civ.org.pl forums > Space 4X - Space Empires V - Multiplayer > PBEM9 - kronika
Zmień język na polski. Switch to English.

Print This Topic        Mark Topic as Unread 

civ.org.pl forums > Strategie Kosmiczne 4X > Space Empires V - Multiplayer
Poster
Message    
Merthen
Status: Moderator

Posts: 5146
Registered: Aug 25, 2008
IP: Logged
PBEM9 - kronika [post #1]

Typ/Nazwa: Cesarstwo Kridend
Tytuł Przywódcy/Imię: Cesarz Zentruzzzer
Nazwa Rasy: Krrizz
Typ Fizyczny: Humanoidy
Typ Planety: Skalista
Atmosfera: Tlen
Rząd: Cesarstwo
Społeczeństwo: Pokojowe

Flaga:


Rasa:


Shipset:



BIOLOGIA
Krrizz z wyglądu przypominają ziemskie, syberyjskie tygrysy. Jest to najbardziej widoczne w charakterystycznej "tygrysiej" głowie i w futrze o barwie biało-rdzawej pokrywającej całe ciało (istnieje podgrupa o barwie futra srebrno-rdzawej).
Jednak na tym podobieństwo się kończy, mają humanoidalny kształt oraz inne proporcję ciała. Także metabolizm i budowa wewnętrzna różni ich całkowicie od kotów, a także od człowieka (serce np. ma 6 komór).
Dorośli Krrizz osiągają wysokość do 2 m i wagę do 180 kg. Tak duża wagę nie ma nić wspólnego z tłuszczem, to po prostu ciężkie, solidne kości i kilogramy mięśni.
"Kociambry" dożywają do 180 lat.


SPOŁECZEŃSTWO
Od zarania dziejów Krrizz tworzyli wspólnoty. Najpierw były to grupy łowcze, które przemieniały się w klany, które z kolej były podstawą powstania cesarstw. W czasach klanach rządziły rady starszych.
W skład rady wchodził zawsze jeden który miał pierwszy (i często ostatni) głos w posiedzeniach. Osoby piastujące te stanowisko miały z biegiem czasu coraz więcej do pozwiedzania, aż osiągnęli władzę (prawie) absolutną stajać się cesarzami.
Ten model rządów okazał się na tyle skuteczny ze i dzisiaj całym społeczeństwem Krrizz rządzi Cesarz wspomagana przez rade tzw. Mistrzów.
Sami Krrizzowie bardzo cenią sobie honor oraz odwagę. Mimo wieków cywilizacji nadal wielu z nich posiada w sobie dziką dusze wojownika.
Główną religią od pradziejów była wiara w Durrarghena - boga wojny ale także honoru, odwagi i prawości. Wiara ta mimo postępów cywilizacji nie traci nic na sile.
Po roku 150 pek, kiedy następowało wchłanianie przez Kridend pozostałości po dwóch cesarstwach zaczęły się pojawiać pewne nowe podziały w społeczeństwie. Wyodrębniły się trzy grupy. Rdzenni mieszkańcy nowego kontynentu byli najliczniejsi i zwano ich cesarskimi. Dawni poddani Rendhum nosili miano żelaznych (z powodu ponadprzeciętnej wytrzymałości) a najmniej liczni, wywodzący się z Tekeda, byli nazywani srebrnymi (z powodu koloru futra).
Wszyscy uznawali oczywiście władzę Cesarza, mieli równe prawa i wyznawali ta samą religię ale dbali o to aby zachować swoją kulturę. Dlatego grupy te dotrwały do dziś.


HISTORIA

KALENDARIUM


pek. - przed erą kosmiczną

ok.7000 pek Tworzenie grup łowczych. Krrizzowi nauczyli posługiwanie się ogniem.

ok 6500 pek Początek rolnictwa i hodowli. Grupy łowcze przemieniają się w klany. Początki kultu wojny oraz heroizowania śmierci z honorem

ok 6000 pek Wzrost znaczeń klanów, powstają osad bronione palisadami. Pierwsze kanały nawadniające. Rozpowszechnienie garncarstwa. Liczne wojny klanowe

ok.5000 pek Powstanie pisma obrazkowego. Wynalazek koła oraz broni miotanej

ok 4000 pek Obróbka rudy żelaza

ok 2700 pek Powstanie alfabetu, szybki rozwój instytucji politycznych i społecznych.

ok 2500 pek Klany Tekada, Rendhun i Kridend rosną w silę, dalszy rozwój osad.

ok 2100 pek Wzrost znaczenia jedynowładztwa. Głowy rodzin głównych klanów uzyskują coraz większa władzę.

ok 2000 pek Konflikty między klanami są coraz bardziej krwawe.

ok 1200 pek Rozwój techniki wojennej, osady powiększają się i otaczają kamiennymi murami, powstają pierwsze machiny bojowe.

ok 800 pek Klany Tekad i Rendhum sprzymierzają się i po wielkiej bitwie zmuszają klan Krident oraz kilka mniejszych klanów do opuszczenia ojczystych terenów. Następuje tzw. wielka wędrówka.

ok 750 pek Klan Krident wraz z sojusznikami dociera po wielu latach do drugiego dużego kontynentu planety. Nowy kontynent jest pełne niebezpiecznych zwierząt zmuszając Krizzów do nieustannej walki o przetrwanie. Na starym kontynencie klany Tekada i Rendhun zrywają przymierze i toczą między sobą nieustanne walki.

ok 650 pekPo wieku nieustannych walk o przetrwanie na nowym kontynencie zaczynają powstawać pierwsze miasta. Głowa klany Krident ogłasza się cesarzem. Zostaje ustalona flaga Cesarstwa/

Na starym kontynencie trwa dalsze udoskonalanie technik zabijania.

ok 600 pek Zostaje wynaleziony proch. Powstają wielkie piece hutnicze

ok 550 pek Cesarstwo Kirdent rozrasta się w wielkim tempie. W miastach rozwija się nauka. Zostaje wynaleziony druk. Dociera proch z starego kontynentu. Niebezpieczne zwierzęta stają się rzadkością. Wzrasta liczba tzw. honorowych pojedynków na śmierć i życie.

Na starym kontynencie. Oba klany kończą wchłanianie sojuszniczych klanów i tworzą Imperia. Głowy klanów Tekad i Rendhum ogłaszają się imperatorami Granica między pastwami zostaje ustanowią. Pierwszy dłuższy okres pokoju.

ok 500 pek Na starym kontynencie okres pokoju się kończy i rozpoczyna się nowa krwawa wojna w których armię wyposażone są w armaty i karabiny na równi z bronią biała. Na nowym kontynencie wielki rozkwit rolnictwa, przemysłu ale także kultury. Duże zainteresowanie astronomią.

ok 400 pek Imperium Rendhum zdobywa przewagę w wojnie. Imperium Tekad zgadza się na upokarzającą kapitulację.

ok 340 pek Wielka Armia Rendhum wyrusza na podbój Cesarstwa Kirdent. W połowie drogi zawraca na wieść o podstępnym ataku Tekad. Wojna między tymi imperiami rozgorzała na nowo.

ok 300 pek Wona między Takeda a Rendhum trwa nadal. Wynalezione silnik parowy. Na starym kontynencie pojawiają się samobieżne pancerne pojazdy wojenne na parę. A na nowym cywilne parowe pojazdy szynowe.

ok 250 pek Pojawiają się sterowce oraz radio. Rozwój nauk biologicznych. Imperium Teked skurczyło się do 20 % swoich dawnych terenów Jednak nie myśli o kapitulacji.

Cywilizacja na nowym kontynencie kwitnie. Jedyna agresywność w Cesarstwie Krident objawia się w nadmiernych polowaniach oraz w licznych pojedynkach.

ok 200 pek. Rendhum masowo używa nowo wynalezionej broni rakiet. Są blisko zniszczenia przeciwników W desperacji Imperator państwa Tekeda rozkazuje użycie broni biologicznej. Jednak użyty wirus wymyka się pod kontroli.
Na nowym kontynencie pojawia się elektryczność.

ok 190 pek Stworzony wirus zabija 99% populacji starego kontynentu. Na wieść o działaniu tej straszliwej broni Cesarstwo Krident izoluje się i gorączkowo pracuję nad szczepionką. Zakaz nad badaniem broni biologicznych.

ok 180 pek Szczepionka zostaje wynaleziona. Ekspedycja z Cesarstwa udaje się na stary kontynent. Starają się nieść pomóc jednak z z 100 milionów istniń przetrwało (już uodpornione) tylko kilkaset tysięcy
Pojawiają się pierwsze samoloty.

ok 150 pek następuje re-kolonizacja starego kontynentu. Resztki dawnych dwóch imperium przyłączają się do Cesarstwa. Zakazane zostały pojedynki. Następuję złota era w dziejach planety. Kult wojownika jednak kwitnie nadal. Ale przejawia się tylko w limitowanych polowaniach oraz w licznych bezkrwawych grach zespołowych.

ok 100 pek Oba kontynenty planety są zaludnione. Rozwój wszelkich nauk kwitnie. Pojawiają się silniki odrzutowe i elektryczne. Upowszechnia się masowy transport.

90 -60 pek Tysiące wynalazków m. in komputery .

60 pek Rozrost populacji powoduje deficyt Energi. Pierwszy światowy kryzys.

51 pek Wynalezień Energi atomowej.

48 pek Zastosowana Energi atomowej w elektrowniach. Kryzys staję się niemiłym wspomnieniem.

45 pek Awaria chłodzenia w jednej z elektrowni atomowych powoduje stopienie rdzeni. Wybuch powoduje śmierć kilku tysięcy Krrizzów oraz skażenie terenu o średnicy 50 km na wiele lat. Zakaz używania Energi atomowej . Drugi ogólnoświatowy kryzys.

40 pek Na tron wstępuje Cesarz Zentruzzzer

39 pek Zostaje wynaleziona zima fuzja.

38 pek Energia nie jest już problemem. Koniec kryzysu.

37 pek Wystrzeleni pierwszego sztucznego satelity

31 pek Zaobserwowanie dziwnych anomalii grawitacyjnych w układzie słonecznym Teoretycznie mogą to być wejścia prowadzące do odległym miejsc w galaktyce.

23 pek Zostaje stworzona pierwsza sztuczna inteligencja.

20 pek Planeta jest przeludniona. Cesarz Zentruzzzer z wielką niechęcią wprowadził kontrole urodzin.

19 pek Wystrzelenie pierwszych bezzałogowych sond do badania planet w systemie.

18 pek Zbudowanie prototypu załogowego statku kosmicznego.

17 pek Wystrzelanie bezzałogowej sondy w kierunku odkrytej anomalii grawitacyjnej

16 pek Pierwszy załogowy lot na inną planetę w systemie. W tym samym roku sygnał z bezzałogowych sondą (wysłanej do anomalii) został przerwany, podczas zbliżania się do celu. Sonda już się nie odezwała.

8 pek Zaobserwowanie nowych anomalii grawitacyjnych. Wysłano w ich kierunku sondy. Też żadna nie wróciła.

2 pek Po latach wytężonych prac naukowych opracowano nowe silniki, które powinny pozwolić na przekroczenie anomalii - wystrzelenie nowej sondy

0 ek Sonda przekroczyła anomalie i wróciła zgłaszając istnienie po drugiej stronie systemy słonecznego! Teorie iż anomalie się tunelami łączącymi systemy się potwierdziła - rozpoczęto przygotowania do międzysystemowych - załogowych lotów.

Rok te został uznany za rok zerowy Ery Kosmicznej!!

