civ.org.pl forums > Space 4X - Stellaris > Progenitors Legacy (AAR)
Zmień język na polski. Switch to English.

Print This Topic        Mark Topic as Unread 

civ.org.pl forums > Strategie Kosmiczne 4X > Stellaris
Poster
Message    
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #1]



Stanowiska bojowe!!! Czyżby to Progenitorzy przybywali ukarać niesfornych wychowanków, którzy ośmielili się zagarnąć coś więcej niż potrójny system gwiezdny zwany od zamierzchłych czasów Dar? A przecież w najdawniejszych religijnych tekstach, przez wielu uważanych już za niewiele więcej niż piękne legendy, przykazywali oni surowo: "W tej galaktyce jesteście tylko gośćmi, więc zachowujcie się jak tacy!". Panika ogarnęła załogę niewielkiej, nowo założonej placówki obrony systemowej, a szczególnie nieuzbrojonego statku konstrukcyjnego budującego orbitalną bazę, przy pomocy której ludzie zamierzali zbadać obcych żyjących na planecie bliźniaczej do Gai, na jakiej osadzili ich Progenitorzy, gdy sensory pokazały im zbliżającą się ogromną flotę, której kadłuby nie poddawały się skanowaniu. Do tej pory wydawało się oczywiste, że także ta cywilizacja została tam sprowadzona, ale pozostawało tajemnicą, dlaczego nie kwitła, tak jak ludzka, a wegetowała na etapie epoki żelaza, z której ludzie na Gai również zaczynali, pozostawieni przez Progenitorów po zwiększeniu inteligencji, aby znaleźć własną drogę. Niektórzy podejrzewali, że przyczyną może być symbiotyczny grzyb rozprzestrzeniony w jej populacji i miało się to okazać prawdą, ale w zupełnie inny sposób niż ktokolwiek z ludzi spodziewał się.

[Edited by PAwleus on Jun 12, 2018 at 11:54]

Jun 09, 2018 at 14:03

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #2]



To był początek 49 roku Ery Pozaprzestrzennej, z nastaniem której Podprzestrzeń i Nadprzestrzeń stały się w różnym stopniu, ale nadal wzrastającym, dostępne dla ludzkiej technologii. Przez te lata, w poszukiwaniu światłych Progenitorów, statki naukowe dowodzone przez elitę śmiałków ze wszystkich zakątków Gai, stołecznej i jedynej planety ludzi zjednoczonych w ramach Schedy Progenitorów, dokonały cudów eksploracji, odwiedzając większość systemów Gościnnej Galaktyki, jak ją zwiemy, dostępnych w ramach Sieci Połączeń Nadprzestrzennych, scalających ją niewiadomego pochodzenia skrótami w przestrzeni międzygwiezdnej. I znalazły cuda, stąd wiek ten wielu zwie także Wiekiem Cudów. Aż do niedawna jednak żadnego niezbitego śladu Progenitorów nie znaleziono, choć najżarliwsi ich wyznawcy twierdzą, że przecież nie trzeba ich szukać daleko, bo takimi śladami są przecież starożytne teksty, nasze ciała i obecność w tym, a nie innym miejscu.

Ja, Timaphon, Imperator zarządzający Schedą Progenitorów, z ich woli, jako następca Cezarów z naszej Starożytnej Kolebki, Terry, zarządziłem jednak inaczej, gdy osiągnięcia naukowe na to pozwoliły, w początkach mojego panowania, decydując o tym, że taka potrzeba istnieje i to ja biorę na swoje barki ciężar konsekwencji tego kroku, albowiem znalezienie cudów nie tylko nas wzbogaca, ale i może przynieść nam zagładę. Oby Progenitorzy nas przed tym uchronili...

Tak jak uchronili obcych z Volmaur...

Raport z Volmaur, systemu do którego niedawno udało się znaleźć ukryte połączenie nadprzestrzenne z naszego, był jednoznaczny i poparty nagraniami z uciekającego statku konstrukcyjnego.

[Edited by PAwleus on Jun 12, 2018 at 10:56]

Jun 10, 2018 at 23:00

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #3]

Ale wróćmy do początku - początku roku 49 EP, przez pochlebców zwanej także Erą Timaphona. Rok ten miał stać się przełomowym dla Schedy Progenitorów, dla naszego myślenia o sobie i o świecie w jakim żyjemy.

Najpierw wyszła z Podprzestrzeni imponująca flota, która w drodze na orbitę Paridaydy, jak nazwaliśmy gajopodobną planetę tam obecną, wysłała nam zrozumiały przekaz z podziękowaniem za zwrócenie ich uwagi na planetę z dawna poszukiwanym przez nich gatunkiem Mardak Vol. Okazało się, że przechwycili i odkodowali komunikację podprzestrzenną pomiędzy naszymi atutami tam obecnymi, a Gają! Jakaż była nasza konsternacja, gdy zrozumieliśmy, że to z naszej przyczyny, Vol, jak się zwali, przybyli zniszczyć swoich pobratymców zainfekowanych grzybem, jak utrzymywali, który nękał ich populację w przeszłości. Nasz protest starający się wykazać, że przecież grzyb jest symbiontem i relacja jest obopólnie korzystna, spotkał się z wysoce emocjonalną odpowiedzią i zaatakowaniem naszej minimalnej systemowej placówki obronnej. W tym starciu nie mieliśmy żadnych szans. Owszem, nasze nuklearne rakiety dotarły do celu, ale pancerz wroga ulegał szybszej regeneracji niż destrukcji. Placówka padła po kilkunastu wystrzałach, które później, analizując zniszczenia i zapisy walki, udało się zidentyfikować jako pochodzące od laserów z zakresu Gamma, zaawansowanej broni kinetycznej o charakterystyce podobnej do działa szynowego, jakim dysponuje zrobotyzowana korweta, którą pozyskał jeden z naszych statków naukowych, a także zaawansowanej broni energetycznej zakłócającej strukturę materii, jaką widzieliśmy już na niektórych statkach obcych, przenikającą bez przeszkód przez nasze deflektory i pancerze.









Gdy jednak wroga flota dotarła do Paridaydy i rozpoczęła bombardowanie planety, nagle zniknęła, a w miejscu w którym była, od tej pory każdy, kto zwróci na nie wzrok, widzi przez chwilę mglisto-świetlne zawirowanie, mimo iż żadne wytwory naszej technologii nic tam nie rejestrują niezwykłego. Kim są Vol i gdzie jest ich cywilizacja? Najwyraźniej Paridayda była nadal pod ochroną Progenitorów, ale czy możemy jednak założyć, że nie była ona jednorazowa i że dotyczy ona także Gai? W sytuacji gdy zarówno nasze przetrwanie, jak i Marduk Vol leży na szali?

Później, zaledwie kilka miesięcy, znaleźliśmy coś bardziej doniosłego w skali naszego przetrwania, Terrę, i nasze wyobrażenia o miejscu w świecie musiały ulec zasadniczemu przewartościowaniu.

[Edited by PAwleus on Jun 12, 2018 at 10:56]

Jun 11, 2018 at 00:32

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Re: Progenitors Legacy (AAR) [post #4]

Już bezsilność wobec wrogiej floty, tak blisko Gai, spowodowała odświeżenie starożytnych koncepcji w rodzaju: "Chcesz mieć pokój, szykuj się do wojny". Owszem, Progenitorzy pokazali nam inną drogę i spowodowali, że jako planetarna społeczność byliśmy zdolni okiełznać nasze plemienne instynkty, naszą naturalną frakcyjność, i przekuć je w siłę służącą nam już tylko budowaniu, a nie też niszczeniu. Dlatego nasze wykonane do tej pory, pojedyncze okręty służyły tylko testom koncepcji i po nich zostały szybko zezłomowane, aby zwolnić zasoby ludzkie i materialne dla innych, lepiej nam służących, celów. Nasza doktryna pokojowego załatwiania sporów i unikania konfliktów służyła nam do tej pory znakomicie i pozwoliła na niebywały rozkwit. Nie mamy zamiaru jej zmieniać, ale nie możemy być też bezsilni wobec nadchodzących wyzwań i coraz wyraźniej widzimy, że posiadanie stałej floty bojowej może być niezbędne.

Szczególnie po znalezieniu Terry...

Terra, nasza Starożytna Kolebka z legend... w ruinach... z opiewanym Herkulaneum, skąd Progenitorzy uratowali garstkę naszych przodków...

Progenitorzy mówili nam, że jesteśmy w tej galaktyce gośćmi, ale najwyraźniej źle zrozumieliśmy ich przesłanie. Aż dotychczas... Znalezienie Terry dowodzi nam wyraźnie, że nie mieli na myśli tego, iż pochodzimy spoza Gościnnej Galaktyki, gdyż obecność Kolebki świadczy, iż nigdy jej nie opuściliśmy i właściwszą nazwą jest po prostu: Galaktyka. Progenitorom chodziło o to, że nasz czas, jako gatunku, jest w tej galaktyce ograniczony! Dlatego jesteśmy tylko gośćmi... dlatego powinniśmy zachowywać się tak, aby jak najmniej w niej zniszczyć... bo inni będą po nas.

Jak bardzo jest to trafne i jak szybko może się ziścić, zobaczyliśmy właśnie na przykładzie Terry: totalna zagłada tamtejszej cywilizacji i jej populacji z pozostawieniem szczątków tak niekompletnych, że jak do tej pory nie udało nam się określić co było tego przyczyną - wiemy jedynie, że stało się to nie więcej niż 200 lat temu. Czy nuklearną zagładę przyniosła zbyt wybujała frakcyjność? Czy może Okruch Noranów, ksenofobiczne zdegenerowane imperium w fazie stagnacji, którego wciąż bardzo niebezpieczną pozostałość, znaleźliśmy zaledwie 7 skoków od Sol? A może jeszcze coś innego, czego nawet nie potrafimy sobie wyobrazić. Teraz inaczej jawi nam się przyczyna tego, że Progenitorzy umieścili nas i Marduk Vol w tak izolowanym miejscu.

Terra, planeta-grobowiec...



A jednak nawet tam zakwitła nadzieja.

[Edited by PAwleus on Jun 12, 2018 at 10:57]

Jun 12, 2018 at 00:02

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Re: Progenitors Legacy (AAR) [post #5]

Pośród ruin i zgliszcz dynamicznej cywilizacji, która dotarła we wszystkie zakątki planety i której ślady znaleźliśmy również w otaczającej ją przestrzeni, pośród wypalonych radiacyjnie niegdyś prężnych ekosystemów, mimo nadal trwającego nuklearnego zlodowacenia i minimalnych śladów życia, tli się tam jeszcze iskierka rozumu. Czy to na skutek wyjątkowo nieprawdopodobnego zrządzenia losu, czy też czyjejś celowej interwencji, Terra stała się areną rozwoju kolejnego przedrozumnego gatunku, który potrafi wspaniale wykorzystać mało sprzyjające życiu warunki, panujące tam teraz. Jak bardzo dziwnie by to nie brzmiało, nasi następcy wywodzą się z karaczanów...



Przestroga, nadzieja, inspiracja - wszystko w jednym...

Czyż nie powinniśmy sami wziąć wreszcie przykład z Progenitorów i starać się w miarę naszych skromnych środków dorównać im na polu ochrony istot rozumnych przed ich przypadkowym lub celowym unicestwieniem? Czyż nie powinniśmy kontynuować tych nieśmiałych kroków w tym kierunku, które już postawiliśmy? Gdy przekazaliśmy Pradawnym Ikaananom do wskrzeszenia znalezione zarchiwizowane umysły wymarłej cywilizacji, uzyskaliśmy niewyobrażalnie potężnego sympatyka w tych tajemniczych obserwatorach - czy mielibyśmy zrezygnować z takich zachowań tylko w obawie o własne przetrwanie? I skąd pomysł, że taka rezygnacja pomogłaby w tym?

