzegałem, bo zaczynając od rakiet, zlecając ich produkcję, a potem wynajdując i produkując resztę moje pierwsze okręty rakietowe miały spory zapas. Gdy jednak się okazywało, że te rakiety są już przestarzałe, nowsze i lepsze wolno się robią, a ja niezła ilość wystrzelałem bez skutku do jakiegoś przeciwnika, przestało to być zabawne.
No to nadszedł czas na rozważenie innych opcji. Skuteczność wieżyczek mesonowych mi się podobała, ale jednak zasięgiem to one nie grzeszyły. W tamtej grze zastanawiałem się nad railgunami lub klasycznymi laserami. Dość istotne był fakt, że naukowca od „rakiet” miałem rozwiniętego, natomiast „energetycznego” olałem. I tak jednak się okazało, że lasery rozwinęły się szybciej do ciekawego poziomu. No to pozostało mi spróbować, jak się sprawdzi gra olaniem tematów rakietowych,a oparcie się o laserowe wieżyczki. Efekt okazał się w pełni satysfakcjonujący. Taką flotą bez problemu masakrowałem rakietowych precursorów, myśliwce swarmu czy utrzymując dystans wszystko inne. Taka strategia nie wymaga żadnych finezji, gdy ja nie obrywam, nawet uszkodzeniami o sile 1 w końcu przebiję każdy pancerz. Wiem, że w Aurorze dobrze kombinując na każdą flotę da się znaleźć „kontrę”, ale i tak jestem w szoku jak uniwersalne okazały się te lasery na wieżyczkach. Najistotniejsze jednak jest co innego – Aurora mnie zwyczajnie zachwyca. To co w niej można zrobić, to jak opłaca się kombinować, to jak istotne jest właściwe wykorzystanie tego co się posiada,to szok. Szczególnie jak się to zestawi z innymi tytułami, niby chwalonymi, ale jednak strategicznie „biednymi”. Ale o tym może opowiem na podstawie mojej ostatniej gry.
Zacząłem w systemie z 5 warpami, za jednym miałem precursosów, za drugim swarm, za 3 zwyczajnych obcych, z którymi szybko się zaprzyjaźniłem (szczególnie, że siedzą na planecie z za dużą dla mnie grawitacją). Ci zwykli szybko zaczęli spamować budowaniem bram i wizytami „wybuchowymi” u niemilców. Ale nic to, chcą ginąć, niech giną, ja się spokojnie porozwijam. Kolejnych przyjaznych znalazłem 2 systemy dalej. 2-3 systemy dalej mam też inne układy z niemilcami. Ciekawostką było odkrycie w systemie oddalonym o 3 bramy do mojego macierzystego, poprzez co w odległości 2 znalazłem system z 2 rasami zwykłych obcych,z których jedni od razu byli neutralni,drudzy jednak zniszczyli mojego zwiadowcę.
Przyznam, że trochę się bałem o tę grę, bo jednak towarzystwo trochę kłopotliwe. Pierwszą grozę przeżyłem widząc „matkę” w moim układzie, gdy sam miałem zaledwie 3 okręty. Na szczęście dostrzegłem, że nie zmierza ona w kierunku moich planet, więc postanowiłem siedzieć cicho. Matka poleciała do innego warpa, a potem wróciła do siebie bez angażowania kogokolwiek. Kolejna wizyta zbiegła się z terminem wyprodukowania 3 kolejnych okrętów, kierunek zwiadu był inny, więc tym razem siedzenie cicho nie wchodziło w grę. Nie ma wyjścia, przechwytujemy ich. Moja flota zdała egzamin śpiewająco. Wystrzelone przez matkę myśliwce oddały tylko 1 strzał, którego skutki szybko naprawiłem, matkę z dystansu spokojnie rozstrzelałem. Trochę mi uśmiech zbladł, gdy okazało się, że za tą jedną matką lecą kolejne dwie, na szczęście każda osobno. Walka była więc dłuższa, ale tu już wiedziałem, że stresu nie ma. 3:0 dla mnie.
No ale … skoro 3 matki przyleciały do mnie, to co zostało w tamtym układzie? Sprawdźmy – ups 4 matki lecą razem. Za chwilę moje sensory zarejestrowały chmarę fighterów, tego chyba ze 300 było. Na szczęście po mojej stronie była szybkość. Bawiąc się kierunkiem i prędkością wolno, bo wolno,ale bez zagrożenia rozstrzelałem tę chmurę. To na matki – taktyka podobna, pozwalam się dogonić, ogień do pierwszej, przyspieszenie wobec myśliwców, znów poczekanie na matki, ostrzelanie do czasu utraty prędkości i przechodzimy do kolejnej. W efekcie po czasie miałem 4 rozdzielone matki z różnymi uszkodzeniami, które już kolejno dało się rozstrzelać. 7:0 dla mnie.