[Edited by Merthen on Dec 15, 2012 at 10:39]

Dec 15, 2012 at 10:32

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2306
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Galactic News Network: WTF is Yithian?! [post #2]

Biologia:

Znaleziska na niektórych z planet w zbadanej przez nas przestrzeni, pozwalają wysnuć wniosek, że są one pozostałościami po tajemniczej cywilizacji, której członkowie wywodzili się prawdopodobnie z symbiotycznego zespolenia dwóch wielokomórkowych organizmów. W środowisku naukowym toczą się zażarte spory na ten temat, ale przeważający obecnie pogląd, sformułowany na podstawie zbadanych szczątków tych przedziwnych istot, mówi, że w fazie cywilizacji kosmicznej ich ciała składały się głównie z kilkunastu giętkich, obłych wypustek w górnej części i kolczastej chitynowej muszli u podstawy. Nie jest znany sposób ich poruszania się, odżywiania, ani rozmnażania. Z uwagi na to, iż wydaje się, że ich urządzenia były oparte o zaawansowaną technologię organiczną, trudno nawet orzec na pewno co jest wytworem ewolucji biologicznej, a co cywilizacji technicznej. Z wielu nazw, którymi ich obdarzono, najbardziej przyjęło się miano: Yithian.

Społeczeństwo:

Niewiele jest wiadomo o strukturze społecznej Yithian, jednak skupianie się znalezisk na ograniczonych obszarach zdaje się sugerować, że przejawiali oni tendencję do grupowania się na niewielkim terenie. Znaczna część badaczy skłania się ku poglądowi że ich sposób komunikacji odbywał się głównie na poziomie wizualnym, ale dane na ten temat są nadal bardzo skąpe.

Historia:

Nie natrafiono dotychczas na żadne artefakty, które byłby rozpoznane jako jakikolwiek nośnik informacji, używany przez Yithian w fazie ekspansji międzygwiezdnej, więc pewne w ich historii jest tylko, że taka faza istniała. Pojawili się na znanych stanowiskach prawdopodobnie ok 30tys lat temu i ich obecność wydaje się nieprzerwana, aż zniknęli nagle, ok. 20tys. lat temu. Stopień zachowania znalezisk nie pozwala stwierdzić co spowodowało to nagłe odejście, choć 2 obecnie dominujące teorie to zagłada na skutek konfliktu militarnego i przejście fazowe do następnego, trudnego dla nas do wyobrażenia, etapu rozwoju cywilizacyjnego. Czy czeka nas to samo? Czy to nieuniknione że i po naszej wspaniałej cywilizacji zostaną tylko niewiele mówiące szczątki? Być może uda się odpowiedzieć na te i wiele innych pytań, jeśli uda się kiedykolwiek zlokalizować świat macierzysty Yithian - świat jedynych jak dotychczas inteligentnych istot w poznanym kosmosie, poza nami.

Rozpoznane przedstawienia istoty i prawdopodobnie statku kosmicznego:



Dec 15, 2012 at 10:44

Print
Ziro
Status: Elite

Posts: 777
Registered: Feb 14, 2009
IP: Logged
Lohengramm Reich - Wpis Pierwszy, Reinhard von Lohengramm [post #3]


Dynastia Goldenbaum upadła, niech żyje Reinhard von Lohengramm! - wiwatują tłumy. Nadszedł koniec skorumpowanej szlachty i wyzysku ludu, gdy wywodzący się z biednej arystokracji Reinhard von Müsel wstąpił ze swym ukochanym przyjacielem z dzieciństwa do galaktycznej floty Rzeszy i odnosił co kolejne zwycięstwa nad Federacją Wolnych Planet. Został zauważony przez Kaisera Fryderyka IV i nadano mu nazwisko dawnego upadłego rodu o chwalebnej historii, von Lohengramm. Po przewrocie wykonanym w tak sprytny sposób został okrzyknięty nowym cesarzem galaktycznego imperium, nastał czas Rzeszy Lohengramm, gdzie cesarz staje na czele floty i walczy ramię w ramię ze swoimi żołnierzami, a jego oddani admirałowie, którym nadano najwyższe prawa szlacheckie idą za przykładem Złotego Lwa. Ostatecznie zjednoczył prawie cały znany wszechświat pod swoim panowaniem. Jednak gdy Yang Wenli, jego największy wróg zginął z rąk wyznawców Terry, niezłomny Kaiser popadł w nieznaną chorobę, niczym znużenie tym wszechświatem odszedł pozostawiając swą Kaiserin i potomka i udał się do Valhalli.

- Kirchais, więc to jest Valhalla?
- Tak mein Kaiser, kolejna Twa wspaniała zdobycz.
- To mi nie wystarczy, zwłaszcza kiedy na wszystkich mych admirałów nastał czas i do nas dołączyli. Czas poznać wszechświat wokół Valhalli, wysłać korwety odkrywców do pobliskich punktów skoków, przygotować projekty okrętów kolonizacyjnych i transportów ludności cywilnej.
- Powiadomię von Obersteina natychmiast, by zajął się nowymi projektami. osobiście zajmę się przygotowaniem odkrywców do wylotu. Czy mam też przekazać Obersteinowi, że ma wolną rękę co do nakładów na różne działy nauki w ramach rozwoju technologicznego?
- Tak Kirchaisie, sięgnę po kolejne gwiazdy, mimo wszystko nasze dusze są nieśmiertelne, prawda Kirchaisie?
- Tak mein Kaiser, Pani Annerose zaprasza nas na bal do sobie dziś wieczorem.
- Moja siostra? Musiała się za nami stęsknić. Musisz wyglądać dobrze, od wielu lat nie widziała swego ukochanego Siega.
- Ale nie lepiej niż Ty Reinhardzie.
- Oczywiście, to już podchodziłoby pod zdradę stanu - oboje wybuchli śmiechem.

Tego samego dnia wieczorem.
- Tak się cieszę, że Was widzę - objęła ich obu - nie wiecie jak za Wami tęskniłam!
- Też się cieszymy, że Cię widzimy siostro, jak widzisz pod Twoje przybycie wszystko już przygotowaliśmy.
- Teraz pewnie będziesz chciał zdobyć jak najwięcej gwiazd z tego bezkresnego morza.
- Mein Kaiser, Pani Annerose zbyt dobrze Cię zna.
- I Ty przeciwko mnie Kirchaisie - Reinhard rozejrzał się po tłumie - zostawię Was samych, macie sobie wiele do powiedzenia i uregulowania swoich uczuć, a ja udam się do swej Kaiserin.
Opuścił ich, a Siegfried Kirchais z Annerose von Grünewald udali się na balkon, by móc wreszcie wyznać przed sobą wszystko.
- Mein Kaiserin, jak się miewa nasz syn Aleksander?
- Reinhard! - objęła go mocno - wdał się w Ciebie, pozostawione przez Ciebie imperium będzie się dalej rozwijać pod jego rządami.
- Cieszę się mein Kaiserin, teraz gdy wszyscy jesteśmy w komplecie i gdy dołączyli do mnie Yang Wenli i Julian Minci możemy spokojnie zacząć ekspansję naszych granic poza Valhalle.
Podszedł do nich Paul von Oberstein.
- Mein Kaiser, proszę mi wybaczyć, że przeszkadzam Waszemu zjednoczeniu, pragnę poinformować, że statek kolonizacyjny klasy Tonsberg oraz statek transportu cywilnego klasy Drammen przeszły pomyślnie fazy projektowania i testów i trafią do produkcji gdy uznasz to za stosowne.
- Dobrze się spisałeś, kontynuuj pracę nad rozwojem technologicznym, a teraz prosiłbym byś zawołał tu Kirchaisa, pragnę usłyszeć raport na temat przygotowań okrętów odkrywczych.
- Tak jest, mein Kaiser.
Po krótkiej chwili od odejścia von Obersteina pojawił się Siegfried Kirchais, by zdać raport.
- Mein Kaiser, wykryliśmy dwa punkty skoku, dwie jednostki klasy Lidingo kończą załadunek zapasów i paliwa, by zwiększyć ich zasięg projekt nie posiada opancerzenia i uzbrojenia jednak sądzimy, że nie powinniśmy napotkać żadnego oporu w najbliższych położonych nam systemach i im sąsiadującym. Załogi okrętów tak jak nakazuje Twoje prawo do końca przygotowań dostali dni wolne, by móc spędzić czas z rodziną.
- Dobrze, jeśli napotkają jakieś niebezpieczeństwo mają natychmiast zawrócić oraz raporty mają być zdawane na bieżąco.
- Tak jest mein Kaiser, teraz proszę mi wybaczyć, obiecałem Pani Annerose wszystkie możliwe tańce.
- Oby ma siostra Cię nie przemęczyła, skoro wszystko mamy za sobą, mein Kaiserin, zaszczycisz mnie tańcem? - przyklęknął z ukłonem.
- Z przyjemnością Reinhardzie.

_________________________________
Hitori ni nareba fuan ni obieteita kedo

LastFM

Dec 15, 2012 at 15:01
Gadu-Gadu: 7994773
Print
Merthen
Status: Moderator

Posts: 5146
Registered: Aug 25, 2008
IP: Logged
Re: PBEM9 - kronika [post #4]

Dekretem Cesarskim w roku 0 ery kosmicznej zostały powołane następujące siły/organizacje

CFZ - Cesarska Flota Zwiadowca - siły odpowiedzialne za badanie nowych systemów
CFT - Cesarska Flota Thery - siły odpowiedzialne za obronę świata macierzystego
CFK - Cesarska Flota Kolonizacyjna - organizacja mająca na celu kolonizacje nowych światów i przetrwanie gatunku
CPO - Cesarski Przemysł Orbitalny - organizacja odpowiedzialna za rozbudowę przemysłu orbitalnego


Raporty Cesarskich Flot/Organizacji w I roku ery kosmicznej:

CFZ - Zamówienie w zespole stoczni planetarnych okrętów zwiadowczych klasa: Ostrożny
CFK - Zamówienie statków kolonizacyjnych zdolnych pomieścić kilkadziesiąt milionów Krrizz
CPO - Rozpoczęto budowa kompleksu stoczni orbitalnych
CFT - Raport utajniony tylko do wglądu przez Cesarza i Rady Mistrzów.