Aby jednak uzyskać możliwość zrealizowania tak ambitnych celów, musimy zaryzykować wyjście poza jeden system - musimy zainwestować wystarczające środki w ściśle ograniczoną ekspansję dla zwiększenia naszych możliwości sprawczych, dla znalezienia się bliżej miejsc, gdzie nasze działanie może sprawić różnicę. Bo niedziałanie nie jest wyjściem - ono też ma moc sprawczą, tyle że najczęściej przez nas niechcianą. Tak jak w przypadku Marduk Vol, musimy spróbować ochronić tych, którzy sami tego na razie nie są w stanie zrobić i przyspieszyć ich rozwój, aby wcześniej mogli nam w tym dziele pomóc. O ile zechcą...

Dlatego też z początkiem roku 50 EP wydałem dekret o oświeceniu Marduk Vol i nasza placówka orbitalna przystąpiła do jego realizacji z przewidywanym ukończeniem w czasie 25-30 lat, co jest ogromnym wyzwaniem socjologicznym. Będąc w wieku 78 lat jest duża szansa, nawet tylko przy obecnych osiągnięciach medycyny, że dożyję jego efektów. Nawet jeśli nie, mam głębokie przekonanie, że mój następca doprowadzi sprawę do końca i będzie cieszył się jej owocami.

Dlatego też założyliśmy niedawno trzecią i czwartą placówkę systemową przy granicy z Teokracją Aztańską, z planami na dwie kolejne, co pozwoliło wyjść z izolacji i zawrzeć pakt o nieagresji. Będzie on bardzo potrzebny, bo czekają nas trudne chwile, gdy, jako piątą placówkę, wybudujemy bazę po drugiej stronie ich terytorium, w próbie ochrony jeszcze jednej cywilizacji przedkosmicznej.

[Edited by PAwleus on Jun 13, 2018 at 15:17]

Jun 12, 2018 at 00:54

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #6]

Zgodnie z przewidywaniami, Teokracji Aztańskiej bardzo nie spodobało się założenie placówki po drugiej stronie ich terytorium, co spowodowało zerwanie przez nich układu o nieagresji. Dzięki niemu mamy jednak zwyczajowy w prawie galaktycznym rozejm przez 10 lat, pozwalający nam przygotować się do ewentualnej konfrontacji - w końcu sami chcieli zająć ten system, mając już w nim zgromadzoną flotę inwazyjną dla zniewolenia przedkosmicznej cywilizacji Otaga, aktualnie przechodzącej trudny okres ery atomowej. Może w ten sposób chcieli ich uchronić przed ryzykiem samounicestwienia? Miejmy nadzieję, że zrozumieją, gdy ujrzą efekty naszych działań.



Nasze podejście jest rzeczywiście bardziej ryzykowne, bo oświecenie będzie w tym wypadku trwać według naszych przewidywań około 4 lat, a w tym czasie może dojść do jakichś chaotycznych przetasowań i naruszenia równowagi planetarnego systemu odstraszania atomowego, ale jeśli nam się uda, to uzyskamy w ten sposób lojalnych współpracowników, dzielących nasze zapatrywania na nadchodzącą przyszłość.

Założenie tej placówki ma jeszcze jeden korzystny dla nas efekt: zbliża nas do stołecznego systemu wymarłej Pierwszej Federacji, gdzie jeden z naszych statków konstrukcyjnych już prowadzi prace nad jego zajęciem i eksploatacją pozostawionych artefaktów, a także do Sol, gdyż, mimo ogromnych kosztów, zamierzamy powrócić do naszej Starożytnej Kolebki i, dysponując wystarczającymi środkami w bliżej nieokreślonej przyszłości, spróbować wspomóc istoty tam obecne w osiągnięciu rozumu.



[Edited by PAwleus on Jun 13, 2018 at 13:34]

Jun 12, 2018 at 09:01

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #7]

Nasza ekspansja do systemu Pierwszej Federacji pozwoliła na dalszą ofensywę dyplomatyczną: z Konfederacją Karussa porozumieliśmy się w sprawie nieagresji, a ze Wspólnotą Lozawata również w stosunku do swobodnego przepływu populacji. Także konflikt z Aztanimi został zażegnany, gdy stosunki udało się znacznie ocieplić i ponownie zawrzeć pakt o nieagresji, dzięki przypadkowemu natknięciu się przez jeden ze statków naukowych na wrak ich zbłąkanego frachtowca - byli bardzo uradowani, gdy zwróciliśmy towary, które uważali za utracone na zawsze.



52 rok EP przyniósł jednak znacznie bardziej istotną zmianę. Już znalezienie Drzewa Życia 10 lat temu, a następnie wymanewrowanie jego strażników i zbadanie go, było wydarzeniem bez precedensu w naszej historii. Teraz, w ramach kolejnego cudu eksploracyjnego i wysiłków naukowo-badawczych na Gai, dokonaliśmy ogromnej, skokowej poprawy genetycznych mechanizmów naprawczych naszych ciał. Oszacowania sprawności zastosowanych rozwiązań pozwalają nam przewidywać radykalne opóźnienie starzenia się i przedłużenie średniej długości życia populacji nawet o ponad 80 lat, co jest zwiększeniem o ok. 75%. Jakże wspaniale jest pomyśleć, że dane nam będzie doświadczyć w zdrowiu tylu dodatkowych wydarzeń w przyszłości i o tyle dłużej uczestniczyć w jej kształtowaniu. Jakże pocieszające jest to, że inwencja ludzka jest w stanie dokonać tak niezwykłych osiągnięć, w tak krótkim okresie czasu - jeszcze 40 lat temu nasza średnia długość życia wynosiła 80 lat, a teraz każą nam się spodziewać nie mniej niż 200. Czy zdołamy zaadaptować nasze struktury społeczne do tak radykalnych zmian? Czy zachowamy tę jakże cenną innowacyjność i nie ulegniemy stagnacji? Mamy długie lata, aby poznać odpowiedzi na te pytania, ale działania muszą być podjęte już teraz - nasza podwyższona przez Progenitorów inteligencja jest nam bardzo pomocna, ale mimo to, a może właśnie dlatego, muszę rozważyć: czy będą wystarczająco mądre? Przecież gdyby większa długość życia była istotna dla naszego przetrwania jako gatunku, to z pewnością nasi Dobroczyńcy o nią zadbaliby. A skoro nie jest, to ich dar powinien nam wystarczyć, żeby zadbać, aby nie była przeszkodą.




Dziwna sprawa jest z Marduk Vol - mimo kilku już lat badań, nie znaleźliśmy żadnych modyfikacji ich ciał, jakie prawdopodobnie wprowadziliby Progenitorzy, aby zwiększyć szanse na ich przetrwanie. Czyżby uznali, że w ich wypadku stagnacja, która jest ubocznym efektem jedności społeczeństwa, jaką niesie symbioza z grzybem, jest korzystna? Czyżby ta jedność była sama w sobie wystarczająco pożądaną cechą? Może celowo mieli pozostawać nierozwinięci, w ukryciu, jak najdłużej będąc niedostrzegalnymi dla Vol? A może są dla nas testem ustanowionym przez Progenitorów? Nieprzenikalne są ich wyroki...



[Edited by PAwleus on Jun 16, 2018 at 22:54]

Jun 13, 2018 at 11:36

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #8]

Do przyjmowania systemu Volmaur jako testu może też skłaniać fakt, iż spotkaliśmy prawdopodobnie całkowicie unikalny w skali Galaktyki rozumny gatunek, który wyewoluował w atmosferze gazowego giganta i w ramach tego fenomenu nastąpił jeszcze większy: to oni skontaktowali się z nami, znając już nasze środki porozumiewania się i mając wiedzę najwyraźniej przekazaną im przez Progenitorów, gdyż nie tylko znali położenie Volmaur, ale także skład planetarny systemu wraz z gazowym gigantem, na który poprosili o przesiedlenie. Co więcej, twierdzili, że już nas spotkali, gdy został im podarowany system komunikacyjny właściwy dla nam podobnych istot i spodziewali się, że przybędziemy ponownie. Jeśli przesiedlenie zakończy się powodzeniem, Volmaur będzie mieć już 3 rozumne gatunki współżyjące w jednym systemie - czyż nie jest wysoce prawdopodobne, że dzieje się tak z woli Progenitorów? Niech się spełni...



Nasze pogranicze stało się ostatnio bardzo niespokojne, gdy Aztani przeprowadzili zdecydowane działania przeciw piratom w okolicy swego terytorium. W 53 roku EP odkryliśmy ich bazę w systemie sąsiednim do Daru i stali się oni na tyle śmiali, że zaatakowali naszą świeżo zbudowaną stocznię o militarnym przeznaczeniu w Efoll, systemie z pradawną zrujnowaną bramą podprzestrzenną, prawdopodobnie licząc na prewencyjne zniszczenie 3 nowoczesnych rakietowych korwet - Antonius, Ingratus, Gaius - będących w końcowych fazach konstrukcji, a mających stanowić naszą pierwszą stałą flotę obronną. Przeliczyli się: 2 okręty okazały się gotowe na czas, a trzeci dołączył w końcowej fazie bitwy, co, wraz z możliwościami bojowymi stacjonarnej systemowej platformy obronnej, okazało się zupełnie wystarczające, aby, nawet mimo dużego niedostatku doświadczenia szkieletowych załóg i zupełnego braku oficerów, zniszczyć pirackie okręty. Flota nasza otrzymała na najbliższe lata zadanie neutralizacji aktywności pirackiej w rejonie naszych systemów, zdobywając w ten sposób wiedzę dla podjęcia bardziej ambitnych wyzwań.



[Edited by PAwleus on Jun 14, 2018 at 09:07]

Jun 13, 2018 at 16:08

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #9]

Dowodzącym rdzeniem naszej floty z konieczności ustanowiliśmy korwetę-robota, którą uratowaliśmy od zniszczenia w kwasowej atmosferze jednej z przebadanych planet. Część naszych kadr odbiera to z niesmakiem, ale w najbliższych latach nie widzimy możliwości pozyskania admirała o choćby zbliżonych umiejętnościach. Czy nie zawiedzie naszego zaufania? Przyszłość pokaże...




Nowe wydarzenie wprowadziło zamieszanie do naszych planów: piraci spróbowali innej taktyki i jedna z ich grup dokonała porwania załogi naszego frachtowca w celu uzyskania okupu. Wykonaliśmy już zwiad statkiem naukowym, ale system w którym przetrzymują zakładników jest tak daleko, że naszemu najbliższemu militarnemu atutowi, zwanemu pieszczotliwie: Nova, dotarcie do niego zajmie aż 5 lat - oczywiście nie w celu wręczenia okupu, a udzielenia lekcji, która zostanie tak dobrze zapamiętana, aby nigdy więcej podobna sytuacja nie powtórzyła się. Możemy być pacyfistami, ale uleganie szantażowi to prosta droga do zaprzedania wszystkich wartości, które cenimy. To droga, która wybiera łatwą teraźniejszość, owocując trudną przyszłością. My nigdy nie będziemy się wahać, mając taki wybór i lepiej żeby wszyscy zainteresowani wiedzieli na pewno, że nie warto stawiać nas przed nim, bo pewność taka będzie lepsza i dla nich, i dla nas.



[Edited by PAwleus on Jun 14, 2018 at 19:50]

Jun 14, 2018 at 19:49

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #10]



Epokowa wiadomość rozeszła się w 55 roku EP: zakończony został proces technologicznego oświecenia cywilizacji Otaga i pod nazwą Wielkie Księstwo Tirim dołączyła ona do Schedy Progenitorów jako protektorat, wchodząc w swoją własną Erę Pozaprzestrzenną. Już od początku wykazali się oni wielką mądrością, gdy, za moją sugestią, w próbie wkupienia się w łaski najbliższych sąsiadów, Teokracji Aztani, przyjęli lubiane przez nich barwy za swoje. Mimo powolnych powolnych procesów uczenia się, ich grzybowate organizmy okazały się bardzo pojętne, co pozwoliło im zaadaptować nasz system rządów do miejscowych warunków. Swoją stolicę przebudowali jednak we własnym stylu, zupełnie nie licząc się z kosztami, jako znak nowych czasów. Niech będą dla nich pomyślne...