No to może idąc za ciosem zajrzę do tego systemu precursorów? Tu była nuda. Zyskiem dla mnie było pozbieranie wszystkich wraków, ale powalczyć za bardzo okazji nie miałem. Przeciwko mnie poleciały w sumie jakieś 3 małe okręty, które nawet jednej rakiety do mnie nie wystrzeliły. Zawiedli mnie ;-)
Po okresie spokojnym, mając już 12 okrętów, w tym 3 w wersji ulepszonej, pomyślałem o tamtym systemie z 2 obcymi. Wersja planowana wizyty to „zemsta” za zwiadowcę. Doleciałem i zaczynamy zabawę. Na pierwszy ogień widzę 2 sztuki 1000 tonowe lecące w moim kierunku. Ich prędkość? Ale zacofańce. Mina trochę mi zrzedła, gdy wleciały w zasięg moich aktywnych sensorów. Jedynie 2 okręty miały aktywne sensory, cała grupa liczyła 10 okrętów. Postanowiłem nie ryzykować i spróbować znanej już taktyki symulowanej ucieczki. To była dobra decyzja. Ich rakiety o rozmiarze 3 nie grzeszyły prędkością (jedynie ok 500 więcej niż moja flota), ale wysłali na mnie tego 180 sztuk w salwie. Szarża na coś takiego bez uszkodzeń by się nie odbyła, a tak miałem czas na kolejne zestrzeliwanie. Potem była już tylko ściganie kolejnych okrętów, które niczym zagrozić nie potrafiły. Tym bardziej gdy okazało się, że ich kolejne rakiety już są wolniejsze niż moja flota. Okazało się jednak, że neutralnemu mój pobyt w systemie przestał się podobać. Chciałem zwyczajnie poubezpieczać moich zbieraczy złomu. Nagle dostaję info o zestrzeleniu ze 30 neutralnych rakiet. Druga nacja okazała się lepsza technologicznie. Ich pierwsze rakiety miały rozmiar 4 i były 2 razy szybsze niż moja flota. Jego problemem jednak była synchronizacja działań. Gdyby skupił floty, miałby jakieś szanse, latając małymi grupami moim jedynym zmartwieniem było czy moja flota będzie w stanie sama wrócić do domu, czy też muszę ją wspomóc tankowaniem. Ataki podobnych ilościowo grup rakiet, nieważne jakiego rozmiaru (potem były też 6 i 1), nie robiły żadnego wrażenia na mojej obronie antyrakietowej. Czy jednak z tego układu dane mi było wrócić bez rys? Jednak nie. Podczas ataku na jedno zgrupowanie moją uwagę przykuwa 8 trafień o sile 9. Co się stało? Jakim cudem? Jakie straty? A więc jednak przeżyłem test pancerza. Te uszkodzenia co prawda żadnych wewnętrznych uszkodzeń nie spowodowały, ale bezpieczniej było ten okręt odesłać do stoczni niż ryzykować loty z 2 dziurami w pancerzu, nie wspominając o prawie 3. Hmm, to może być ciekawe zagranie. Wypuszczenie rakiet z tak bliskiego dystansu, tak że obrona antyrakietowa nawet nie ma szans zareagować, można ciekawie wykorzystać. Przy lepszych poziomach technologicznych rakiety z paliwem na 5 s i silną głowicą, do tego w sporej ilości (mogą być zredukowane wyrzutnie, bo nie zależy nam na czasie ładowania itp.) , mogą solidnie zaskoczyć przeciwnika już oczekującego łatwego zwycięstwa.
Owszem, Aurora nie jest bez wad, w szczególności dotyczy to jej wydajności w późniejszym okresie gry, ale ja jestem nią po prostu oczarowany. Poszczególne elementy czy rozwiązania mogą wydawać się „proste”, ale razem tworzą świetną całość. To nie jest pseudo strategia dla każdego, w której wystarczy tylko wysłać trochę lepszą flotę, coś się pokotłuje bez większego sensu i już można puszczać fanfary. Jej poznanie wymaga czasu i cierpliwości, ale „epickość” starć w pełni to rekompensuje. Tu trzeba myśleć,co się robi, bo poprzez błędy łatwo banalna potyczka może się zamienić w spektakularną klęskę. Wielu z Was zachwycało się Stellarisem na przykład, a gdy obecnie spróbuję sobie przypomnieć te zabawy w kotka i myszkę między flotami z powodu sztucznych ograniczeń, to nie boję się stwierdzić, że Stellaris jest niegodne Aurorze „buty czyścić”. A to wszystko za darmo, stworzone przez jednego człowieka. Szok.




tForum version b0.94.1.2 (© 2003 tForumDevTeam)

The comments published here represent only the personal opinions of the respective users. civ.org.pl and it's staff is not held responsible for the contents of the posts.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Portal civ.org.pl ani jego redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.


hosted by artserwis.pl - praca, konkursy, portfolia dla twórców.