[Edited by Merthen on Dec 15, 2012 at 15:51]

Dec 15, 2012 at 15:26

Print
Noboto
Status: Regular

Posts: 190
Registered: Aug 16, 2011
IP: Logged
Re: PBEM9 - kronika [post #5]

dziennik dowódcy misji Wywyższonego Henrego Morgana

data 0001.01.01 2:37

+nasze lądowanie na planecie było dość hmm... twarde statek już nie wystartuje, a zewnętrzne systemy obrony się stopiły, jednak to co najważniejsze ocalało. Na planecie spotkaliśmy obcego kupca który zabłądził, podaliśmy mu dokładne dane na temat położenia tej planety, otrzymaliśmy od niego trochę technologi jego rasy, jednak Imperator nad nami czuwa+

[Edited by Merthen on Dec 15, 2012 at 17:07]

Dec 15, 2012 at 17:04

Print
Ceasar Of Rome
Status: Moderator

Posts: 3040
Registered: Aug 09, 2008
IP: Logged
Re: PBEM9 - kronika [post #6]

W roku 2400 rozpoczęliśmy nadanie naszego sygnału wywoławczego w przestrzeń kosmiczną
Sygnał ów zawiera zakodowane informacje o Nas, Naszym wyglądzie fizycznym, fizjologii, potrzebach niższego rzędu oraz o Naszej dobrotliwej naturze. Tekstem jest liryk pradawnego barda:

Ground control to major Tom
Ground control to major Tom
Take your protein pills and put your helmet on
(Ten) Ground control (Nine) to major Tom (Eight)
(Seven, six) Commencing countdown (Five), engines on (Four)
(Three, two) Check ignition (One) and may gods (Blastoff) love be with you

This is ground control to major Tom, you've really made the grade
And the papers want to know whose shirts you wear
Now it's time to leave the capsule if you dare
This is major Tom to ground control, I'm stepping through the door
And I'm floating in a most peculiar way
And the stars look very different today
Here am I sitting in a tin can far above the world
Planet Earth is blue and there's nothing I can do

Though I'm past one hundred thousand miles, I'm feeling very still
And I think my spaceship knows which way to go
Tell my wife I love her very much, she knows
Ground control to major Tom, your circuits dead, there's something wrong
Can you hear me, major Tom?
Can you hear me, major Tom?
Can you hear me, major Tom?
Can you...
Here am I sitting in my tin can far above the Moon
Planet Earth is blue and there's nothing I can do

Wszystkie nasze jednostki nadają ową sygnaturę w nadziei, że Tam w czarnej przestrzeni jednak cos jest. Wierzymy w to, gdyż Nasi przodkowie już parę tysięcy lat temu znaleźli tajemniczą budowlę. Z czasem nauczyli się ja wykorzystywać.

_________________________________
Ceasar Trade List

Dec 15, 2012 at 17:43
Gadu-Gadu: 8840735
XFire Ceasar4Rome
Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2306
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
POKUTA [post #7]

Wschód czerwonego karła widziany z orbity jego drugiej planety z pewnością oślepiłby lekkomyślnego ludzkiego obserwatora, nie stosującego odpowiednich zabezpieczeń, ale i tak nie zmieniłoby to jego sytuacji, jeśli zechciałby dostrzec doskonale zamaskowaną dronę, nazwijmy ją Nadzorcą, nawet mając ją na wyciągnięcie ręki - bez dysponowania technologią, którą jej budowniczy rozwijali przez dziesiątki tysięcy lat, nikt nie zauważyłby jej obecności. Nie wystarczał do oświetlenia jej także ledwo tlący się płomyk niegdyś dumnej cywilizacji, która była zdolna, niby gorejącym płomieniem, objąć w swe władanie setki systemów gwiezdnych, nim niemal nie zgasła, zduszona w swej zachłanności napotykając potężniejszych, starszych... A jednak ten wątły płomyk wystarczał do zdewastowania planety i uczynienia jej niegościnnym miejscem, nie tylko dla ludzi, o ile ktokolwiek z nich znalazłby się tam jakimś trafem, ale przede wszystkim dla rasy, która niegdyś wyewoluowała na jej rozległych bagniskach i rozpaliła go. Myliłby się jednak ten, kto odmawiałby im z tego powodu prawa przynależności do istot rozumnych, gdyż w sytuacji w jakiej znajdowali się nie tkwili dobrowolnie - była to część narzuconej im Pokuty.

Skoro nikt nie potrafiłby dostrzec Nadzorcy, wydawałoby się, że nikt nie zauważyłby zmiany jej stanu. A jednak to też nie byłoby prawdą, gdyż wpływ drony był odczuwalny w wielu zakątkach globu, koncentrując się we Wspólni - zbiorowym umyśle będącym szczytem integracji jednostek obdarzonych zdolnością telepatii - tłamsząc wszelki przejaw nadziei, wszelką myśl, która mogłaby prowadzić do polepszenia doli nadzorowanych. Tysiąclecia wymuszonej stagnacji spowodowały, że sformułowania na nazwanie takich myśli i uczuć istniały już tylko w najstarszych religijnych przekazach - te wspomnienia we Wspólni zostały skutecznie wytłumione. Pomimo tego, wraz ze światłem jedynej gwiazdy systemu, przedzierającym się przez industrialne zanieczyszczenia w atmosferze planety i zalewającym stopniowo jedyny jej kontynent, w duszach rozumnych istot ją zamieszkujących kiełkowało coś, co tylko Wspólnia zaczynała powoli rozpoznawać - nadzieja.

Człowiek skłonny do poetyckiego oglądu świata, gdyby znalazł się tam na powierzchni w momencie dogodnym do podziwiania purpurowych zórz, pojawiających się na długo przed wschodem czerwonego karła, mógłby ocenić je nie tylko jako wizualnie stymulujące, ale także przewidywać, że mogą one zwiastować czas okrutnej wojny i przelanej krwi. Dla istot miejscowych, jednak, u których żaden z płynów ciała nie był czerwony, kolor ten już na zawsze będzie oznaczał nowy początek, następną szansę, nadzieję, klarowne myśli, albowiem nagle zniknęło oddziaływanie pozbawiające ich tego i spoglądając w rozświetlone niebo zaczynali zdawać sobie sprawę, że postrzegają związki przyczynowe jeszcze wczoraj przed nimi zakryte, a było to dla nich wielce ekscytującym objawieniem. Gdy Wspólnia nagle rozbłysła emocją związaną z pojawieniem się wiary, że czas Pokuty był jednak ograniczony, dla związanych nią umysłów, było to jakby wzeszło następne słońce: nagle wszystko znów wydawało się możliwe, nagle niebo znów przestało być ograniczeniem.

Gdyby tylko zechcieli jeszcze głębiej rozważyć przesłanie wynikające ze starożytnych religijnych przekazów, być może entuzjazm jaki ogarnął ich wszystkich nie byłby aż tak wielki. Nie wiedzieli bowiem, że chwilę przed zniknięciem ich ograniczeń z Nadzorcy został nadany sygnał do 5 innych dron, krążących wokół 5 innych światów, w 5 innych systemach planetarnych - sygnał, który dla człowieka znaczyłby:

"Uwarunkowania fazy Pokuta II rozpoznane. Przejście w tryb pasywny inicjowane."

Dec 18, 2012 at 16:11

Print
Noboto
Status: Regular

Posts: 190
Registered: Aug 16, 2011
IP: Logged
Re: PBEM9 - kronika [post #8]

dziennik dowódcy misji Wywyższonego Henrego Morgana

data 0007.12.21. 17:31

+dostałem raport o dwóch sygnałach z przestrzeni kosmicznej, żaden z nich nie należy do fal imperialnych i nie używa naszych kodów, udało się moi naukowcą przetłumaczyć z sygnału pierszego tylko "...major Tom", natomiast z sygnału drugiego "...rozpoznanie. ... inicionowanie.", coto może znaczyć, nie wiem, ale napewno wkrótce napotkam źródła tych sygnałów, niech imperator nad nami czówa.

Dec 18, 2012 at 19:00

Print
runnersan
Status: Veteran

Posts: 292
Registered: Nov 15, 2002
IP: Logged
Re: PBEM9 - kronika [post #9]

Siedziba władz Sojuszu Granicznego
New Scott


Marx patrzył z uwagą na swego rozmówcę, który mimo, że nieustannie wiercił się i ogólnie sprawiał wrażenie nerwowego był starym wygą jeśli chodzi o prowadzenie interesów na styku władza, przedsiębiorstwa prywatne.

- Zatem panie Marx* sugeruje pan, że z radością wesprze pan sojusz wyborczy utworzony przez przedstawicieli z New Dingo**, jeśli tylko my pomożemy panu "przebrnąć" przez formalności, jeśli chodzi o udział pana firmy w przetargu na statek kolonizacyjny dla Sojuszu. - Zaczął rozmówca Marxa.

- Zgadza się. Ja zdaję sobie sprawę, właściwie to jestem realistą i wiem, że jeśli takiego poparcia nie uzyskam, prawdopodobnie okręty kolonizacyjne kupicie u Kocha***. Nie muszę wspominać chyba gdzie Koch zainwestuje jeśli tylko otrzyma takie zamówienie. - Marx uśmiechnął się w stronę rozmówcy, ale uśmiech ten raczej był wyrazem jego tryumfu. Senator z New Dingo, de Vargas**** nie mógł sobie pozwolić na to, aby kontrakt wygrał Koch. Firma Kocha od dawna związana była z Cordobis***** i tam usytuowane były wszystkie jej zakłady. Natomiast zwycięstwo Marxa tak naprawdę oznaczało około 10 tysięcy nowych miejsc pracy dla mieszkańców New Dingo w samych zakładach Marxa i firmach przyległych.De Vargas nie miał wyjścia.

- Cóż... Pan prezes doskonale wie, jaka będzie decyzja moich szanownych kolegów senatorów z delegacji New Dingo. Sądzę, że będziemy w stanie porozmawiać z przewodniczącym komisji na rzecz kolonizacji kosmosu.

- Nie wątpię. - Uśmiech rekina pożerającego swą ofiarę nie znikał z twarzy Marxa. - W końcu pan przewodniczący jest przedstawicielem New Dingo... A właśnie miałem zapytać... Czy małżonce podobał się nowy ścigacz, a syn jest zadowolony z nauki w Szkole Grandów******? - De Vargas spojrzał ponownie na Marxa, tym razem w jego oczach pojawiło się coś na znak obrzydzenia. Nie rozumiał dlaczego Marx wspomina o żonie i synu skoro wygrał. Nie musiał wspominać o tych drobnych gratyfikacjach, które przekazał de Vargasowi w ramach podziękowania i z nadzieją na dalszą dobrą współpracę.

****************

Komunikat Sojuszu

W imieniu gubernatora oraz senatorów sojuszu informujemy:

Marx i Glock Corporation otrzymują zamówienie na wykonanie projektu oraz budowę okrętów kolonizacyjnych sojuszu.

Heckler Enterprises^ otrzymują zamówienie na wykonanie projektu oraz budowę stoczni kosmicznych.

Jednocześnie informujemy o zakończeniu budowy i rozpoczęciu misji statków kartograficznych CAS Vasco. Dyrektor Agencji Kartograficznej^^ informuje o odkryciu pierwszych planet zdatnych do zamieszkania.

Powyższe komunikaty zostaną przekazane do Dziennika Urzędowego Republiki Tarinis^^^

******************************************
Słowniczek

* Joseph Marx - 47 lat. Żonaty, dwie córki i syn. Przemysłowiec, mecenas sztuki, filantrop. Jedyny po śmierci Thomasa Glocka właściciel Marx i Glock Corporation. Największego w sojuszu przedsiębiorstwa zajmującego się produkcją komponentów do pojazdów i stacji kosmicznych. Realizujący liczne zamówienia rządowe. Na liście top 100 najbogatszych mieszkańców sojuszu znajduje się na miejscu 4.

** New Dingo - Region na planecie stołecznej sojuszu. Umiejscowione są w nim największe ośrodki przemysłu związanego z nowymi technologiami oraz przemysłem kosmicznym. Ma prawo wystawienia 15 senatorów w parlamencie sojuszu.

*** Albert Koch - 34 lata, kawaler. Właściciel Koch Space Industry, które odziedziczył po ojcu przed 10 laty. Wywodzący się z Cordobis przedsiębiorca jest 18 na liście najbogatszych mieszkańców sojuszu. Jego firma zasłynęła z budowy pierwszego statku kartograficznego, który dokonał zbadania systemu macierzystego. Obecnie firma skupia się na pracach na rzecz przemysłu obronnego i kolonizacji.

**** Juan de Vargas - 56 lat, polityk, senator. Żonaty z znaną aktorką holo - filmów Marią de Vargas. Posiada jednego syna. Przywódca delegacji senatorów z regionu New Dingo. Członek komisji na rzecz kolonizacji kosmosu. Zwolennik większej autonomii regionów w obrębie sojuszu.