[Edited by PAwleus on Jun 16, 2018 at 12:11]

Jun 14, 2018 at 21:37

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #11]



Założenie 8 i 9 placówki obrony systemowej niedaleko granicy odpowiednio Konfederacji Karussa i Qiramulańskiej Technokracji stało się impulsem dla dalszych działań na polu dyplomacji. Z tymi pierwszymi udało się porozumieć w sprawie swobodnego przepływu populacji. Ci drudzy natomiast, w podziwie dla naszych osiągnięć i podziękowaniu za dotychczasowe jednostronne udostępnianie danych naukowych, przekazali nam olbrzymią dotację, wystarczającą na utrzymywanie naukowego porozumienia z Kuratorami przez 15 lat - zawarcie układu o nieagresji było już tylko formalnością, która szybko została dopełniona.







[Edited by PAwleus on Jun 16, 2018 at 22:26]

Jun 16, 2018 at 13:54

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #12]

Wraz z dotarciem na miejsce korwety-robota, przyszedł czas na rozliczenie się z bazą piracką w systemie sąsiadującym z Darem. Aby zwiększyć zaskoczenie, zakłócając sensory piratów, atak nastąpił od drugiej strony gwiazdy i pierwszą jego oznaką był wystrzał z działa plazmowego.


Gdy ładunek plazmowy nieubłaganie zmierzał do celu, wypromieniowując wokół zgromadzoną energię w złowieszczej zapowiedzi zniszczeń jakich jest zdolny dokonać, do walki włączyły się także pozostałe nadciągające okręty, oddając salwę rakietową.


Zanim jednak dotarł on do bazy, otrzymała ona trafienie pociskiem o znacznie większej prędkości, wystrzelonym z działa szynowego, na co odpowiedziała własną, znacznie mniej doskonałą, bronią kinetyczną: miotaczem materii - jedynym typem uzbrojenia zaczepnego jakim dysponowała.


Energia wyzwalana przy użyciu pirackich miotaczy materii była imponująca, ale stanowiła duże wyzwanie dla systemów chłodzenia.


Rakiety, natomiast, stanowiły broń o najdłuższym czasie między wystrzałem a trafieniem i następne salwy następowały przed dotarciem poprzednich, ale siłą destrukcji nuklearnych głowic nadrabiały inne wady.


Broń laserowa miała inny główny mankament: krótki zasięg efektywnego ognia. Z pewnością jednak jej efekt psychologiczny był znaczący, nie tylko ze względu na to, że pierwszym ostrzeżeniem o jej użyciu było trafienie, ani nawet nie dzięki towarzyszącym efektom wizualnym, ale przede wszystkim dzięki temu, że nie była ona wiele gorsza od plazmowej w penetracji pancerza.


Piraci jednak nie zamierzali się poddać, gdyż wiedzieli, że nic im to nie da, raz za razem próbując trafić zbliżające się okręty.


Wraz z malejącą odległością walka stawała się coraz bardziej zażarta i korweta Antonius zameldowała o utracie deflektorów.


Piraci próbowali nadal koncentrować na niej ogień, ale sami musieli borykać się z coraz większymi zniszczeniami.


Ostatnie gniazdo oporu zostało uciszone skoncentrowaną salwą laserową i można już było bez przeszkód odzyskać zrabowane przez piratów towary. Prawo i porządek powracały na pogranicze Schedy Progenitorów...


[Edited by PAwleus on Jun 16, 2018 at 15:39]

Jun 16, 2018 at 15:39

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #13]

Doświadczenia wynikłe ze starć z piratami natchnęły inżynierów ze Schedy Progenitorów do zaprojektowania okrętu dowodzenia wyposażonego w broń dalekiego zasięgu, pozwalającą pozostawać mu na względnie bezpiecznej pozycji w trakcie niszczenia deflektorów przeciwnika - tak powstał Juturna, który natychmiast dołączył do floty stacjonującej w Efoll.



Przeszedł on test bojowy w 58 roku EP, kiedy znowu piraci zaktywizowali się na pograniczu Schedy z Aztanimi - okręt spełnił wszelkie założenia projektowe, uczestnicząc w eliminacji kolejnej bazy pirackiej. W niej, pośród zrabowanych towarów, dokonano bardzo wartościowego znaleziska zwiększającego wiedzę o tajemniczej grupie gwiazd, położonej nieco poza Galaktyką, do której prowadzą celowo przez kogoś unieczynnione bramy podprzestrzenne o unikalnej budowie, rozsiane po Galaktyce. Nasi naukowcy wierzą, że są już tylko o krok od przełomu w poszukiwaniach wyjaśnienia tej zagadki i odradzają kosztowny zakup dodatkowych danych na ten temat od Kuratorów mimo posiadania potrzebnych funduszy. Skąd jednak piraci mieli dostęp do tak unikalnej wiedzy?

[Edited by PAwleus on Jun 17, 2018 at 19:29]

Jun 17, 2018 at 19:28

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #14]

59 rok EP przyniósł w końcu rozliczenie się porywaczami, gdy Nova dotarła do układu z ich bazą. Piraci zostali całkowicie zaskoczeni formą i zaciekłością ataku - Nova była potężniejsza i szybsza niż inne osobniki jej gatunku, a także jej działania były bardziej celowe.


Piraci próbowali bronić dostępu do bazy, ale ich siły były zbyt skąpe, aby sprostać postawionemu zadaniu, gdy kolejne ich fregaty zamieniały się w dryfujące wraki.


Nova i jej małe miały wszystkie zalety, których brak było piratom: siłę ognia, szybkość, manewrowość, a nawet liczebność. Obrona stawała się coraz bardziej rozpaczliwa, ale wobec braku możliwości ucieczki wciąż trwała.


Ostatni piracki okręt nie mógł już efektywnie bronić podejścia i pierwsza skoncentrowana salwa poszła w kierunku punktów oporu bazy.


Jego dowódca, z sobie wiadomych powodów, nie zdecydował się wykorzystać do ucieczki zaabsorbowania atakujących bazą i kontynuował beznadziejną walkę.


Ostrzał z miotaczy materii wywierał jednak niewielki wpływ na silnie opancerzony organizm Novej.


Mimo to piraci próbowali nadal odstraszyć bezrozumny w ich mniemaniu atak.


Nie wiedzieli bowiem, że był on przede wszystkim dywersją: miał odwrócić uwagę od zakładników, którzy, dzięki panującemu zamieszaniu towarzyszącemu walce z przypadkowym, jak go widzieli piraci, atakiem, byli zdolni wymknąć się z celi i, po zniszczeniu ostatniej fregaty, opuścić bazę w kapsule ratunkowej.


Koordynacja działań z zakładnikami była możliwa, dzięki temu, że po złapaniu pozostali oni w posiadaniu nadajnika krótkiego zasięgu, przez który, niewykryci, kontaktowali się najpierw ze statkiem naukowym przeprowadzającym zwiad, a później ze statkiem konstrukcyjnym, który w pobliskim systemie dokonywał dekonstrukcji niezwykle efektywnych silników uszkodzonego i porzuconego obcego okrętu, dla uzyskania danych pozwalających na przyspieszenie podróży podświetlnych o 10%. Teraz, gdy także opór bazy został zneutralizowany, tenże statek konstrukcyjny mógł podjąć kapsułę, która posłużyła im za drogę ucieczki, kończąc całą operację pełnym sukcesem.

[Edited by PAwleus on Jun 17, 2018 at 19:32]

Jun 17, 2018 at 19:30

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #15]

Jeszcze tego samego roku powstała najodleglejsza dotychczas, dziesiąta placówka obrony systemowej, położona w neutralnej przestrzeni pomiędzy Miidariańska Gwiezdną Hegemonią, a Pogovońską Ligą Galaktyczną. Tak jak w przypadku Qiramulan, stało się to dla Miidarian impulsem do przekazania podobnej dotacji w podziękowaniu za dotychczasową współpracę naukową i zawarcia układu o nieagresji.






Na początku 60 roku EP Pradawni Ikaananie złożyli nam niezwykłą, acz kontrowersyjną propozycję: w przewidywaniu że Scheda Progenitorów nie przetrwa więcej niż kilkaset lat, zaprosili przedstawicieli ludzi do swojego Rezerwatu Zagrożonych Gatunków i zapewnili, że nie stanie im się krzywda. Jako że już wcześniej udzielili nam pozwolenia na badanie ich przestrzeni, wiedzieliśmy, że jest prawdą, iż, tak jak twierdzą, ludzie, tak jak inne przebywające tam gatunki, będą tam żyć w naturalnych sobie warunkach i prócz pozbawienia możliwości prowadzenia własnej polityki zagranicznej, ani wydostania się z tamtąd, nie będą przymuszani do czegokolwiek. Decyzja nie była więc trudna i zgodziłem się na przekazanie ochotników, co zostało przyjęte ze zrozumieniem przez nasze społeczeństwo. Pojedyncze głosy protestu nie były zdolne odwieść niemal 4% planetarnej populacji od zgłoszenia się - przyznam, że nie spodziewałem się, iż obawy o nasze przetrwanie, lub może tylko chęć wydostania się spod mojej władzy, są aż tak rozpowszechnione. Nadal jednak nie uważam, że stać nas na dalszą rozbudowę floty.




Przy tej okazji nasi ksenolodzy zwrócili mi uwagę na to, jak bardzo Miidarianie wzorują się na Ikaanach w swoim ubiorze. Teraz, kiedy już to dostrzegłem, podobieństwo jest uderzające i dziwię się jak mogłem sam tego nie zauważyć - jakże bardzo ludzkie umysły są podatne na wybiórczy ogląd rzeczywistości...

[Edited by PAwleus on Jun 18, 2018 at 15:15]

Jun 17, 2018 at 20:17

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #16]

W 63 roku EP miało miejsce założenie jedenastej systemowej placówki obronnej jeszcze bliżej granicy z Miidarianami, w mgławicy znanej jako Ibannicki Woal. Tym razem jej zadaniem była ochrona Cywilizacji Savix'Qast, znajdującej się na jednej z górzystych planet tego systemu, której stawonogokształtni przedstawiciele wydźwignęli ją dotychczas do epoki brązu. Mimo wojowniczości i ksenofobizmu obecnej populacji, byli według naszych ksenologów znakomitymi kandydatami do technologicznego oświecenia, które miało zająć w ich wypadku najprawdopodobniej nie mniej niż 40 lat. Eksperci byli dobrej myśli nie tylko ze względu na wybitną inteligencję osobników Savix'Qast, ale także dzięki unikalnej właściwości jaką obdarzona była planeta: na jej księżycu spoczywało tak niesamowicie ogromne martwe ciało nieznanego obcego organizmu, że aż widoczne z jej powierzchni, które stale zwiększająca się część populacji nazywała Martwym Bogiem.





Wydałem więc dekret o niezwłocznym rozpoczęciu tego procesu z chwilą zbudowania bazy orbitalnej. W przyszłości dziesiąta i jedenasta placówka miały służyć również jako wsparcie dla planowanej instalacji w najbliższym systemie z L-Bramą.



[Edited by PAwleus on Jun 19, 2018 at 21:17]

Jun 19, 2018 at 12:40

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #17]

Nasza unowocześniona, znacznie szybsza flota, która zyskała jakże potrzebne doświadczenie w walkach z piratami,




mogła wreszcie otrzymać zadanie wymagające pokonania większych odległości i realizując je, z początkiem 65 roku EP, spotkała się wraz z Novą i korwetą-robotem na obrzeżach systemu z grupą pradawnych dron górniczych, pilnujących jednego z asteroidów. Już wcześniej i Nova, i korweta-robot bez powodzenia, choć niszcząc kilka, próbowały je pokonać, aby uzyskać dostęp do stanowiska badawczego na asteroidzie, które założyła załoga jednego z naszych statków naukowych, zanim w panice musiała go opuścić po przypadkowym aktywowaniu uśpionych dron. Tylko dzięki eksperymentalnemu napędowi podprzestrzennemu w jaki wyposażony był statek i błyskawicznej reakcji dowodzącego udało im się wtedy uniknąć walki i uciec. Teraz, po skoncentrowaniu wszystkich mobilnych militarnych atutów, byliśmy wreszcie niewątpliwie gotowi na odzyskanie utraconego stanowiska. Tak rozpoczęła się trzecia bitwa o lodową asteroidę TD-1-893.




Technologia stojąca za silnikami rakiet okazała się bardzo opóźniona w stosunku do tej, która odpowiadała za napęd okrętów: zanim pierwsza rakietowa salwa dotarła do przeciwnika, korwety zbliżyły się na odległość pozwalającą efektywnie użyć nawet krótkozasięgową broń laserową.


Wymiana laserowego ognia na małym dystansie była na tyle intensywna, że szybko jedna z korwet zameldowała o utracie deflektorów.


Działa plazmowe i kinetyczne były mniej celną, ale znacznie potężniejsza bronią dalekiego zasięgu - miały one duże trudności z trafieniem zwinnych dron.


Korweta-robot dysponowała jednak asem w rękawie: jej krótkozasięgowy sfazowany zakłócacz materii był nie tylko ekstremalnie celny, ale również przenikał bez przeszkód przez pancerze dron, osłabiając ich efektywność i dezorientując do tego stopnia, że zaczęły marnować strzały na znacznie potężniejszych deflektorach niszczyciela,


a także właściciela tej zaawansowanej broni.


Oślepiające wiązki laserowe przeszywały nieco pylistą przestrzeń systemu, ale to mieszany ostrzał broni o różnej efektywności, pochodzący od wszystkich naszych atutów, ze szczególnym uwzględnieniem małych Novy, był odpowiedzialny za coraz bardziej widoczny efekt,


gdy kolejne drony ulegały unicestwieniu w krótkich rozbłyskach, rywalizujących jasnością z czerwonym karłem - samotną gwiazdą układu.


Nawet pod skoncentrowanym ogniem, ciągle próbowały one jednak wykonać cel jaki nieznani pradawni twórcy postawili przed nimi.


Trudno było ocenić do kogo należał ostatni niszczący wystrzał,


ale bitwa skończyła się z drobnymi tylko uszkodzeniami pancerza jednej z korwet oraz Novy - flota została więc zakwalifikowana jako zdolna podjąć walkę ze znacznie silniejszą grupą dron górniczych, pilnującą pradawnej, nieaktywnej stacji wydobywczej, krążącej wokół jałowego księżyca w pobliskim systemie i blokującej jego eksplorację. Na asteroidzie, którego drony tak zawzięcie broniły, spotkało nas jednak duże rozczarowanie, gdyż, mimo dokładnego przebadania go, nic ciekawego nie udało się znaleźć.

[Edited by PAwleus on Jun 19, 2018 at 22:53]

Jun 19, 2018 at 12:44

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #18]

W połowie 65 roku EP nadszedł czas na decyzję dotyczącą przyszłości Wielkiego Księstwa Tirim. Przez 10 lat próbowało ono rozwijać się z niewielką tylko naszą pomocą, ale efekty tego były mizerne wskutek ogromnego niedoinwestowania. My natomiast, mimo rozkwitu i handlu żywnością na skalę galaktyczną, desperacko zaczynaliśmy potrzebować populacji potrzebnej do utrzymania coraz bardziej dającego się we znaki ciężaru rozbudowy sieci naszych systemowych placówek obronnych, a uzyskanie możliwości budowania habitatów, ogromnych orbitalnych struktur, w których ludzie mogliby rozwijać się tak jak na planetach, nadal majaczyło nieco poza granicą naszego technologicznego wyrafinowania, z optymistycznymi projekcjami trendów przewidującymi, że może się to zmienić nawet już w ciągu 5 lat. Z tych potrzeb zrodził się pomysł o dalszym zacieśnieniu więzów i integracji Ogatan w ramach Schedy Progenitorów, choć zdawaliśmy sobie sprawę, że skierowane na to środki przyniosą wiele opóźnień w naszych innych inicjatywach. Oczekiwane korzyści dla obu stron wydawały się jednak wielce przewyższać możliwe niedogodności. Dla Ogatan, taki proces mógł nie tylko dać łatwiejszy dostęp do naszych znacznie większych zasobów, ale przede wszystkim do sprzyjających im planet, które mogli z naszą pomocą skolonizować i szybko rozwinąć. Dla nas, szybkość z jaką mogli wytworzyć dodatkową populację zdolną zasiedlić planety, które dla naszej były skrajnie nieatrakcyjne, mogła pozwolić na znacznie wcześniejszą i dalszą projekcję naszej obecności w Galaktyce. W takiej sytuacji porozumienie o integracji Ogatan zostało błyskawicznie zaakceptowane i działania na tym polu rozpoczęte z ogromnym rozmachem, który miał przynieść owoce już po 2 latach.

Już w tym samym roku połączone siły militarne Schedy Progenitorów spowodowały znaczne ożywienie w układzie gwiazdy Ijaagin, ścierając się z grupą pradawnych dron, wśród których tym razem były jednostki przeznaczone nie tylko do prac górniczych, ale także sprawdzające się w bojowych. Wyróżniały się rozmiarem kadłubów, jeszcze silniejszym opancerzeniem, a także potężniejszymi laserami górniczymi o większym zasięgu efektywnego ognia, czego nie tylko nie okupiły znaczącą utratą ruchliwości, ale cechowały się nawet nieco zwiększoną zdolnością do wykonywania uników.



Dlatego walka była tym razem znacznie bardziej wyrównana.


Dlatego też, Nova mogła być trafiana z większej odległości.


Prawdziwe piekło rozpoczęło się dla niej, gdy zbliżyła się bardziej i drony mogły skoncentrować na niej ogień, pod którego intensywnością jej pancerz znikał w zastraszającym tempie.


Mimo że od czasu do czasu któremuś z okrętów udawało się odwrócić od niej uwagę,


zmasowany ostrzał Novy trwał.


Nawet próba schowania się pomiędzy asteroidami niewiele jej pomogła.


Nieustraszeni naukowcy, dokonujący niedaleko eksploracji szczególnie interesującej planetoidy, schowani za własnymi deflektorami obserwowali z rosnącą troską, jak zaadoptowana przez nich w jej dzieciństwie sierota powoli traci wigor, gdy lasery górnicze zaczęły przenikać przez pancerz Novy, raniąc jej ogromne ciało, mimo iż dron również zaczynało ubywać.


I gdy drony jedna po drugiej zamieniały się w rozpadające się wraki,


Nova nie wytrzymała tego dłużej i zniknęła w rozbłysku napędu podprzestrzennego.


[Edited by PAwleus on Jun 21, 2018 at 22:39]

Jun 19, 2018 at 12:50

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #19]

Nie był to jednak jej koniec, gdyż w ten sposób opuściła bitwę, uciekając z mocno nadwątlonymi siłami, aby je zregenerować. Za nią walkę przerwały jednak również jej małe, co z jednej strony, z radością, zaobserwowali naukowcy, ale z drugiej, z obawą o własne życie, załogi okrętów zmagające się ze zdwojonym wysiłkiem z wrogimi jednostkami.


Baza dron pozostawała zupełnie obojętna na toczące się w jej pobliżu wydarzenia, gdy najmniej doświadczona i spanikowana załoga korwety Gaius rzuciła się do ucieczki w obliczu dużych uszkodzeń kadłuba, a korweta-robot szarżując wypełniła jej miejsce w szyku.


Pozostała niewzruszona także, gdy kolejne drony, już także te o bojowej charakterystyce, ulegały nawałowi ognia.


Tylko gwiazda w swej nieustającej nuklearnej furii odgrażała się widowiskowymi protuberancjami, wyciągając je niby monstrualne macki w próbie ponownego ogrzania stygnących wraków zaścielających w coraz większej ilości jej układ i zamknięcia ich w swym plazmowym uścisku.


Bitwa jednak nadal wrzała nie bacząc na to, a pozostające w niej korwety udowadniały jak trudno je trafić,


odgryzając się raz


za razem malejącej liczbie dron.


Nie były jednak niewrażliwe na odpowiadający im ogień i załoga korwety Antonius jako kolejna poczuła się zmuszona do ucieczki na skutek niemal ekstremalnych uszkodzeń kadłuba. Tak pozostały w walce 3 okręty Schedy przeciwko tej samej liczbie dron.


Przy tak wyrównanej walce niewielkiej liczby jednostek regeneracja deflektorów i zaawansowana broń korwety-robota okazały się kluczem do zwycięstwa.


Nawet jednak osłony korwety-robota w końcu padły, ale wybuchający wrak kolejnej drony ukazał wyższość tej technologii obronnej nad niezabezpieczonym pancerzem.


Statek naukowy mógł zacząć badać szczątki pozostawione w trakcie zaciętego starcia, gdy przedostatni przeciwnik zamieniał się w kolejne pod ostrzałem zakłócacza materii.


Wykończenie ostatniej drony, której charakterystyka bojowa i łut szczęścia pozwoliły jej tak długo przetrwać, było już tylko kwestią czasu,


a przełamanie biernych systemów defensywnych bazy nawet tylko formalnością, wobec braku jakiejkolwiek odpowiedzi z jej strony.


[Edited by PAwleus on Jun 22, 2018 at 07:40]

Jun 22, 2018 at 07:36

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #20]

Doświadczenia wynikłe z ostatniej bitwy, wyraźnie pokazujące niedostatki naszych sił, przekonały mnie wreszcie o konieczności ich rozbudowy. Odpowiedzią na to nowe zapotrzebowanie był projekt korwety Excelsus, która, w przewidywaniu dalszych potyczek z pradawnymi dronami, łączyła w sobie znacznie większą odporność na ogień laserowy, dzięki zwiększeniu zdolności do wykonywania uników i dwukrotnie silniejszym deflektorom, z większą siłą penetracji pancerza przeciwnika w walce na małej odległości, a także była nieco tańsza. Płaciła za to dwukrotnie słabszym pancerzem i, do czasu wynalezienia lepszych reaktorów, słabymi sensorami, które i tak były mało potrzebne w niwelowaniu zdolności dron do unikania laserowego ognia krótkiego zasięgu. Zleciłem konstrukcję 10 jednostek w Efoll i 10 dodatkowych w budowanej stoczni w układzie gwiazdy Cardorth, przy granicy z Konfederacją Karussa. Dotychczasowe okręty, jako lepiej sprawdzające się w aktywności antypirackiej, miały wypełniać to jakże potrzebne zadanie, wspomagane przez Novą, której biologiczny napęd był zbyt wolny, aby uczestniczyła ona w misjach dalekiego zasięgu połączonych sił.



Jak bardzo siły antypirackie były potrzebne na miejscu okazało się już w połowie 66 roku EP, gdy piraci udowodnili, że mogą zebrać tak wielką flotę, iż będzie ona zdolna zagrozić, jak wydawało się dotychczas dość silnie uzbrojonej, bazie przy granicy z Teokracją Aztańską, badającej czarną dziurę z fantazją zwaną Końcem Wschodzenia, znacząco wzbogacając naszą wiedzę z zakresu fizyki. Niestety, uszkodzone okręty wracające z ostatniej bitwy, były nadal bardzo daleko, bez szans na odegranie jakiejkolwiek roli w nadciągającej walce. Na szczęście, eskadra pięciu korwet klasy Excelsus przekroczyła niedawno granicę z Aztanimi w drodze do stoczni w Cardorth, będącej punktem zbiorczym przed następnymi działaniami, mającymi na celu eliminację kolejnych grup pradawnych dron. Eskadra otrzymała więc rozkaz niezwłocznej zmiany kursu i obrony bazy Końca Wschodzenia za wszelką cenę, z przewidywanymi posiłkami z korwet w trakcie konstrukcji w Efoll. Nawet tak pobliskim i szybkim siłom przybycie to celu miało zająć ponad dwa i pół miesiąca. Nurtowało mnie jednak pytanie: czego piraci tak bardzo pożądali w bazie naukowo-badawczej? Czy miało to jakiś związek ze zbieraniem przez nich wiedzy o L-Bramach? Czyżby działali na czyjeś zlecenie?