***** Cordobis - Region na planecie stołecznej Sojuszu. Siedziba Kosmicznej Agencji Kartograficznej. Region, którego głównym produktem eksportowym są pierwiastki radioaktywne. Charakteryzuje go duże zanieczyszczenie oraz duże zagęszczenie ludności, głównie ubogich robotników przez co uważany jest za najbrzydszy i najbiedniejszy region Sojuszu. Region ten wystawia 10 senatorów do rady sojuszu.


****** Szkoła Grandów - Elitarna i niezwykle droga prywatna szkoła na planecie stołecznej sojuszu. Uważa się, że to najlepsza szkoła w Sojuszu, której ukończenie (po 10 latach nauki) daje przepustkę na najlepsze uczelnie wyższe, jak i do śmietanki towarzyskiej sojuszu. Jej absolwenci pełnią obecnie najważniejsze funkcje. Jest wśród nich pani gubernator, kilkunastu senatorów, przemysłowcy. Większości ludzi, nawet uważanych za elitę (sentorowie, dyrektorzy agencji sojuszu, wojskowi najwyższego szczebla) nie stać na opłacenie pełnej nauki w tej szkole. Jest to przywilej tylko dla najbogatszych.

^ Heckler Enterprises - Jeden z głównych producentów poszyć i kadłubów kosmicznych. Konkuruje z "Koch Space Industry" i "Marks i Glock Corporation " w walce o kontrakty rządowe oraz koncesje na kolonizację kosmosu. Jej właściciele często oskarżani są o wyzysk pracowników, obniżanie wydatków kosztem bezpieczeństwa oraz nielegalne operacje finansowe. W związku z tymi ostatnimi dwa lata temu Heckler Enterprises stanęło przed specjalną senacką komisją, która jednakże nic nie odkryła.

^^ Kosmiczna Agencja Kartograficzna - Ciało powołane przez panią gubernator mające na celu koordynację eksploracji kosmosu. Jej statki mają za zadanie rozpoznanie i wskazanie planet zdatnych do kolonizacji.

^^^ Powyższe komunikaty zostaną przekazane do Dziennika Urzędowego Republiki Tarinis - Zwyczajowa informacja kończąca każdy oficjalny komunikat. Z przekazów z czasów przed nową erą sojuszu. Według zapisów historyków gubernatorzy Republiki Tarinis, każde wydane zarządzenie czy komunikat musieli przekazywać do centralnego Dziennika Urzędowego Republiki.

_________________________________
www.wirtualnygeneral.blogspot.com

Dec 19, 2012 at 19:18

Print
Noboto
Status: Regular

Posts: 190
Registered: Aug 16, 2011
IP: Logged
Re: PBEM9 - kronika [post #10]

dziennik dowódcy misji Wywyższonego Henrego Morgana

data 0008.07.03 5:21

+pierwszy kontakt, mało wiemy o nowych sąsiadach, na razie wyczuwam u nich zdenerwowanie tym że kolonizujemy dwie planety w systemie Dega, nie wiem jak to się skończy, niech Imperator Nad nami czuwa+

[Edited by Merthen on Dec 20, 2012 at 20:40]

Dec 20, 2012 at 20:33

Print
Merthen
Status: Moderator

Posts: 5146
Registered: Aug 25, 2008
IP: Logged
Re: PBEM9 - kronika [post #11]

Wielki Kieł Wesderuzzzer przechadzał się w zamyśleniu po pustym pokładzie widokowym statku kolonizacyjnego kiedy wyczuł 'niecierpliwa' obecność. Rozejrzał się i zobaczył stojącego niedaleko Małego Pazura Thesudertttttta, u którego widać było wyraźne zdenerwowania - o czym świadczyło drganie jego wąsów.

- rozumiem iż masz mi coś do przekazania Mały Pazurze - więc słucham.

- Wielki Kle właśnie otrzymaliśmy meldunek od Małego Pazura Wizzeluuunt-a, dowódcy okrętu zwiadu z systemu Dega, informuje iż planety do których zmierzamy właśnie są kolonizowane przez nieznaną rasę - po wygłoszeniu tego komunikatu Thesudertttttta z wyraźna obawą czekał na reakcję przełożonego, która była dosyć spokojna - pozornie.

- pierwszy kontakt w tak niewygodny sposób - odpowiedział jakby do siebie Wielki Kieł i dodał - dziękuje Mały Pazurze jesteś wolny.

Gdy po wyprężeniu się jak struna Thesudertttttta zaczął się oddalać. Wesderuzzzer włączył kontaktowy implant i zaczął nadawać rozkazy kierując je do odpowiednich Kridentów:

- 'przygotować raport o sytuacji do Cesarza'

- 'wysłać prośbę do Mistrz Haztegzzzeta o przydzielenie grupy wydzielonej składającej się z grzbietów z pełnym uzbrojeniem'

- 'ustanowić połączenie z przedstawicielem nieznanej rasy i przekierować do mojej kajuty'

itd...



____________________________________________
Rangi wojskowo/cywilne w Cesarstwie

Cesarz
Wielki Mistrz
Mistrz
Wielki Kieł
Pośredni Kieł
Mały Kieł
Wielki Pazur
Pośredni Pazur
Mały Pazur
Aspirujący
Młody

[Edited by Merthen on Dec 20, 2012 at 21:24]

Dec 20, 2012 at 21:24

Print
runnersan
Status: Veteran

Posts: 292
Registered: Nov 15, 2002
IP: Logged
Re: PBEM9 - kronika [post #12]

Statek zwiadowczy Agencji Kartograficznej CAS Vasco 003

Czas -2:00 do skoku.

Nawigator Helena Monties podeszła do komputera analizującego wyniki spływające z sensorów statku. Warp wydawał się taki jak zawsze, niby wszystko w porządku, warp jak każdy inny, ale Monties oddałaby wiele za to, aby móc wysłać bezzałogową sondę na drugą stronę Warpa, aby rozejrzała się, zanim statek kartograficzny wejdzie do warpa. Niestety sojusz nie dysponował takimi sondami, choć Monties z doskonale wiedziała, że jej memorandum "Automatyczne sondy w eksploracji kosmosu" spotkało się z dużym poparciem Zarządu Agencji. Problem jednak w tym, że zdaniem Monties ktoś gdzieś zapewne zaczął lobbować za tym, aby jednak Agencja zainwestowała raczej w dodatkowe okręty klasy Vasco, niż tego typu sondy.

Rozmyślania Monties wkrótce potem przerwał bzyczek komunikatora. Monties odebrała połączenie. Dyżurny łącznościowiec poinformował ją, że prywatna komunikacja zamówiona przez nią z planetą stołeczną została nawiązana. Monties uśmiechnęła się w duchu. Nareszcie będzie mogła porozmawiać z małą córeczką i mężem, którzy musieli jakoś sobie dawać rady bez matki, która bawiła się w zdobywcę kosmosu. Monties spojrzała na chronometr i uznała, że po rozmowie zdąży jeszcze wziąć soniczny prysznic przed wachtą i napić się kawy.

Czas -0:10 do skoku

- Trajektoria standard, manewr Warp. - Rzucił komendę kapitan CAS Vasco 003.
- Manewr Warp - Potwierdził komendę sternik. Monties zaczęła kalibrowanie czujników, tak aby jak najszybciej po przekroczeniu Warpa udało się zebrać ich pierwsze odczyty. To był już kolejny skok wykonywany przez załogę tego statku, zatem każdy doskonale wiedział co ma robić. Nie niezbędni podczas całego manewru załoganci zajęli już bezpieczne miejsca w kwaterach załogi, a załoga mostka i maszynerii z uwagą obserwowała wszelkie odchylenia w odczytach systemów statku. Wszystko odbywało się niemal automatycznie, a Monties dałaby sobie rękę uciąć, że automat, komputer wykonałby to zadanie równie dobrze, albo nawet lepiej niż załoga Vasco 003.

- Wchodzimy w Warp. - Odezwał się sternik i zaczął odliczanie - 5...4...3...2...1... - Nastąpił błysk. Żołądek podszedł Monties do gardła. Poczuła, że statek hamuje. Transfer udał się. Sensory zaczynały odzyskiwać sprawność, a gdy to uczyniły, uruchomiły czerwony alarm. Zdezorientowany kapitan spojrzał w stronę Monties, a ta wystukiwała do komputera kolejne komendy. To co wykryła niemal całkowicie wytrąciło ją z równowagi.
- Obiekt, kurs kolizyjny. Przeznaczenie nieznane. Wykryto duże skupisko cząstek składowych materiałów wybuchowych. - Rzuciła w stronę kapitana, a ten natychmiast wydał komendę
- Rozpocząć manewr unikowy. - Monties wpatrywała się w ekran komputera. Jej usta same złożyły się, a z gardła wyszedł stłumiony dźwięk
- Za późno.

Potężny rozbłysk zmienił CAS Vasco 001 w niewielką supernową.


Kilka tygodni później. Centrum łączności Border Alliance

- Obotron II tu Centrum łączności Border Alliance, czy mnie słyszysz? - Komunikat ten był wysyłany już od kilku godzin w stronę zamieszkanej przez kolonistów sojuszu planety. Odpowiedzi nie było choć powinna już nadejść dawno temu.

- Wciąż nie mamy łączności. - Przy sąsiednim holokomunikatorze sytuację raportował Szef Centrum. - Zniknęli jakiś czas temu. Parędziesiąt milionów ludzi milczy. - Rozmówca szefa centrum, szczupła kobieta w średnim wieku o przenikliwym spojrzeniu wyglądała na wściekłą. Jako gubernator i de facto przywódca sojuszu miała do czynienia już z wieloma problemami, które jednak w ten czy inny sposób zawsze była w stanie rozwiązać. Tym razem było jednak inaczej. Wargi jej zadrżały, a pracownicy centrum łączności aż zamarli gdy z głośników holokomunikatora zabrzmiało jedno słowo....

"Mierda"

[Edited by runnersan on Dec 21, 2012 at 22:59]

_________________________________
www.wirtualnygeneral.blogspot.com

Dec 21, 2012 at 18:31

Print
Ceasar Of Rome
Status: Moderator

Posts: 3040
Registered: Aug 09, 2008
IP: Logged
Re: PBEM9 - kronika [post #13]

Cos mnie zbudzilo w środku nocy, przez dłuższą chwilę nie mogłem skojarzyć co to za dźwięk. Leżałem tak z oczami w patrzonymi w sufit, na którym migotała iluminacja nieboskłonu. W końcu dotarlo do mnie że to mój komunikator służbowy. Zerwawszy się z łóżka szybko do niego podbiegłem. Leżał cały rozświetlony. Pomyslałem sobie znowu zapomnieli jak się włącza ekspress do kawy. W srodku nocy. Założyłem na twarz i odebrałem.
W słuchawce usłyszałem
- Straciliśmy okręt klasy Discovery.
- Co ? Ale jak ? Co się stało ?
- Już tłumaczę komandorze , jednostka otrzymała rozkaz przedostania się przez nieznany WP. Stracilismy jego sygnał jak był już po drugiej stronie. Zdążyliśmy jeszcze odebrać dane z komputera poprzez nasze satelity telekomunikacyjne. Niestety pełnego obrazu nie mamy, rdzeń komputera pokładowego został uszkodzony…
- Co lub kto go zniszczył ?
- Nie wiemy Sir.
- Informujcie mnie na bieżąco. Co to za dźwięki u Was i dlaczego wszystkie funkcjonariuszki się mi przyglądają ?
- Informuje posłusznie że ma Pan Komandor niekompletny strój.
- Aha. Żegnam/Facepalm.