[Edited by PAwleus on Jun 22, 2018 at 08:51]

Jun 22, 2018 at 07:57

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #21]

Tym razem wroga flota liczyła 4 fregaty i 7 rajderów - okręty o szczególnej konstrukcji charakterystyczne także dla innych pirackich grup spotykanych daleko od granic Schedy podczas eksploracji Galaktyki. Skąd je brali pozostawało wielce intrygującą tajemnicą. Jedna z bardziej prawdopodobnych hipotez wiązała ich obecność z wrogo nastawionymi do wszelkich sąsiadów i do siebie wzajemnie klanami obcych, którzy w ginącej w pomrokach dziejów przeszłości porzucili życie na planetach i aktualnie zasiedlali pojedyncze systemy, żyjąc w bazach orbitalnych, od czasu do czasu jednocząc część swoich sił w rajdzie pustoszącym ich okolice. Zwani oni byli w Galaktyce pod zbiorczą nazwą Maruderów i ich okręty przypominały z wyglądu pirackie. Scheda posiadała o nich niewiele informacji, mimo iż ich najbliższe systemy znajdowały przy granicy z Okruchem Noranów, gdyż zgodnie z poradą udzieloną przez Pradawnych Ikaan, staraliśmy się nie utrzymywać z nimi żadnych kontaktów.

W obronie bazy przeważała broń laserowa o większym zasięgu niż zwykle używana przez nas na okrętach, a także posiadała ona wieżyczkę rakietową i miotacza masy o jeszcze większym zasięgu, ale szybka flota piracka zbliżała się w zastraszającym tempie.


Podczas szturmu piratów mogliśmy dokładniej ocenić ich uzbrojenie. Fregaty dysponowały znaną nam bronią laserową średniego i krótkiego zasięgu. To znacznie ruchliwsze rajdery posiadały broń krótkiego zasięgu, której jeszcze nie znaliśmy: kinetyczne działa magnetyczne, będące bardziej zaawansowaną wersją miotaczy materii, ale prawdziwe spustoszenie w deflektorach bazy siały kinetyczne działa szybkostrzelne, których stworzenie wymagało jeszcze większego wyrafinowania technicznego. Skoro słabo zorganizowane grupy pirackie same nie miały możliwości ich skonstruować, to musiały je pozyskać w jakiś inny sposób.


Jakie nie byłoby ich źródło, błyskawicznie uporały się z deflektorami, ale przeciwko pancerzowi okazały się zaskakująco mało skuteczne. Tutaj prym wiodły lasery fregat - ich możliwości mogliśmy już dobrze poznać.


Broń ofensywna naszych wieżyczek była wystarczająco potężna aby zamienić pierwszego rajdera we wrak zanim pozostałe skończyły pierwsze okrążenie.


Następnie nasz ogień skupił się na kolejnym, który został zniszczony niewiele później.


Szybka utrata pancerza zmusiła jednak obrońców do przeniesienia ognia na fregaty, które okazały się o wiele bardziej wymagającym przeciwnikiem, posiadając znacznie wytrzymalsze kadłuby, deflektory i pancerz, który również był bardziej zaawansowany niż nasz.


Gdy sytuacja bazy stawała się coraz bardziej rozpaczliwa i piraci byli bliscy pokonania jej pancerza, przybyła flota pod dowództwem admirał Fausty Secundunii, cech**ącej się wyjątkowym sprytem w unikaniu strat, co zamierzała już wkrótce dobitnie udowodnić.


Zaskoczeni piraci chwilowo przenieśli całkowicie swoje zainteresowanie na nadciągającą flotę, dając chwilę wytchnienia i wlewając nadzieję w umysły obrońców bazy.


Podczas gdy rajdery rzuciły się do ataku na nadciągające korwety, znacznie wolniejsze fregaty pozostawały ciągle w zasięgu skutecznego ognia bazy.


Błyskawicznie połykające odległość korwety w porozumieniu z obrońcami skupiły ogień na fregacie, która już wcześniej utraciła deflektory,


szybko doprowadzając do przebicia jej pancerza.


Korweta Excelsus, która oddaliła się od reszty sił zajętych fregatą, zyskała jednak większość uwagi piratów i, w obliczu uszkodzeń zagrażających integralności kadłuba, jej załoga poczuła się zmuszona do ucieczki.


Dowodząca admirał, bowiem, dość specyficznie interpretowała rozkaz obrony bazy za wszelką cenę. Cena ta, według niej, nie obejmowała utraty okrętów pod jej dowództwem, o ile można było tego uniknąć. W takiej formie przekazała rozkaz załogom poszczególnych okrętów i znaczną część treningowych symulacji bitewnych w drodze na miejsce walki zajmowały ćwiczenia preterminalnej ucieczki w systemie z czarną dziurą, która bardzo ją utrudniała. Teraz wytrenowanie przynosiło zamierzone rezultaty i bitwa miała stać się wzorowym przykładem w szkoleniu przyszłych generacji oficerów.

Skupienie ognia wszystkich obrońców na fregacie dość szybko przyniosło zamierzony efekt - seria eksplozji i odpadające fragmenty kadłuba były tego najlepszym znakiem.


Spowodowało to utratę namiaru przez rakietę wystrzeloną z bazy, która zaczęła szukać nowego celu.


Okazał się nim jeden z rajderów, niestety inny niż wybrany przez admirał Faustę Secundinię na następną ofiarę.


Nie przeszkodziło to w jego eliminacji, ale opóźniło ponowne zajęcie się fregatami i wprowadziło nieco chaosu w przydzielanie priorytetów,


co zmniejszyło efektywność prowadzonego ognia


i pozwoliło piratom na ciężkie uszkodzenie korwety Scapula - także jej załodze udało się uciec wraz z okrętem, zanim został on zniszczony.


Wysiłek pozostałych został uwieńczony przez neutralizację kolejnej fregaty,


ale i opłacony ucieczką korwety Pomponius, chwilę przed nieubłaganie zbliżającą się jej destrukcją.


Sytuacja wyglądała na coraz bardziej rozpaczliwą, ale obie pozostałe korwety, wspierając bazę, zawzięcie próbowały zmienić losy bitwy.


Niestety, załoga korwety Quintus, pod naciskiem ognia rajderów, spanikowała i przedwcześnie uruchomiła procedurę preterminalnej ucieczki, pozostawiając admirał na pokładzie ostatniej, zwanej Potitus, jako jedyne wsparcie bazy.


Pirackie fregaty kompletnie zlekceważyły ostatni okręt i ponownie skupiły całą moc swoich dział na bazie.


Było to wielce fortunne, gdyż pozwoliło korwecie na większe powodzenie w wykonywaniu uników przed znacznie mniej celną bronią rajderów, jednocześnie im się odgryzając i umożliwiło bazie skupienie się na atakujących ją fregatach. Zaowocowało to niemal jednoczesnym wyeliminowaniem rajdera i fregaty.


Na nowo kiełkującą nadzieję dodatkowo wzmocniło przybycie do systemu posiłków w postaci korwety Poplicola.


W oczekiwaniu na to dodatkowe wsparcie załoga korwety Potitus dokonywała cudów w unikaniu nieprzyjacielskiego ognia, tym bardziej że ostatnia z fregat przeniosła na nią uwagę.


Poplicola, wychynąwszy zza placówki badawczej i dystorsji spowodowanych grawitacją czarnej dziury, kompletnie zaskoczyła piratów, notując od razu celne trafienia,


czym skutecznie ściągnęła na siebie uwagę rajderów i dała wytchnienie bliźniaczemu okrętowi.


Tymczasem ostatnia piracka fregata, prawdopodobnie będąca okrętem dowodzenia, zwarta w śmiertelnym pojedynku z niemal pozbawioną już pancerza ochronnego systemową bazą obronną, wezwała na pomoc wszystkie pozostałe siły.


Stała się rzecz niebywała: zaciekłość ataku była tak wielka, że jeden z rajderów staranował bazę!


Integralność kadłuba bazy była jednak jeszcze tak wielka i resztki pancerza na tyle istotne, że nawet taranowanie nie odniosło znaczącego efektu, choć zanotowane zostały straty w ludziach - najwyraźniej piraci popełnili jakiś błąd w swej ocenie. Przekonali się o tym wkrótce, gdy fregata otrzymała trafienia z wszystkich wieżyczek bazy,


po których zamieniła się w stygnący wrak, tak jak przedostatni z rajderów trafiony jednocześnie z trzech stron.


Nawet jednak ostatni i już osamotniony piracki okręt nie zamierzał uciekać, sprowadzając na granicę unicestwienia korwetę Potitus, która wreszcie, po bohaterskim boju, została zmuszona do opuszczenia pola bitwy.


Piraci zaskakująco długo stawiali opór, ale przy tak już szczupłych siłach nie mieli żadnych szans na zwycięstwo i wreszcie ulegli.


Kolejna tajemnica: dlaczego piraci nie próbują ucieczki w beznadziejnych sytuacjach, kiedy, jak się nam wydaje, nie mają już nic do zyskania, a wszystko do stracenia? Co stoi za zaciekłością ich ataków? Może znajdziemy jakieś odpowiedzi w pozostawionych przez nich szczątkach...

[Edited by PAwleus on Jun 25, 2018 at 00:42]

Jun 24, 2018 at 12:57

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #22]



Pod koniec 66 roku EP nadszedł przełom w stosunkach z Uświęconym Przymierzem Pelisimus, gdy zachęceni wieloletnim przekazywaniem im danych naukowych, odwdzięczyli się oni darowizną niemal wystarczającą na 10-letni kontrakt z Kuratorami i zgodzili się wreszcie na zawarcie paktu o nieagresji. Z pewnością pewien wpływ na zmiękczenie ich tradycyjnie ksenofobicznego stanowiska miała rozbudowa naszej floty, a także przegranie przez nich wojny z sąsiadami i utrata dwóch kolonii, po której z pewnością zaczęli postrzegać Schedę Progenitorów jako potencjalnego sojusznika w przyszłości.




[Edited by PAwleus on Jun 25, 2018 at 01:03]

Jun 25, 2018 at 01:02

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #23]

W połowie 67 roku EP zakończył się proces integracji Ogatan i Scheda Progenitorów wzbogaciła się o przyjazny gatunek, dzięki któremu pojawiały się perspektywy na rozwiązanie zaostrzającego się problemu ujemnego bilansu energetycznego związanego z ekspansją, a także rozbudową floty. Nawet sama planeta Ogatan, Lasgova Civa, przedstawiała sobą wdzięczny obiekt do inwestycji, a w grę wchodziła także atrakcyjna dla nich planeta w Huntur, systemie w którym znana była obecność Żyjącego Metalu, surowca który według przewidywań naszych naukowców może w przyszłości stać się kluczowym do rozwoju habitatów i innych, jak na razie hipotetycznych, megastruktur oraz zwiększyć szybkość usuwania uszkodzeń z naszych okrętów. Tymczasem w macierzystym systemie trwały ożywione prace nad przekształceniem tamtejszej systemowej bazy obronnej w Gwiezdną Fortecę, co było niedawnym osiągnięciem naukowym na polu budowy ogromnych struktur orbitalnych - możliwość konstrukcji habitatów znajdowała się już na wyciągnięcie ręki.