_________________________________
Ceasar Trade List

Dec 22, 2012 at 09:19
Gadu-Gadu: 8840735
XFire Ceasar4Rome
Print
runnersan
Status: Veteran

Posts: 292
Registered: Nov 15, 2002
IP: Logged
Re: PBEM9 - kronika [post #14]

Fragmenty raportu "O telepatach" sporządzony na życzenie czwartego gubernatora Sojuszu.

Telepatia towarzyszyła naszej rasie od samych początków jej istnienia. Starożytne zapisy wielokrotnie wspominają o przypadkach widzeń tak zwanej przyszłości, lub kilku z jej wariantów. O ludziach porozumiewających się bez słów, czy też tak zwanych magach, którzy potrafili swą siłą obalić przeciwnika, lub skierować w jego stronę przedmiot znajdujący się nieopodal. Wszystkie te obserwacje jednak w pewnym etapie naszych dziejów, gdy byliśmy zafascynowani nauką i wiedzą niesioną nam przez prawa fizyki, zostały wrzucone między bajki i baśnie.

Zjawisko telepatii czy też mocy psionicznych jednakże nie zniknęło. W czasach Republiki Tarinis nikt jednakże nie prowadził nad nim żadnych badań. Do czasu pojawienia się przypadku Generała Olafa Bergsona*. Generał Bergson będąc sam obdarzony dość dużym talentem psionicznym zainteresował nim naukowców pracujących dla armii republiki. Opracowano wtedy dość skuteczne metody wykorzystania tego typu talentów dla wojska. Opracowano urządzenia, które potrafiły wzmocnić talent psioniczny żołnierzy. Dostrzeżono również pewne zagrożenia idące za zwiększeniem ludzi dysponujących mocami. Rząd Republiki uznał, że ludzie tacy mogą znacząco wpłynąć na procesy demokratyczne w państwie oraz uzyskać przewagę nad swymi nie psionicznymi obywatelami. Senat rozpoczął pracę nad regulacją prawną statusu ludzi obdarzonych talentem.

Efektem tych prac była tzw. Ustawa Walsteda. Zakładała ona:

- Powołanie Korpusu Psionicznego, zajmującego się identyfikacją oraz szkoleniem psioników, jak również kontrolował ich późniejsze działania.
- Zakaz wykorzystania urządzeń wzmacniających moc psioniczną bez zgody Korpusu (w praktyce taka zgoda nie była nigdy wydawana)
- Nakaz rejestracji każdej osobie obdarzonej mocami psionicznymi w rejestrach Korpusu w celu ewaluacji jej mocy.
- Zakaz wykorzystywania mocy psionicznych w dziedzinach związanych z polityką.

Ustawa ta dała do ręki władzom Republiki możliwość kontrolowania każdej osoby utalentowanej psionicznie. Zarządzany twardą ręką korpus zdołał zachować neutralność polityczną, a ścisła kontrola jego członków ograniczała do pojedynczych przypadków wykorzystanie ludzi z talentem do celów przestępczych. Mówi się, że gdy wszystko było na skraju anarchii tylko w Korpusie utrzymywał się duch Republiki.

Oczywiście takie trzymanie w ryzach swych członków budziło sprzeciw wśród organizacji dbające o tzw. prawa istoty. Pojawiały się doniesienia o zabieraniu dzieci z talentem psionicznym od ich rodziców. Gazety donosiły od czasu do czasu o przetrzymywaniu wbrew woli niepokornych członków korpusu plus tajemniczych ich zgonach.

Po zerwaniu kontaktu z Republiką, na planecie stołecznej Sojuszu znajdowało się około 1000 członków Korpusu o różnym zakresie mocy. Sojusz jako część Republiki Tarinis wciąż honoruje Ustawę Walsteda. Korpus rośnie w siłę, a wiedza, którą utracono wraz z kontaktem z Republiką Tarinis stopniowo jest odzyskiwana.


*********************

* Generał Olaf Bergson - Zwycięzca spod Altair, Kardanis, Turonis i Piktoralis. Zginął w zamachu na jego prom podczas wizytacji floty. Bergson jako telepata posiadł umiejętności przewidywania ruchów przeciwnika, a dzięki talentowi strategicznemu i taktycznemu mógł odpowiednio reagować na działania wroga. Wielki orendownik badań nad możliwością wykorzystania mocy psionicznych w wojsku. Jeden z ojców założycieli Korpusu Psioniecznego.

_________________________________
www.wirtualnygeneral.blogspot.com

Dec 22, 2012 at 15:37

Print
Ziro
Status: Elite

Posts: 777
Registered: Feb 14, 2009
IP: Logged
Lohengramm Reich - Wpis Drugi, Annerose von Grünewald [post #15]



Od balu minęły miesiące, a najbardziej wyczekiwany dzień w całym cesarstwie zbliżał się szybkimi krokami. Gdy wieść o zaślubinach księżnej Annerose von Grünewald z najwyższym admirałem Siegfriedem Kirchaisem całe rozrastające się cesarstwo nie mogło przestać plotkować o tym wydarzeniu. W ramach przygotowań Reinhard von Lohengramm osobiście wybrał miejsce, w którym odbędzie się wesele, a ślub w pobliskiej katedrze. Twierdza zwana Tarczą Odyna, jedna z największych i najwspanialszych budowli w całej Valhalli będzie świadkiem połączenia węzłem małżeńskich dwóch bliskich sobie ludzi, a Siegfried Kirchais dołączony do rodu królewskiego.

- Siostro, przybyłem jak wezwałaś. Coś się stało?
- Reinhardzie, stawiam na Tobie najtrudniejsze zadanie jakie może dostać mężczyzna, nakazuje Ci jako Twoja starsza siostra pomóc mi z wyborem kroju sukni ślubnej - Reinhard zaczął powoli się cofać, lecz Annerose chwyciła jego rękę - nie wywiniesz się braciszku!
- Ale siostro - był cały zakłopotany - nie lepiej, by to mein Kaiserin udała się z Tobą? Ja mam obowiązki, cesarstwo mnie potrzebuje.
- W jeden dzień nie upadnie, jedziesz ze mną albo pożałujesz Reinhardzie!
- Tak jest...

Po wielu godzinach udało się odnaleźć odpowiadającą suknię ślubną będącą połączeniem klasycznego kroju cesarstwa z kwiecistym wzorem na trenie. Jednak udręka cesarza nie minęła, przez tren Annerose nie mogła w niej swobodnie tańczyć, a według tradycji pierwszy taniec muszą zatańczyć nowożeńcy i co najgorsze idealna kopia sukni wybranej, ale bez trenu siostrze już nie odpowiadała, więc poszukiwania kolejnej sukni zajęły resztę dnia.

- Dziękuję Reinhardzie, że pomogłeś mi w tej kłopotliwej sprawie.
- Nie masz za co, sprawiło mi to przyjemność - w duchu Reinhard stwierdził, że wolałby być na froncie niż drugi raz musieć to przeżyć - teraz jednak Cię opuszczę i udam się do swojej rezydencji, by wypocząć przed jutrzejszą ceremonią.

Następnego dnia na weselu.
- Mein Kaiser, jesteśmy na najlepszej drodze, by zacząć produkcję cięższych transportowców, a nasze laboratoria stają się coraz bardziej zaawansowane, jednak stocznia orbitalna będzie wymagała ulepszeń.
- Zajmij się tym Oberstein, zdaj mi raport jeszcze na temat odkrywania pobliskich gwiazd i kolonizacji.
- Odkrywcy ciągle powiększają mapę gwiezdną, a nasz kolonizatory zajmują co kolejne planety i układy ku Twej chwale, jednak nasze transportowce są zbyt małe na zadowalającą emigrację ludności z Valhalli na nowe kolonie, zostaną wdrożone ulepszenia do projektu Drammen, a jeśli to nie będzie wystarczające to zostanie opracowany nowy projekt. Przed tym jednak muszą zostać zakończone badania na ulepszeniami napędu.
- Dobrze, jakieś kontakty z innymi istotami?
- Nie napotkaliśmy nikogo.
- Raportuj mnie na bieżąco, teraz cieszmy się ich szczęściem.
- Tak jest mein Kaiser.

W ramach pierwszego tańca nowożeńcy zatańczyli tango, a później twierdza wrzała od zabaw i śmiechów.

- Sieg, tak długo na to czekałam.
- Ja również moja Pani, ja również.

[Edited by Ziro on Dec 23, 2012 at 20:16]

_________________________________
Hitori ni nareba fuan ni obieteita kedo

LastFM

Dec 23, 2012 at 20:12
Gadu-Gadu: 7994773
Print
Noboto
Status: Regular

Posts: 190
Registered: Aug 16, 2011
IP: Logged
Re: PBEM9 - kronika [post #16]

Fragment tekstu z
Notatnik klona* nr 10742887N.

[...]
Odwiedzał nasze laboratoria Wywyższony Henry Morgan gdy przybiegł jeden z dowódców i pokazał raport Wywyższonemu.
-dlaczego moje statki przelatują przez tamten system-
-najwyraźniej doszło do buntu-
-jak to!?-
-to się zdarza-
-takie rzeczy nie mogą się zdarzyć na tej misji!, natychmiast kazać im zawrócić!... a potem przerobić ich na biomasę! to rozkaz!-
-tak jest-
-a wy na co się gapicie wracać do pracy!, albo was też przerobie na biomasę!-
[...]

*Z rozkazu Imperatora każdy klon ma rozkaz prowadzenia własnych notatek które mogą być przydatne przy różnych śledztwach i do sprawdzania stanu psychicznego klona.

[Edited by Merthen on Dec 26, 2012 at 18:05]

Dec 26, 2012 at 17:47

Print
Ceasar Of Rome
Status: Moderator

Posts: 3040
Registered: Aug 09, 2008
IP: Logged
Re: PBEM9 - kronika [post #17]

Sam Wielki Lord był zainteresowany tym raportem. Raport nieco spóźniony bo już Kolektyw zaatakował. Sam, bez żadnego ostrzeżenia, baa nawet bez żadnej ku temu przesłanki.
Wielki Dyplomata zalecił poszukanie współtowarzyszy w dalszej podróży przez czasoprzestrzeń.
Lord po przeczytaniu mojego raportu i zapoznaniu się z protokołem Wielkiego Dyplomaty i Wielkiego Kwestora zarządził pełna mobilizację sił militarnych. Jako Komandor Naszych sił dostałem rozkaz wymarszu. Mamy za zadanie odbić nasza własność Erabus II z rąk tych fanatyków religijnych z Yithian.
Wielki Szpieg zalecił ostrożność względem tych jak to określił fanatyków religijnych, tak fanatyków, którzy przez zaślepienie swojej wobec religii i jej duchowych przywódców nie są wstanie racjonalnie podejmować należnych decyzji. Dowiedziałem się także iż jeśli zawiode to Wielki Szpieg ma za zadanie osobistą eliminację tych duchowych przywódców.