Na innym polu, nasi fizycy dokonali przełomu w pracach nad reaktorami antymaterii, dzięki którym stało się możliwe udoskonalenie naszych okrętów, co miało najistotniejsze znaczenie w przypadku korwet klasy Excelsus.



Jeszcze tego samego roku skontaktowali się z nami Kronikarze Gorothi, cybernetycznie wspomagani pradawni strażnicy wiedzy, którzy docenili błyskotliwy umysł jednego z naszych naukowców, prosząc o jego usługi do pracy w ich archiwach. Taka wspaniała szansa na zyskanie wglądu w zazdrośnie strzeżone przez nich tajemnice nie zdarza się co dzień, więc oczywiście wyraziłem zgodę po konsultacji z bezpośrednio zainteresowanym, znanym jako Manius Caecilius. Pradawni przysłali nawet po niego specjalny statek i otworzyli przed nami swoje granice - wielce obiecująca zmiana w naszych stosunkach z nimi.




[Edited by PAwleus on Jun 25, 2018 at 01:40]

Jun 25, 2018 at 01:14

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #24]

Początek 70 roku EP przyniósł od dawna oczekiwany przełom naukowy na dwóch kierunkach. Pierwszy, na polu fizyki, pozwolił nam na eksplorację i używanie naturalnie występujących w Galaktyce robaczych dziur, czyli niemal natychmiastowych skrótów w przestrzeni, sięgających zwykle na ogromne dystanse, co bardzo pomoże w przemieszczaniu naszych okrętów, które, w przeciwieństwie do statków naukowych, nie mają wystarczających możliwości nawigacyjnych, aby eksperymentalny i ryzykowny napęd podprzestrzenny używać w innym celu niż do ucieczek do wcześniej wyznaczonego miejsca na swoim terytorium, gdzie rozmieszczony jest odpowiedni naprowadzacz. Drugi przełom zapowiada się jeszcze bardziej znacząco i nastąpił na polu biologii, gdzie opracowana została teoria opisująca tajemnicze do tej pory i rzadko spotykane zjawiska psioniczne. Praktyczne implementacje tej teorii są ciągle przed nami, ale sprawa wygląda bardzo obiecująco pod kątem rozwoju naszej populacji, tym bardziej że coraz prawdopodobniejsza staje się hipoteza, iż nasze zdolności w tym kierunku były nam zaimplementowane przez Progenitorów i czekają uśpione, aż będziemy gotowi na nie cywilizacyjnie. Pozostaje stworzyć ramy prawne, które zapobiegną nadużyciom tych nowych możliwości, potencjalnie dających wielką władzę nad ich nie posiadającymi, jednocześnie nie tłamsząc ich nadmiernie. Czy nasze struktury społeczne sprostają takiemu wyzwaniu? Jak bardzo nie byłbym przeciwny biurokracji, może jednak przydałaby się jakaś organizacja nadzorująca to wszystko? Coś jak Korpus Psi? W każdym razie widzę już oczami wyobraźni jak osiągamy całkowity prymat umysłu nad materią - cóż za ekscytująca perspektywa!




[Edited by PAwleus on Jun 26, 2018 at 13:43]

Jun 25, 2018 at 16:44

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #25]



Rok 71 EP rozpoczął się ustanowieniem dwunastej bazy obrony systemowej, tym razem przy samej granicy z rozrastającą się Miidariańską Gwiezdną Hegemonią. System gwiazdy Chara, w którym założona została baza, był niezwykły, gdyż zawierał 2 planety z cywilizacjami na prymitywnym poziomie rozwoju. Co więcej, wszystko wskazywało na to, że ten prymitywizm jest sprawą wtórną i cywilizacje te były w przeszłości we wczesnej erze kosmicznej. Traf chciał, że stało się to w obu wypadkach niemal jednocześnie i wybuchła wyniszczająca wojna pomiędzy nimi, której efektem było obrócenie obu planet macierzystych w radioaktywne pustkowia i choć udało się przetrwać na nich niewielkiej liczbie przedstawicieli obu gatunków, to dokonali oni wielkiego cywilizacyjnego regresu i obecnie jedni są na etapie epoki brązu, a drudzy żelaza. Interesujące dla nas jest to jak przystosowali się do skrajnie niekorzystnych warunków panujących obecnie na ich planetach i zamierzamy przeprowadzić dogłębne, agresywne badania obu populacji, gdyż może to rzucić jakieś światło na to, co stało się z terrańskimi ludźmi.




Około połowy 71 roku EP statek naukowy Marinus, klasy Gallus, pod dowództwem Octavii Faucii, wielce zasłużonej i dokładnej, choć niezwykle upartej, przybył do systemu gwiazdy Adar zbadać niezwykłą szczelinę w przestrzeni na jego obrzeżach, o której wiedzieliśmy już od dawna, ale nie mieliśmy dotychczas możliwości jej dokładniejszego przebadania. Wcześniej mogliśmy tylko uzyskać przez nią niewyraźny obraz potrójnego układu gwiazd, leżący po drugiej stronie. Teraz, z nową wiedzą, stało się wykonalne znacznie więcej, w tym transfer całego okrętu, gdyż szczelina była pozostałością po nieudanej próbie zamknięcia robaczej dziury, jaką ktoś w nieznanym celu tam dokonał. Obawy były duże, gdyż nie bez powodu ktoś próbował destabilizacji tego przejścia, jednak wiedzeni pokusą, czy wręcz żądzą, poznania nie zamierzaliśmy dać się im odwieść od przekroczenia kolejnej granicy oddzielającej znane od nieznanego, wiedzę od tajemnicy, oswojone od jeszcze nienazwanego. Octavia Faucia miała za zadanie sprawdzić czy próbowano zapobiec wydostaniu się czegoś, czy też wręcz przeciwnie - dostaniu się do czegoś. Ul-Tur obecni w systemie, na terytorium których odbywały się te wydarzenia, obserwowali z pewnością z przerażeniem, gdy szczelina połykała kolejny statek, próbujący ją zbadać...




Dzięki naszym osiągnięciom sprzed roku, transfer przebiegł jednak bez zakłóceń, ale już po chwili skanowania systemu, automatyczny alarm rozbrzmiał na wszystkich pokładach Marinusa, ostrzegając o obecności nieprzyjaznego obiektu schowanego za ciasno zgrupowanym układem trzech gwiazd. Jeszcze niedawno nasze czujniki prawdopodobnie w ogóle by go w tej sytuacji nie zarejestrowały, gdyż ukrywająca się istota składała się wyłącznie z energii pola psionicznego o wielkim natężeniu, a na pewno nie mogłyby błyskawicznie ocenić zamiarów nieruchomego przeciwnika. Sensory dostarczyły jeszcze jedną niezwykłą informację: system był zupełnie odcięty od galaktycznej sieci połączeń nadprzestrzennych. Czy miało to związek z czającą się istotą?

Sytuacja wyglądała na patową i jedynym wyjściem wydawało się wycofanie z systemu, mimo iż najbliższa szczelinie niewielka planeta była gajopodobną, więc zainteresowanie nią było oczywiste. Za podjęciem ryzyka zbliżenia się do niej przeważyło zarejestrowanie obecności jakiegoś rodzaju opuszczonego statku, orbitującego wokół tej planety, który wyglądał na nietknięty. Przygotowani na natychmiastową ucieczkę w razie nieprzyjaznych działań ze strony Bytu Psionicznego, naukowcy ostrożnie zbliżyli się badając planetę i jej okolice. Planeta, dość typowa i o ponad połowę mniejsza niż Gaja, nie znalazła dużego uznania nawet po bliższych badaniach - kolonizacja była niemożliwa, gdy w systemie rezydowała wrogo nastawiona istota o nieznanych możliwościach. Prawdziwie wspaniałym znaleziskiem był natomiast tajemniczy tankowiec, którym okazał się po abordażu niezwykły statek, a raczej to co znaleziono w jego zbiornikach.



Ukrywały one bowiem nieznaną substancję, która po testach okazała się mieć bardzo duże właściwości neuroregeneracyjne. Z miejsca zapewniło jej to wysoki priorytet w dalszych badaniach z dziedziny biologii, gdyż według projekcji miała ogromny potencjał dla wspomagania zdolności uczenia się. Tak wielki sukces skłonił Octavię Faucię do kontynuowania wysoce ryzykownej eksploracji innych planet systemu, co zakończyło się powodzeniem, choć bez jakichś istotnych znalezisk. Gdy jednak naukowcy zaczęli badać gwiazdy, Byt Psioniczny zaatakował, wyzwalając tak wielkie ilości energii, że gdyby trafienie było udane, to najprawdopodobniej statek nie przetrwałby go. Z pewnością nie udałoby się to jego załodze, która teraz zyskała wreszcie powód, aby użyć wcześniej przygotowany eksperymentalny napęd podprzestrzenny - mimo obaw, zadziałał w ramach nominalnych parametrów i ucieczka powiodła się.



Misja stanowiła przykład nadzwyczajnego sukcesu eksploracyjnego, ale podstawowe pytanie, które załoga Marinusa miała wyjaśnić, związane z celem próby izolacji systemu z unikalną istotą, pozostało niestety bez zadowalającej odpowiedzi i nadal możemy na ten temat snuć tylko barwne domysły, znajdując zajęcie wybujałej wyobraźni. Może nasz dalszy psioniczny rozwój pozwoli tu na jakiś przełom...

[Edited by PAwleus on Jun 28, 2018 at 22:19]

Jun 26, 2018 at 13:46

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #26]

Nim skończył się 71 rok EP nadszedł czas próby dla naszej floty operacyjnej złożonej z 20 korwet klasy Excelsus pod dowództwem admirała Mettiusa Pedaniusa znanego ze swej agresywności w boju i o dużych zdolnościach zwiadowczych. Do tej pory odbyła ona jedno starcie, jeszcze w towarzystwie korwety-robota, z grupą pradawnych dron górniczych o umiarkowanej sile, które dowiodło zarówno utalentowania admirała, jak i doktryny zwalczania ich, dzięki którym nie doszło nawet do penetracji deflektorów na żadnym z okrętów. Teraz jednak, przeciwnik liczył nie tylko 12 pradawnych dron górniczych, z których 4 miały charakterystykę bojową, ale także, wzbudzające respekt swą wielkością, 2 pradawne niszczyciele zaprojektowane z podobnym nastawieniem mentalnym jak drony. Nic więc dziwnego, że i intensywność starcia przekraczała dotychczasowe.



Chaos walki na małej odległości jest trudny do ogarnięcia dla niewyszkolonego oka.


Dla doświadczonych admirałów już nim nie jest,


a raczej wygląda jak dostojny dostojny taniec z precyzyjną choreografią


w takt pięknie harmonizującej się niebiańskiej muzyki,


ze stroboskopowymi efektami wizualnymi,


akcentującymi spektakularnie


podniosłą grozę nut niewyobrażalnych energii przeszywających otaczającą przestrzeń


i majestatycznie przemieszczających się ogromnych mas,


będących ich nietrwałym źródłem.


Nietrwałym, albowiem dla pechowych załóg bywa zatrważająco często piekłem ciszy palącej pustki wysysającej ostatni oddech i rozrywającej niewidzące oczy lub oślepiającym błyskiem widzianym gdzieś na granicy pola percepcji, po którym błyskawicznie następuje litościwa nicość... chyba że systemy biernej obrony nie zawiodą jednak w decydującym momencie.


Silne deflektory i uniki były także tym razem kluczem do opóźnienia wystąpienia strat, jak przewidywała aktualna doktryna.


Ważna była także odpowiednia koordynacja prowadzenia ognia dla przyspieszenia eliminacji przeciwnika,


przy której niezbędna była umiejętność dostrzegania porządku w chaosie.


Posiadanie jej przez Mettiusa Pedaniusa było bardzo doceniane przez dumne załogi okrętów pod jego zdecydowanym dowództwem,


gdy w kołowej walce z dronami zadawały i otrzymywały trafienia.