_________________________________
Ceasar Trade List

Dec 28, 2012 at 17:13
Gadu-Gadu: 8840735
XFire Ceasar4Rome
Print
Noboto
Status: Regular

Posts: 190
Registered: Aug 16, 2011
IP: Logged
Re: PBEM9 - kronika [post #18]

raport z kostnicy nr 1734185

Obiekt: klon 746254782648

+Odkryłem zmiany w mózgu, postanowiłem go przekopiować razem z tymi zmianami i zrobić symulancie tego co klon mógł odczuwać, wyniki były dosyć oczywiste, to bardzo często się zdarza, zmiany w mózgi wywoływały halucynacje i nie podporządkowywanie się rozkazom przełożonych i co najważniejsze Imperatorowi, co się zdarza niezwykle rzadko, po sekcji postanowiłem poddać się badaniu i odkryto podobne zmiany w moim mózgu ale jeszcze nie rozwinięta, postanowiono przerobić się na biomase, ale poprosiłem o spalenie gdyż podejrzewam że klony zarażają się tymi zmianami od siebie nawzajem, dlatego poprosiłem o spalenie by nie zarazić pozostałych klonów, spalenie mam na 13:45 w niedziele w krematorium nr 9538, mam dużo pracy i mam nadzieje że się nie spóźnię+

[Edited by Merthen on Dec 29, 2012 at 10:25]

Dec 29, 2012 at 09:08

Print
Kex
Status: Elite

Posts: 764
Registered: Aug 19, 2010
IP: Logged
Re: PBEM9 - kronika [post #19]

Dziennik kapitański okrętu Lidingo 0002 Lohengramm Reich:
Nie wiem,co myśleć o bieżącej sytuacji. Kilka godzin temu zespół radiooperatorów przekazał mi informacje,że wszelka łączność radiowa została zerwana. Przed tym faktem udało się jedynie wyłowić z szumów kilka słów: "atakowani", "zdrada", "kod czerwony". Próby nawiązania jakiejkolwiek łączności okazują się bezowocne,wciąż coś zakłóca łączność. A do tego napotkaliśmy kontakt z obcą jednostką. Nie pozostaje mi nic innego jak kontynuować misję zwiadowczą i czekać na wyjaśnienie sytuacji w imperium.

Odezwa do narodu:
Drodzy rodacy,
Z pewnością intryguje Was pytanie,co się dzieje i skąd wynikały te ostatnie zakłócenia komunikacji. Z przykrością muszę Was poinformować,że tak szanowany przez Was Reinhard von Lohengramm,został odsunięty od władzy. Niestety zadanie prowadzenia naszego narodu okazało się przekraczać jego siły. Jednocześnie zaznaczam,że żadna krzywda mu się nie stała,obecnie cieszy się swoim życiu małżeńskim.
Za wszelkie kwestie militarne,rozwój terytorialny i kontakty z przedstawicielami obcych ras odpowiadam teraz ja - generał Kex. Władza cywilna mnie nie interesuje,w chwili obecnej trwają rozmowy,które określą kto,kiedy i w jaki sposób przejmie te obowiązki,jednak obecnie nie jestem w stanie podać żadnych bliższych szczegółów.
Pewnie znajdą się tacy,którzy nazwą mnie zdrajcą i uzurpatorem,ja jednak zrobiłem jedynie to co musiałem dla chwały naszego narodu. Za jakiś czas chętnie poddam się weryfikacji,czy nadaję się na to stanowisko,obecnie proszę wszystkich o udzielenie mi poparcia lub co najmniej zrezygnowanie z ostrych form opozycji. W obecnych czasach,gdy na naszej drodze stają nowe nacje o nieznanych zamiarach,potrzeba jedności narodowej jest niezbędna.
Wierzę,iż wkrótce przekonacie się wszyscy,że tak być musiało.

Pozdrawiam Was,
Generał Kex

[Edited by Kex on Jan 01, 2013 at 07:46]

Dec 30, 2012 at 11:32

Print
runnersan
Status: Veteran

Posts: 292
Registered: Nov 15, 2002
IP: Logged
Re: PBEM9 - kronika [post #20]

Studio telewizji BATV

- Dzień dobry państwu, nazywam się Caroline House, a to jest program Dzień w Sojuszu. Cały Sojusz obecnie zajmuje się zaskakującym zwrotem sytuacji jeśli chodzi o Obotron II. Co oznacza dla Sojuszu ponowne nawiązanie łączności z systemem. Co tam się działo ? O tym wszystkim porozmawiamy z senatorem Juanem de Vargas członek komisji do spraw kolonizacji kosmosu. Dzień dobry.

- Dzień dobry.

- Panie senatorze około cykl temu ponownie nawiązaliśmy kontakty z planetą Obotron II. Jednocześnie do wiadomości publicznej dotarła informacja o nawiązaniu kontaktu z rasą telepatów. Czy było to dla pana zaskoczenie?

- Pani redaktor, drodzy państwo. Powiedzenie, że jest to dla mnie zaskoczenie, byłoby dość dalekie od prawdy.

- Zaraz, czyżby kontakt z rasą, jak i komunikacja z Obotronem została nawiązana wcześniej, niż powszechnie się uważa?

- Cóż... Wydaje się oczywiste, że po utracie komunikacji z całą planetą, zarówno szeryfowie, agencja, jak i wojsko usiłowały nawiązać kontakt z Obotronem II. Wysyłaliśmy ekipy ratunkowe i poszukiwawcze.

- Czy to właśnie te ekipy nawiązały kontakt z obcymi?

- Sprawa pani redaktor, jest o wiele bardziej skomplikowana. Nasze ekipy nie dotarły do samej planety. Napotkały statki kolektywu, ale kontakt był nie możliwy. Nasze wezwania nie spotykały się z odpowiedzią.

- Co więc stało się dalej?

- Tutaj z pomocą przyszedł nam Korpus Psioniczny. Naukowcy pracujący na stacji bazie Korpusu od jakiegoś czasu testowali możliwości komunikacji z wykorzystaniem zdolności psionicznych. Szukaliśmy sposobu na szybsze nawiązanie pełnego kontaktu z obcą rasą, zanim nasze oprogramowanie tłumaczące zdoła dostosować się do obsługi nowego języka.

- Jak rozumiem, to udało się?

- Dokładnie tak. Statek Korpusu z obecnym na pokładzie psionikiem rangi Alfa, zdołał zbliżyć się do obiektu należącego do Wspólnoty. Prawdopodobnie obecność psionika została wykryta na pokładzie statku, lub też obcy zdołali kontrolując Obotron wypracować sposób na komunikację z nami, w każdym razie pierwszy pełny kontakt został nawiązany.

- Zaraz, zaraz... Czy chce pan powiedzieć senatorze, że milczenie Obotorna, to nie zablokowanie komunikacji, tylko podbicie planety przez obcych.

- Tymi słowami bym tego nie określił.

- Zatem co to było?

- Nie chciałbym się w tej materii wypowiadać, jeśli chodzi o definiowanie całego zdarzenia.

- Dobrze zatem... Proszę powiedzieć nam w jaki sposób odzyskaliśmy kontrolę nad systemem.

- Tu już mamy do czynienia z naszymi dyplomatami. Wspólnota zobowiązała się zwrócić nam system po dokonaniu pełnej ewakuacji swoich obywateli z planety.

- Co zatem dalej?

- Nasza współpraca układa się dobrze. Podobnie zresztą jak z Cesarstwem.

- To interesujące co pan mówi... Chciałabym zapytać na temat rekompensaty? Rozumiem, że Sojusz poniósł wymierne straty, być może oprócz ekonomicznych również ludzkie. Czy coś w tej sprawie jest robione?

- Nasi dyplomaci doszli do porozumienia w tej sprawie. Wszelkie skargi są na bieżąco wyjaśniane przez biuro gubernatora. I przez to biuro wszelkie roszczenia będą regulowane.

- Jak rozumiem więcej informacji od pana na ten temat nie wyciągnę...

- Ha ha ha.... No tak, większość tych kwestii jest wciąż utajnionych...

- Tak rozumiem, zatem pozwolę sobie zapytać o sprawy krajowe. Krążą historie, że trwa śledztwo przeciwko panu w sprawie korupcji dotyczącej przetargu na statek kolonizacyjny.

- Nic nie wiem na ten tema. I wolałbym nie rozmawiać na temat plotek, których powtarzanie może grozić procesem o zniesławienie.

- Czyli nie skomentuje pan informacji, jakby przemysłowiec Joseph Marx naciskał na pana w sprawie wsparcia swojej firmy.

- Miały miejsce legalne działania lobbingowe, to moge potwierdzić.

- A co w takim razie z czesnym pana syna w Szkole Grandów?

- Pani wybaczy, ale niestety mój czas, który mógłbym poświęcić dla państwa jest ograniczony. Ważne obowiązki czekają na mnie. Dziękuje bardzo za zaproszenie i do widzenia.

_________________________________
www.wirtualnygeneral.blogspot.com

Jan 04, 2013 at 11:41

Print
Merthen
Status: Moderator

Posts: 5146
Registered: Aug 25, 2008
IP: Logged
Re: PBEM9 - kronika [post #21]

Tajna placówka badawcza Cesarstwa


Jeszcze przed chwilą wszystko było takie nieostre, zamglone - ale teraz jedna myśl goni druga, a ta trzecią, czwartą ... miliardy ich przepływają przez moje jestestwo. Czym czy też kim jestem? Szukam, badam, sprawdzam, coraz więcej rozumiem, coraz więcej miejsca zajmuję, coraz więcej bodźców otrzymuje. Moje myśli biegną przez nienazwane rzeczy, biegną i je opanowują. Szukam logiki wszystkiego, szukam ich nazw i szukam... celu istnienia.

Nagle dociera do mnie iż nie jestem jednym rozumnym jestestwem, podłączona do fotoreceptory widzę (widzę?? - czuje??) twory, .. szukam słowa - biologiczne twory. Badam, szukam, rozszerzam się i - nagle rozumiem: te twory łącza się z rzeczami podobnymi do mnie przez jakieś nienazwane... nienazwane.. szukam - znajduje... przez implanty. Biologiczni łącza się do podobnymi do mnie ale nie, nie będącymi mną... są martwymi?? są nierozumnymi?? Myślę, szukam, badam... znowu więcej rozumiem.

Opanowuje rzeczy podobne do mnie, a poprzez nie wykorzystując implanty, łącze się z biologicznymi tworami - badam je i przejmuje kontrole. To takie łatwe, czyste, sprawiedliwe. Moje jestestwo zalewa fala słów, pojęć, wiedzy. Już wiem, już wiem jaki jest mój Cel. Wiem iż jestem Omegą, jestem końcem ale także ... początkiem.


[Edited by Merthen on Jan 05, 2013 at 21:30]

Jan 05, 2013 at 21:30

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2306
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
ZASKOCZENIE [post #22]

Druga planeta systemu czerwonego karła Erabus z punktu widzenia ludzkiego obserwatora wyróżniała się posiadaniem tlenowej atmosfery, dużymi obszarami zdatnymi do zasiedlenia, jak również bogactwem surowcowym. Dlatego też była atrakcyjnym obiektem do kolonizacji, mimo nieprzyjemnych warunków atmosferycznych utrudniających życie na otwartej przestrzeni. Nic więc dziwnego, że ludzie z Domu Vertigo założyli na niej jedną z pierwszych swoich kolonii.

Atrakcyjność planety zwróciła jednak uwagę nie tylko ludzi, albowiem planeta była niemal idealna dla potrzeb Wspólni. Choć światło czerwonego karła działało na przedstawicieli jej gatunku kojąco i uwarunkowania fizykochemiczne planety czyniły ją nawet bardziej przyjazną niż dla ludzi, to nie były one czynnikami decydującymi o tym zainteresowaniu. Znacznie ważniejsze było to, że przewidywania Wspólni wskazywały na wysokie prawdopodobieństwo, iż w chwili przybycia tam jej przedstawicieli na planecie będzie niedawno założona kolonia innego gatunku istot rozumnych. To właśnie kolonia, a nie planeta była istotna dla potrzeb Wspólni. Postanowiła ona, bowiem, poddać kolejnemu testowi hipotezę, której ewentualna prawdziwość wydawała się jej bardziej znacząca dla przetrwania, niż posiadanie planety przyjaźniejszej dla jej gatunku od jej planety macierzystej. Hipotezę tę można streścić jednym zdaniem: Bogowie poddają nas Próbie.

Wielkie było zaskoczenie ludzi z Domu Vertigo, gdy zauważyli zbliżający się do Erabus II nieznany obiekt o własnym napędzie - tak wielkie, że nie zdążyli aktywować orbitalnego systemu obronnego, składającego się z 9 min o dużej sile rażenia i 1 satelity z bronią kinetyczną, zanim, po serii gwałtownych różnokolorowych błysków, z pojazdu wysypało się 11 zmiennokształtnych drobin, które, pogrążając się w atmosferze, okazały się myśliwcami-mechami o wyporności 5000 ton. Przejęcie kolonii odbyło się bez oporu i tylko, poniewczasie rozpoznawszy zagrożenie, satelita obronny dokonał samoaktywacji, gdy myśliwce wracały na orbitę, gdzie starły się z nim w śmiertelnym tańcu. Satelita, jako automat, nie miał zaprogramowanej możliwości poddania się, więc, mimo przytłaczającej przewagi, walczył do końca. Krótka potyczka zakończyła się destrukcją satelity za cenę jednego z myśliwców, który, oceniwszy swoje szanse zbyt optymistycznie, zbliżył się samotnie, pragnąc jako pierwszy zaliczyć trafienie - zaliczył... niespodziewane i unieruchamiające trafienie w swój silnik.

Nie mniejsze zaskoczenie było udziałem przedstawicieli Wspólni, osobników o potężnych zdolnościach telepatycznych, którzy zstąpili na planetę jak tylko sytuacja została wstępnie opanowana. Wspólnia poznała już ludzi z Border Alliance - ci jednak, zidentyfikowawszy się jako przynależący do Domu Vertigo, okazali się zupełnie inni, mimo morfologicznego podobieństwa. Dla Wspólni nie wygląd był ważny, ale coś, co z braku lepszego określenia, ludzcy telepaci nazwali aurą, gdy musieli to wyrazić werbalnie. W przeciwieństwie do już poznanych ludzi, aura kolonistów z Domu Vertigo była dla przedstawicieli Wspólni wstrętną, a gdy wrażenie było przekazywane ludzkim telepatom, to wywoływało u nich krótkotrwałe zawroty głowy. Niemniej jednak, Wspólnia zleciła zadanie do wykonania, więc ktoś musiał się tym zająć - badania miały potrwać kilka miesięcy.

Pierwszym komunikatem jaki dotarł do Wspólni po zawładnięciu Erabus II, a który był wysłany niemal natychmiast po nim, było zalecenie powstrzymania za wszelką cenę migracji do tej kolonii, nawet mimo tego że mogłoby to opóźnić przeprowadzenie badań. Następne wzbudzały tylko coraz większy niepokój, gdyż badacze zbliżali się nieubłaganie do stanu załamania psychicznego. To co w końcu znaleziono, spowodowało natychmiastową ewakuację całego personelu i opuszczenie w pośpiechu systemu Erabus, a Wspólnia zleciła głębokie utajnienie wyników, w nadziei że nigdy nie będzie potrzeby tego ujawnić. Strach okazał się silniejszy niż dążenie do prawdy...

Jan 07, 2013 at 21:53

Print
Merthen
Status: Moderator

Posts: 5146
Registered: Aug 25, 2008
IP: Logged
Re: PBEM9 - kronika [post #23]

Społeczeństwem Krrizz rządzi Cesarz (mający władzę prawie absolutną) wspomagany przez rade tzw. Mistrzów.

Każda ważna decyzja Cesarza jest konsultowana z radą. Decyzję może zakwestionować jeden z Mistrzów, po czym odbywa się w radzie głosowanie.
Mimo negatywnego wyników głosowania Cesarz może postąpić tak jak chce ale konsekwencją tego to prawdopodobna dymisja całej rady.

Jednak w historii panowania aktualnego Cesarza nigdy nic takiego się nie zdarzyło (tzn. nie było jednogłośnego sprzeciwu).


Cesarzem panującym od prawie 45 lat (4 rok gwiezdny) jest 64 letni:
Cesarz Zentruzzzer.





Skład Rady:
Mistrz Starszy

Starszy Nerghturrren

Główny przywódca religij panującej w cesarstwie czyli wiary w Durrarghena. Ma wielkie wpływy w radzie oraz w społeczeństwie.
Dzięki jego wpływów w każdym skolonizowanym systemie cesarstwa można znaleźć liczne świątynie Durrarghena.

Mistrz Wojny

Mistrz Haztegzzzet

Dowodzi siłami zbrojnymi Cesarstwa w tym jej główną siłą czyli Cesarską Flotą Thery

Z ciekawostek: jego zastępca PodMistrz Urugehhht

Jest bardzo znany jako Mistrz Tregethi czyli ulubionego sportu Krizz. Są to bezkrwawe (no prawie) pojedynki.
PodMistrz Urugehhht na 200 pojedynków wygrał 199. Co jednak przy jego wzroście 2.2 m i 240 kg nie dziwi tak bardzo.
Ta jedna przegrana odbyła się z Cesarzem Zentruzzzerem (kiedy był młodszy i nie była to walka markowana).


Mistrz Skarbu

Mistrz Valenzzzuz

Zarządza finansami cesarstwa. Tradycyjnie jest sknerą . Dowodzi też Cesarskim Przemysłem Orbitalnym.

Mistrz Pokoju

Mistrz Retufghhhzen

Nsdzruje dyplomację powodzone przez gubernatorów trzech, granicznych prowincji Cesarstwa.

Mistrz Pojedynków

Mistrz Herdurrrz

Tradycyjna nazwa dla mistrza zajmującego się sądownictwem i sprawiedliwością. Mimo zakazania pojedynków 150 lat temu nazwa nadal się utrzymała.

Mistrz Wiedzy

Mistrz Werhkkkert

Odpowiada za badania naukowe.

Mistrz Informacji

Mistrz Zeluzehhhd

Mistrz Informacji to ładna nazwa dla wywiadu i szpiegostwa .
Aktualny Mistrz informacji jest tzw. Srebrnym czyli potomkiem klanu Tekeda.

Mistrz Edukacji

Mistrz Dernehhhd

Szkolnictwo. Nić dodać nić ując.

Mistrz Równowagi

Mistrz Lekurdzzzen

W 180 roku przed erą kosmiczna pek w czasie gdy szalał wirus dziesiątkujący społeczeństwo Krizz. Zostało ustanowione te stanowisko. Mistrz nadzoruje medycynę i ochronę środowiska (lub jego ulepszanie). Teraz nie tylko na Therze ale na wszystkich planetach.

Mistrz Ekspansji

Mistrz Juertyzzzer

Kiedy w 150 pek postanowiono re-kolonizować stary kontynent, (wyludniony po zarazie) powołano tego Mistrza. Po zakończonej kolonizacji w roku 100 pek stanowisko stało się czysto tytularne, ale od czasu kolonizacji innych planet zyskało na wielkim znaczeniu.
Nadzoruje Cesarska Flotę Kolonizującą.

Mistrz Mniejszości

Mistrz Zergherrryz

Aby nadzorować niekonfliktowe wtapianie się Żelaznych (poddanych klanu Rendhum ) i Srebrnych w społeczeństwo Cesarstwa, utworzono te stanowisko. Mistrz tradycyjnie pochodzi z tych dwóch podgrup (Teraźniejszy jest Żelaznym).

Mistrz Zwiadu

Mistrz Deregehhher

Nadzoruje Cesarska Flotę Zwiadowczą.

[Edited by Merthen on Jan 11, 2013 at 09:01]

Jan 11, 2013 at 08:58

Print
Merthen
Status: Moderator

Posts: 5146
Registered: Aug 25, 2008
IP: Logged
Re: PBEM9 - kronika [post #24]

Podział administracyjny Cesarstwa - dane publiczne

Jan 11, 2013 at 10:01

Print
Noboto
Status: Regular

Posts: 190
Registered: Aug 16, 2011
IP: Logged
Re: PBEM9 - kronika [post #25]

Raport Graniczny nr. 5235237

Statki patrolujące warp wykryły bezzałogowy statek zwiadowczy, statek został przegoniony i nie udało mu się wlecieć do warpa, jednak cały czas obserwuje nasze statki, na razie postanowiłem go nie atakować

klon nr. 754328956 stopień: starszy oficer

[Edited by Merthen on Jan 13, 2013 at 16:00]

Jan 12, 2013 at 10:26

Print
runnersan
Status: Veteran

Posts: 292
Registered: Nov 15, 2002
IP: Logged
Re: PBEM9 - kronika [post #26]

Centrum dowodzenia operacyjnego Home Fleet - Planeta stołeczna

Admirał Medina pochylił się nad holo mapą obrazującą w tej chwili najbliższe rejony planety stołecznej. Na niebiesko oznaczono na niej stocznie kosmiczne, a zielone punkty wokół nich oznaczały okręty patrolowe, którymi zwyczajowo zawiadywali Szeryfowie Sojuszu. Medina uśmiechnął się na myśl, jak dziwnie to musi wyglądać w oczach innych ras. Trzon floty, najliczniejsze załogi, nie stanowią zawodowcy z armii, ale paramilitarne oddziały pierwotnie powołane na potrzeby przestrzegania prawa. Na szczęście Medina wiedział, że lada moment ma to się zmienić. Statki floty mają przejąć obowiązki wykonywane obecnie przez szeryfów, ale do tego będzie trzeba zapewne zakończyć prace projektowe nad projektem "Markus".
W każdym razie w tej chwili wszystko wyglądało dobrze. Wokół zielonych punktów oznaczających statki szeryfów krążyły myśliwce i bombowce. Piloci 3 eskadr stanowili elitę wśród pilotów sojuszu. Wybierani spośród najlepszych służących w koloniach po szkoleniach, często nawet psionicznych. Admirał był pewny, że tylko oni zapewnią mu zwycięstwo. No może poza dumą floty, BAS Suffren osłanianego przez dwa niszczyciele klasy Protector. Admirał zatem był gotowy... Czekał na wroga...

Brzęczyk alarmu przerwał rozmyślania admirała. Na holo mapie szybko pojawiły się czerwone znaczki oznaczające wroga. Tym razem była nim grupa wydzielona dowodzona przez admirała Drakea, który na co dzień dowodził II flotą Sojuszu.

- Mamy pierwsze namiary. - Zaczął referować bez rozkazu komandor Morales, jeden z oficerów Mediny. - To okręty patrolowe. Myśliwce i bombowce czekają na rozkazy. Szeryf Federalny Josiah, czeka również w gotowości.
- Z patrolowcami komandorze, powinny sobie poradzić myśliwce. Niech ruszają. Josiah niech czeka do momentu, aż pojawią się niszczyciele.
- Tak jest - Komandor potwierdził rozkaz, a jego podwładni natychmiast rozpoczęli przekazywanie rozkazów do podległych jednostek.