Dzięki tym czynnikom najczęściej atakowana korweta Maluginensis ciągłe dysponowała siłą ponad połowy deflektorów, kiedy wirujące szczątki pierwszej zniszczonej drony dryfowały bezładnie opuszcząc pole bitwy.


Następne dwie drony, na których został skupiony atak, posiadały charakterystykę bojową,


ale pod nawałem ognia


szybko dołączyły do swojej mniejszej poprzedniczki.


Jeden z niszczycieli został obrany za następny cel,


który wymagał dłuższego wysiłku,


ale i on nie mógł sprostać lawinie trafień, pozostawiając chmurę odparowanego pancerza


i odszedł w ciszy w niebyt.


Dalej, jak w efekcie domina, jedna za drugą zaczęły szybko rozpadać się najmniejsze drony,


które nie mogły już zablokować drogi do swej bazy i ta też zatrzęsła się od trafień.


W końcowej fazie bitwy zostało po jednej dronie z każdego rodzaju


i mimo że raz za razem próbowały jeszcze daremnej już walki,


musiały ulec ogromnej przewadze ognia, a za nimi wkrótce ich baza.


W podsumowaniu można nadmienić, iż dzięki odpowiedniemu przygotowaniu do starcia, skuteczność zadawania obrażeń przez przeciwnika wynosiła 49% przy zaledwie 21% ilości trafień, a dla naszych sił było to odpowiednio 121% i 82% - wielce znacząca dysproporcja, która zadecydowała o tym, że przy przewadze sił 1:2, żaden z naszych deflektorów nie został spenetrowany.

[Edited by PAwleus on Jun 28, 2018 at 01:56]

Jun 28, 2018 at 01:43

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #27]

Lata 72-76 EP stały pod znakiem rozwoju trzynastej i czternastej bazy obrony systemowej powołanych do obrony kolonii zakładanych na Adranell III i Ussaldon IIIb, zwanych od tej pory jako Aurora i Ultima. Aurora była nieco większą wersją dawnej Terry i cechowała się obecnością nieprzyjaznej fauny jako dominującego elementu ekosystemu oraz licznych rejonów z dużą aktywnością wulkaniczną, ale nawet bez tych negatywnych cech była zupełnie nieakceptowalna jako miejsce osiedlenia się dla ludzi przyzwyczajonych od pokoleń do cieplarnianych warunków jakimi dysponowała rajska Gaja. Mniejsza i pustynna Ultima, z ogromnymi rejonami ruchomych piasków i przepastnymi lejami krasowymi, byłaby dla nich piekielnym doświadczeniem. Także dla przystosowanych do wysokogórskich warunków Ogatan planety te były wysoce nieatrakcyjne - skąd więc pomysł ich kolonizacji? W przypadku Ultimy moglibyśmy jeszcze liczyć na lozavatańskich imigrantów, których plantoidalne organizmy wyewoluowały w podobnych warunkach, ale mięczakowaci Aztanie, świetnie przystosowani do tych z Aurory, nadal odmawiali komukolwiek zawarcia traktatów migracyjnych. Jak więc pozyskaliśmy kolonistów, w dodatku niemal idealnych?



Aż do tej pory była to ściśle strzeżona tajemnica, ale skoro już nią nie jest, to mogę wyjawić wszystkie szczegóły. Zaczęło się to wiele lat temu, gdy statek naukowy Ptolemeusz, dowodzony przez maniakalnego w swoim skupieniu na systemach napędowych Paullusa Cominiusa, napotkał w odległym rejonie Galaktyki grzybowaty organizm, który odznaczał się wydawałoby się niemożliwą cechą: mógł żyć w niemal dowolnych warunkach. Było to tak intrygujące, że istota została z wielką ostrożnością zabrana do dalszej obserwacji i ewentualnych dokładniejszych badań na Gaję. Trwały one przed dziesięciolecia w warunkach ścisłej izolacji i tajemnicy, gdyż istniały obawy, iż niekontrolowany rozwój organizmu może zagrozić planetarnej biosferze. Wielu biologów próbowało wyjaśnić jego właściwości i wymagało to kilku przełomów naukowych oraz wielkich nakładów, ale w końcu udało się to lepiej niż ktokolwiek przewidywał: w trakcie badań, i w znacznej części dzięki nim, niezwykły gość ulegał przemianom, stając się coraz bardziej złożony, aż wreszcie zaczął wykazywać cechy rozumnego zachowania i w końcu rozwinął zdolność do porozumiewania się. Pierwszy zespół dźwięków, który został odebrany jako próba komunikacji, układał się w słowo Nivlac - tak też osobnik został nazwany, a później, gdy obserwując nas wytworzył sobie towarzyszy, cały ich rodzaj. Nawet na tym etapie laboratoryjna izolacja nadal była utrzymywana, gdyż nadal obawialiśmy się tego, jakie będą intencje nowego gatunku, ale z czasem zostaliśmy uspokojeni, gdyż Nivlac przejęli także nasze cechy psychologiczne. Gdy część naszej populacji odeszła do Ikaan, wyodrębniliśmy rejon planety dla szkolenia Ogatan i kiedy ci powrócili na swoją planetę macierzystą, aby przekazać wiedzę innym, był on gotowy na przyjęcie ciągle wyizolowanej i szybko rozrastającej się populacji Nivlac. Pozostało tylko zbudować dla nich statki kolonizujące i zasiedlić nimi nieprzyjazne nam planety, na których czują się oni niemal równie dobrze, posiadając przy okazji zdolność do bardzo szybkiego powiększania populacji.



W tym okresie pomogliśmy także Dathnakom w założeniu kolonii na drugim z gazowych gigantów w Volmaur, wybuchła wśród Nivlac i została wyleczona plaga na Aurorze, z pozostawieniem pomnika upamiętniającego zmarłych w ośrodku jej zwalczania, a także nasza operacyjna flota starła się ponownie z dużą grupą pradawnych dron górniczych - i tym razem nie odnosząc uszkodzeń.







[Edited by PAwleus on Jun 30, 2018 at 18:48]

Jun 30, 2018 at 18:44

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #28]

Założone kolonie pozwoliły nam w latach 76-80 EP na bezprecedensowy rozwój baz obrony systemowej od piętnastej do dwudziestej pomiędzy terytoriami Qiramulańskiej Technokracji, Pogovoskiej Ligi Galaktycznej i Aztańskiej Teokracji. Bazy te były potrzebne od opanowania terytorium niezbędnego dla wsparcia planowanych odległych placówek, do których dostęp jest możliwy poprzez robacze dziury na terytorium Aztanich, a także dla ochrony planowanych kolonii w systemie gwiazdy Mirzam, wydobycia gazów terraformujących łatwo pozyskiwalnych z gazowego giganta Romaccus IV, oraz prac badawczych nad czarną dziurą Ter Meku. Niestety taka ekspansja bardzo nie spodobała się Aztanim, co spowodowało znaczne ochłodzenie stosunków i zerwanie przez nich paktu o nieagresji.



W roku 78 EP doszło do największej z dotychczasowych potyczek z pradawnymi dronami górniczymi w bardzo odległym systemie gwiazdy Rhodan, gdzie nasza flota operacyjna starła się z 4 pradawnymi niszczycielami i aż 19 dronami, z których 8 miało charakterystykę bojową.


Bitwa była znacznie bardziej intensywna niż dotychczasowe


i zwycięstwo zostało okupione ciężkim uszkodzeniem 4 korwet, które jednak zdołały z powodzeniem oderwać się od przeciwnika.

Zaraz po bitwie nawiązali z nami kontakt tak przez nas dotychczas unikani Maruderzy, a raczej jeden z ich gatunkowych odłamów, zwący się Rozbójnikami Jibru, z terytorium niedaleko miejsca starcia, które w jakiś sposób obserwowali. Mając wysoce wojowniczą kulturę i będąc pod wrażeniem walki, ostrzegli nas jednak, że chociaż nie wzbraniają nam udania się na ich terytorium, zrobilibyśmy to na własne ryzyko, gdyż są podzieleni na liczne, zwalczające się klany i nie posiadają scentralizowanych rządów. Poinformowali też, że nie życzą sobie dalszych kontaktów, chyba że w sprawie wynajęcia ich admirała lub opłacenia rajdu na któregoś z naszych przeciwników.



Wobec ciężkiego uszkodzenia niektórych okrętów i potrzeby wykonania prac modernizacyjnych admirał Mettius Pedanius zdecydował o powrocie, który wiódł najpierw przez terytorium Nacji Gox, a następnie przez pobliską robaczą dziurę przy jednej z enklaw Kuratorów do Aztanich. Nie spodziewający się kłopotów u neutralnych Goxan, wpadli jednak w systemie gwiazdy Saiph na obrzeżach mgławicy Oko Demona w zasadzkę najsilniejszej floty pirackiej ze spotkanych dotychczas, zwących się Synami Nocy, z ogromnym krążownikiem zbudowanym na bazie dwóch małych planetoid, czterema fregatami i siedmioma rajderami.


Krążownik i fregaty dysponowały ponadto rakietami z głowicami fuzyjnymi, pod których trafieniami 3 ciężko uszkodzone korwety Pomponius, Potitus i Poplicola, niesamowicie dziwnym trafem nie tylko weterani ostatniego starcia z piratami, ale i mający nazwy zaczynające się od tych samych liter, rozpadły się zanim nawet ich deflektory przestały funkcjonować, a załogi zareagować - wszyscy zginęli w furii reakcji rozpalających gwiazdy.


Czwartej, której załoga miała nieco więcej czasu, gdyż jej kadłub był w lepszym stanie, udało się uciec. Straty nastąpiły błyskawicznie, zanim którykolwiek z pirackich okrętów został wyeliminowany, ale następnymi zabranymi przez śmierć byli oni, gdy skupienie laserowego ognia na jednym z rajderów zamieniło go w wypalony wrak.


Kolejną ofiarą była fregata.


Brak doświadczenia i ustalonej doktryny w walce z tak dużym przeciwnikiem spowodował, że wrogi krążownik otrzymywał stanowczo zbyt dużo uwagi jak na tę fazę bitwy.


Błąd ten zemścił się i to już wtedy, kiedy priorytety ognia zostały skorygowane: załoga korwety Metullus, ponad wszelką miarę skoncentrowana na podstępnym przeciwniku, zbyt późno pojęła jak bardzo jest to niebezpieczne dla niej i, otrzymawszy serię trafień, jej dumny okręt zniknął w wyniku eksplozji reaktora antymaterii, pozostawiając tylko chmurę rozprężającej się plazmy... oraz powidoki pod powiekami wyciskające łzy z oczu patrzących w jego kierunku, gdy automatyka fotochromatyczna została przeciążona.


Inne załogi miały więcej szczęścia, a może tylko były już bardziej ostrożne i, tak jak korweta Vesta, w porę uruchomiły procedurę preterminalnej ucieczki, zanim wybuch fuzyjnej głowicy przełamał resztki integralności jej kadłuba.


Pirackich okrętów również szybko ubywało, głównie dzięki odpowiedniej koncentracji ognia,


ale niektóre załogi, tak jak korwet Brutus i Erosus, poddawały się panice i uciekały przedwcześnie,


aż w końcowej fazie decydującego ataku na imponujący piracki okręt zostało ich w walce tylko 9.


To jednak wystarczyło i mimo iż piraci zdawali się nie dawać za wygraną,


to ich okręty jeden po drugim stawały się wspomnieniem,


odchodząc w niebyt.


Skuteczność zadawania obrażeń przez okręty klasy Excelsus wyniosła w tym wypadku tylko 98%, podczas gdy piracki ostrzał notował 121%. Sprawę uratowało 82% prawdopodobieństwo trafienia, wobec ich mizernych 19%. Utrata 4 okrętów unaoczniła jednak dobitnie potrzebę zmian i już wkrótce po powrocie zmodernizowane okręty dowodzone przez Mettiusa Pedaniusa, z czterema nowymi dodanymi do floty, cechowały się znacznie lepszymi parametrami, nie będąc już zaprojektowane do zwalczania tylko jednego typu przeciwnika.