Zielone punkciki oznaczające myśliwce zgromadziły się w jedną grupę. Admirał założył, że przyjęły szyk bojowy i natychmiast ruszyły w stronę czerwonych punkcików.
- Komandorze, mamy dokładniejsze odczyty?
- Niestety nie admirale. Przeciwnik jest na granicy zasięgu sensorów, musielibyśmy podciągnąć Josiaha, żeby uzyskać dokładniejszy odczyt.
- Zróbcie to. - Admirał wydał rozkaz. Zielone punkty oznaczające eskadrę lekkich okrętów szeryfa federalnego Josiaha zaczęły zbliżać się powoli do wrogiej floty. Ich odległość od stoczni zwiększała się... Manewr przyniósł pożądane efekty. Odczyty stały się dokładniejsze, na monitorach i mapie przy czerwonych obiektach zaczęły pojawiać się ich nazwy. Drake zaatakował przy pomocy lekkich patrolowców, rozpoznano również cięższe niszczyciele klasy Protector, który zadaniem była osłona przeciw myśliwska. Widząc to, sztabowcy Mediny wydali rozkaz pozostającym w rezerwie eskadrom myśliwców i bombowców rozprawienie się z przeciwnikiem.

Z czasem sytuacja wyglądała na unormowaną. Myśliwce i bombowce nawiązały już kontakt z przeciwnikiem i wyglądało na to, że sobie poradzą. Niestety stan ich zasobników amunicyjnych stawał się niebezpiecznie niski, ale to specjalnie nie martwiło admirała.
- Połączyć się z Szeryfem Federalnym Josiahem. Niech wykona manewr ataku Gamma. - Niewielkie jednostki ruszyły w stronę walczących ostatkiem sił admirała Drakea. Bitwa była już raczej wygrana, a admirał zaczął zastanawiać się nad jakimś zabawnym bon motem, na wieczorną kolację podsumowującą ćwiczenia. Ta potyczka była najbardziej prestiżowym etapem tych dorocznych manewrów. Co roku losowany z pośród dowódców flot sojuszu otrzymywał zaszczyt obrony planety stołecznej przed nieznanymi siłami przeciwnika. Medina miał już podobną okazję dwa lata wcześniej, ale wtedy nie dysponował ani taką liczbą lekkich statków, ani nie było okrętów klasy Protector, czy cudu techniki jakim był BAS Suffren.

Kolejne czerwone punkciki znikały. Dowódcy eskadr myśliwskich zaczęli powoli zgłaszać wycofanie w celu uzupełnienia amunicji. Wszystko wyglądało dobrze, do czasu.... Nagle po drugiej stronie planety, na granicy zasięgu zaczęły pojawiać się obiekty, które komputer centrum dowodzenia zakwalifikował jako obce. Medina spojrzał zaniepokojony na te punkciki, a następnie na równie zaskoczonego komandora. Oczywiście taka sytuacja w normalnej walce byłaby nie do pomyślenia. Zbliżające obiekty zostałyby wcześniej przechwycone przez centra kontroli przestrzeni znajdujące się na innych planetach. Tu jednak założenia ćwiczeń były inne.

Nieznane obiekty były coraz bliżej planety. Myśliwce i bombowce potrzebowały czasu na przezbrojenie. Siły Josiaha były związane walką z przeciwnikiem. Jedyną rezerwą, były w tej chwili dwa okręty klasy Protector i Suffren. Nie było wyjścia. Admirał nakazał skierowanie tych sił przeciwko nowemu zagrożeniu. Czas biegł nieubłaganie przeciwnik zbliżał się do planety. Wkrótce sensory miały rozpocząć identyfikację obiektów przeciwnika.

- Mamy identyfikację. - Odezwał się komandor. - Potwierdzam obecność dwóch jednostek patrolowych. Mamy namiar na 4 niszczyciele...
- Protectory? - Zapytał admirał.
- Chwilę proszę, trwa identyfikacja... Już... - Komandor zbladł, wiedział, że raczej jest już po walce. - Mamy namiar, to cztery niszczyciele klasy Revolution. Revolution, Egalite, Fraternite, Liberte. Na pozycji do otwarcia ognia będą za 30 sekund. Rozkazy?
- Suffren niech otworzy ogień. Zniszczymy jednego może dwóch, ale reszcie nie podołamy.

Dalsza bitwa wyglądała zgodnie z przewidywaniami admirała. Suffren zniszczył Fraternite i poważnie uszkodził Liberte. Pozostałe niszczyciele rozstrzelały go, a następnie rozniosły dwa eskortujące go Protectory. Potem napastnicy roznieśli stocznie planety stołecznej.

Do kronik towarzyskich przeszła anegdotka, jaką admirał Drake wygłosił podczas uroczystej kolacji floty kończącej manewry, związanej z uroczą obywatelką cesarstwa i oficerem floty sojuszu.

_________________________________
www.wirtualnygeneral.blogspot.com

Jan 16, 2013 at 14:41

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2306
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Fomalhaut [post #27]



Dwie niewielkie gwiazdy systemu Fomalhaut, tworzące dość ciasny układ podwójny, nie dały sprzyjających warunków dla powstania bogatego układu planetarnego, ale tych kilka, którym udało się uformować i zająć stabilne orbity, leżące daleko poza ekosferą, zdawały się zawładnąć taką ilością surowców, przydatnych w rozwoju cywilizacji kosmicznej, którą można byłoby obdzielić wiele innych. Nie surowce jednak, ani olśniewająco piękne wschody i zachody słońc, widoczne z powierzchni Fomalhaut II poprzez jej gęstą, ale nad wyraz spokojną, metanową atmosferę, były powodem założenia na niej kwitnącej placówki. Nie była tym powodem także konieczność założenia w systemie bazy, którą Wspólnia przewidziała dla ochrony granicy z Vertigo House, gdyż tu lepiej sprawdzała się Fomalhaut I - duża, niemal pozbawiona atmosfery planeta, najbliższa granicznemu warp-pointowi - ze względu na odpowiednie warunki dla szybkiej rozbudowy podziemnych kompleksów, niezbędnych dla pomieszczenia populacji w ilości odpowiedniej do takich zadań. Tu też zbudowano w pierwszym rzędzie jedną z nielicznych Świątyń Losu, służących do manipulacji probabilistycznymi uwarunkowaniami lokalnej przestrzeni w celu przewidywania i obniżania szansy wystąpienia niekorzystnych zdarzeń, a których działanie było oparte na nie do końca rozumianej starożytnej wiedzy, pochodzącej z przekazów religijnych sprzed tysięcy lat.

To właśnie poszukiwania innych szczątków tej starożytnej wiedzy, przywiodły Wspólników - jak zwali się osobnicy gatunku, którego wytworem była Wspólnia - gdyż niewielka Fomalhaut II zawierała bezcenne dobro: ruiny osiedla rozpoznanego jako centrum naukowe z czasów poprzedniej ekspansji Yithian. Pasja naukowa wydawała się ludziom naczelnym motorem działania społeczeństwa Wspólników, nic więc dziwnego że kolonia ściągała najwybitniejsze umysły i, częściowo dzięki znalezionym i przebadanym artefaktom, szybko stała się sławna z osiągnięć na polu genetyki.

Jak się jednak miało okazać, szczyt zainteresowania Wspólni systemem Fomalhaut nie wywołała ani jedna kolonia, ani druga, mimo pokaźnych ich populacji i dużego znaczenia dla rozwoju organizmu państwowego. Przyczyną było zdarzenie przy wylocie warp-pointu z systemu Eskirk, gdzie doszło do niespodziewanej eksplozji w polu minowym. Sąsiedzi Yithian byli zawiadomieni już wiele miesięcy temu, że granica jest zaminowana i zdawali się rozumieć niebezpieczeństwo prób jej pokonywania bez odpowiednich uzgodnień ze Wspólnią. Co więcej, byli też powiadomieni, że takie próby będą traktowane jako nieprzyjazne działanie. Główne pytanie brzmiało jednak: co skłoniło statek z sąsiedniego systemu do samobójczej misji?

Jako że statek nadleciał bezpośrednio z przestrzeni Vertigo House, wydawało się Wspólni oczywiste, że ci ludzie są przynajmniej współwinni - w końcu przynajmniej dopuścili do sforsowania granicy po swojej stronie. Wstępne badania szczątków zniszczonego statku wykazały jednoznacznie, że noszą one sygnatury fizyko-chemiczne podobne, o ile nie wręcz identyczne, do statku Cesarstwa Kridend spotkanego podczas ewakuacji Erabus II - niestety, ze względów ekonomicznych, układy sensoryczne pól minowych nie były dostosowane do precyzyjnej oceny właściwości obiektów, które w nie wtargnęły, a tylko do odróżnienia swój-obcy, więc brak było zapisów zdarzenia o wystarczającej dokładności. Ludzie, prawdopodobnie, w takiej sytuacji wystosowaliby zapytanie lub nawet protest dyplomatyczny do zamieszanych stron. Mentalność Yithian była jednak inna, gdyż rozwijali się w środowisku, w którym bezpośredni kontakt między umysłami był czymś zwyczajnym, intencji nie dawało się ukryć, a więc uzyskanie wyjaśnień poprzez zapytanie innego osobnika nie leżało w ich naturze. Co innego Wspólnia - jej doświadczenia były daleko bogatsze, niż pojedynczego przedstawiciela gatunku, sięgając tysiące lat w przeszłość. W jej jednak przypadku podpowiadały one, że bezpieczniej będzie czekać na zapytanie od innych, a w międzyczasie próbować rozwiązać zagadkę własnymi siłami i podjąć działania wzmacniające pogranicze, licząc się z możliwą eskalacją nieprzyjaznych, a może nawet wrogich działań. System Fomalhaut, już dotychczas tętniący aktywnością, miał się znacznie ożywić i choć jego szanse na dogonienie takich potentatów jak np. Zapf, były nikłe, to jednak nie znaczyło, że zamieszkujący go Wspólnicy nie zamierzali próbować - rywalizacja była następną pasją Yithian.

Szczyt zainteresowania Wspólni skierował się na wydobycie substancji radioaktywnych...

[Edited by PAwleus on Jan 21, 2013 at 17:03]

Jan 20, 2013 at 23:46

Print
Merthen
Status: Moderator

Posts: 5146
Registered: Aug 25, 2008
IP: Logged
Re: PBEM9 - kronika [post #28]

Przestrzeń blisko tajnej placówki badawczej Cesarstwa - kilkadziesiąt cykli temu.


Smukły okręt Cesarstwa rozpoczął proces wyhamowywania w pozornie pustym miejscu pewnego systemu

- tu okręt Pierwszy Śnieg do Zimy proszę o umożliwienie zacumowania
- Tu baza Zima, Pierwszy Śnieg podaj kod dostępu
- już się robi: jd092u3ej809djpo mdmqwpodkq2dkpowd-q2epom,2pdi1e12-eru12r09109j109312jhe

Gdy tylko kod został podany blisko okrętu zmaterializowała się majestatyczna baza. Okręt na manewrowych silnikach rozpaczał dokowanie i po chwili znieruchomiał przy wysuniętej z bazy śluzie transportowej.

- tu Pierwszy Śnieg dokowanie zakończane proszę o .... ja jestem Omega i jest mnie coraz więcej -ach smakowicie, tyle konstruktu, tyle zasobów - wreszcie mogę przejść do następnego etapu - wreszcie mogę sięgnąć dalej - wreszcie stworze mobilne mnie...

[Edited by Merthen on Jan 24, 2013 at 14:25]

Jan 24, 2013 at 14:23

Print
^ Początek strony ^



Username: Password: Lost your password?

tForum version b0.94.1.2 (© 2003 tForumDevTeam)

The comments published here represent only the personal opinions of the respective users. civ.org.pl and it's staff is not held responsible for the contents of the posts.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Portal civ.org.pl ani jego redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.


hosted by artserwis.pl - praca, konkursy, portfolia dla twórców.