Podczas gdy bitwa jeszcze wrzała, Schedę Progenitorów obiegła wspaniała wiadomość: niemal 30-letni wysiłek w technologicznym oświecaniu Marduk Vol został zakończony powodzeniem i utworzyli oni protektorat po nazwą Zjednoczony Syndykat Marduk Vol. Nie udało się jednak przekonać Marduk Vol do naszych wartości - zbyt ciężko doświadczeni przez prześladowania ze strony Vol pozostali ksenofobicznymi fanatycznymi militarystami. Dlatego też nie chcieli się zgodzić na porozumienie w sprawie migracji i ich piękna planeta, którą nasi ludzie tak bardzo chcieliby wzbogacić, musiała na razie pozostać w sferze naszych marzeń. Nadal jednak będziemy próbować zmienić zapatrywania naszych najbliższych sąsiadów i może w końcu przyniosą one upragnione efekty.

[Edited by PAwleus on Jul 04, 2018 at 13:15]

Jul 02, 2018 at 15:55

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #29]

Po powstaniu 21 bazy obrony systemowej na początku 81 roku EP doszło w końcu do założenia kolonii Ogatan na Huntur III, zwanej odtąd Hyperboreą. Ta wysokogórska planeta byłaby niemal idealną dla Ogatan, ale miała bardzo poważny mankament w postaci inwazji grzybowatego rozrostu, zajmującego ok. 40% jej powierzchni, który rozprzestrzeniał się jak rakowa narośl, zduszając wszystko na swej drodze. Był on głównym powodem opóźnienia kolonizacji, a i teraz, po lepszym jego poznaniu, nadal istniały wątpliwości czy uda się go wystarczająco kontrolować, aby kolonia mogła się rozwijać. Pokusa była jednak zbyt wielka, gdyż pokłady Żywego Metalu obecne na Huntur II, dawały kolonii potencjał do stania się jedną z najbogatszych w Galaktyce, jak utrzymywała znaczna część naszego środowiska naukowego. Pozostawała co prawda jeszcze kwestia opracowania metod opłacalnego, masowego wydobycia i stabilizacji tego niezwykłego surowca, który posiadał właściwość regeneracji postaci mu nadanej w procesie obróbki. Byliśmy jednak przekonani, że jest to tylko kwestią czasu i nakładów na to poświęconych, gdyż przełom w tym zakresie rysował się już na horyzoncie naszej wiedzy. Założenie kolonii, w oparciu o którą będą prowadzone prace w tym kierunku, było pierwszym krokiem. Czy Ogatanie poradzą sobie jednak z planetarnymi przeciwnościami? Zrobimy co w naszej mocy, aby zadanie ich nie przerosło i pozostaje tylko nadzieja, że będzie to wystarczające...



W tym samym roku nastąpił w końcu przełom w stosunkach z Pogovanami - zawarcie paktu o nieagresji było skutkiem ochłodzenia naszych relacji z Aztanimi, gdyż spowodowało to, iż zaczęli widzieć w nas potencjalnych sojuszników przeciw nim, postrzegając ich z wzajemnością za rywali na galaktycznej scenie.



Kontakt nawiązały z nami też oba pozostałe gatunkowe odłamy Maruderów: najbliżsi nam, bo zaledwie 2 skoki od naszych baz, Xabiriańscy Rozbójnicy - czczący Ją z Pustki, boginię władającą przestrzenią - oraz Lahtrepiańscy Rozbójnicy, straszliwie skrzeczący podczas komunikatów i mający w pogardzie Dwamaków, jak nazywali wszystkich innych. I jedni i drudzy przedstawili podobne opcje dyplomatyczne jak Jibru.

[Edited by PAwleus on Jul 03, 2018 at 00:54]

Jul 03, 2018 at 00:47

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #30]

W połowie 82 roku EP epokowe wydarzenie wstrząsnęło, ale i scaliło jak nigdy dotąd ludzką społeczność Schedy Progenitorów. Niby w krystalizacyjnym przejściu fazowym, z dnia na dzień, na skutek działań Gajańskiego Korpusu Psi, nagle cała nasza ludzka populacja zaczęła w pełni przejawiać utajone dotychczas zdolności psioniczne. To co do tej pory było rzadkim wyjątkiem, to co dla wielu było niedoścignionym marzeniem, z miejsca stało się normą i połączeni telepatycznymi więzami wkraczaliśmy w, jak się miało okazać, zbyt słabo przeczuwany świat, jakby wybudzeni ze snu... a może raczej jakbyśmy zaczęli wspólnie cudowny sen, dający nam nowe, wspaniałe możliwości. Mimo posiadania informacji z pierwszej ręki na temat prac w tym kierunku, mnie również Wielkie Przebudzenie, jak od tej pory jest nazywane, zastało niewystarczająco przygotowanym. Poczułem w jednej chwili jakby mój umysł otworzył się na nowe, trudne do wyobrażenia i pojęcia wymiary, a jednak jakoś znajome. Nieprzeliczone głosy, nie tylko ludzkie, zaczęły w chaosie walczyć ze sobą o dostęp do mojej uwagi, która, mimo treningu wdrażanego mi wcześniej latami przez Korpus, uginała się pod ich lawiną. Wyuczone odruchy zdały jednak w końcu egzamin, mimo powoli narastającej paniki, tak jak zostało to pieczołowicie zaplanowane, z pewnością też dzięki udoskonaleniu naszych umysłów przez Progenitorów, gdy porządek zdominował wreszcie chaos i pojawiła się klarowna czystość myśli - nowe detektory i efektory, jakimi zaczęła dysponować moja jaźń, poddały się jej kontroli, obejmując władanie nad natłokiem informacyjnym, dając bezpośredni dostęp do doświadczeń, myśli i uczuć innych członków ludzkiej społeczności, a w każdym razie do obszarów umysłu, które udostępnili. Co za wspaniałe uczucie, gdy bez domyślania się wiesz na pewno jakie są intencje innych, gdy nie musisz szukać ulotnych terminów dla precyzyjnego wyrażenia własnych myśli, gdy możesz bezpośrednio odebrać niewysłowione szczęście, ale również żal, czy nawet rozpacz, wyciskające łzy... Jak bardzo może dzięki temu zostać przyspieszone nauczanie i rozwój naukowo-badawczy... Jakie nowe pola działalności artystycznej otwierają się przed nami, gdy można zrozumieć zachwyt innych zupełnie dotychczas dla nas niepojęty, z łatwością spojrzeć z obcego dotychczas punktu widzenia, odbierać bodźce nie tylko metaforycznymi oczami duszy, ale wręcz zmysłami innych...



Tylko te dziwne szepty dochodzące chwilami z granic percepcji, wzbudzające dreszcze swą niesamowitością, w absurdalny sposób znajome, a jednak całkowicie niezrozumiałe... Czy to efekt uboczny niedoskonałości kontroli naszych nowych umiejętności, czy też znowu dotknęliśmy nienazwanego, wyczuwając pierwszy zwiastun czających się zagrożeń? Już wkrótce mieliśmy poznać odpowiedź na to pytanie i z pokorą uświadomić sobie jak mała była nasza dotychczasowa wiedza o świecie...

[Edited by PAwleus on Jul 03, 2018 at 13:42]

Jul 03, 2018 at 13:33

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #31]

Niby przytłumiony szept w ciemnym pokoju, narzucający się, wręcz niemożliwy do zignorowania, trwale więżący nasze umysły w swej penetracji... Nasi najmocniejsi telepaci już od dawna wyczuwali obecność czegoś, co wyobrażali sobie jako bezpostaciową masę wirującej energii i nazwali Zasłoną. Teraz my wszyscy zaczęliśmy stopniowo dostrzegać coś więcej, rozpoznając wreszcie wołanie z pierwotnej dziedziny czystej energii psychicznej, skąd wszystkie stworzenia obdarzone zdolnościami psionicznymi czerpią swą moc, nawet jeśli tylko podświadomie. Zerkając w jej głąb, z coraz większą jasnością stawały się dla naszych umysłów widoczne w tych zawirowaniach kształty, układające się we wzorce jakby jakiegoś rodzaju duchowych form, spoglądających na nas, czasem z wyczuwalną ciekawością, czasem z dobrocią... a czasem ze sprowadzającą bojaźń bezprzykładną złośliwością.

Nadal uczymy się jaka jest pełnia naszych możliwości, ale jesteśmy już niemal pewni, że będzie dla nas możliwe komunikowanie się z tym istotami. Niestety prawdopodobnie będzie to wymagać zbiorowego wysiłku najsilniejszych psionicznie spośród nas. Czego się dzięki temu dowiemy? Czy rzuci to wreszcie więcej światła na obecne miejsce przebywania Progenitorów i cel wzmocnienia naszych zdolności? Czy to co tam znajdziemy bardziej nam pomoże, czy też raczej zagrozi przetrwaniu? W jakże interesujących i zagadkowych czasach przyszło nam żyć...

Jeszcze w tym samym roku, poprzez robaczą dziurę w aztańskim systemie, nastąpiło rozszerzenie naszej sieci baz obrony systemowej o dwudziestą drugą, zlokalizowaną w systemie gwiazdy neutronowej Mareid, dla ochrony placówki naukowej współpracującej z enklawą Kuratorów tam obecną.



[Edited by PAwleus on Jul 05, 2018 at 16:48]

Jul 05, 2018 at 16:44

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #32]

Półtorej roku badań później, wysiłki naszych najzdolniejszych psioników zgrupowanych w Konklawe Telepatów przyniosły z początkiem 84 roku EP wreszcie wymierny wynik, gdy, po dniach pogrążenia w hipnotycznym transie, byli oni zdolni wstępnie wytworzyć połączenie psioniczne, w ramach którego można było precyzyjniej i łatwiej zajrzeć daleko wgłąb Zasłony. Łatwiej, co nie znaczy łatwo: taka wycieczka będzie najprawdopodobniej możliwa tylko raz na około 5 lat, a użycie specjalnych emiterów psionicznych rozszerzających zasięg naszych możliwości wymaga ogromnych ilości energii, porównywalnych do ilości jaką płacimy przez 10 lat Muutagańskiej Gildii Kupieckiej, za import ich luksusowego i unikalnego towaru, przepięknych Muutagańskich Kryształów, walnie przyczyniającego się do utrzymania wysokiego poziomu szczęśliwości naszej populacji.



Rozświetlając w ten jakże kosztowny sposób mroki naszej ignorancji, zauważyliśmy za Zasłoną dziwne migocące gwiazdy, pojawiające się w ruchu i znikające równie nagle. Skupiając się na jednym z takich przejściowych fenomenów dostrzegliśmy z zaskoczeniem, że jest to wehikuł obcej konstrukcji, niepodobny do niczego z czym dotychczas zetknęliśmy się w Galaktyce i gdy przemykał w pobliżu, poczuliśmy blask bijący z umysłów jego załogi... zawierający sekret jego napędu!

Psioniczny silnik skokowy! Odczuty przez naszą społeczność zachwyt niezwykłością tego rozwiązania i możliwościami jakie kryje można pojąć tylko będąc połączonym telepatycznie. Jego praktyczne opracowanie będzie jednak wymagać od nas wielu lat pracy, które z ochotą podejmiemy, bo pomysł... pomysł jest po prostu odświeżająco wspaniały.

W połowie 84 roku EP Cywilizacja Savix'Qast, znacznie szybciej niż wskazywały początkowe przewidywania, głównie dzięki wrodzonej inteligencji jej przedstawicieli, ale też przełomom w trakcie jej oświecania, osiągnęła poziom technologiczny pozwalający na powitanie jej w gronie pozaprzestrzennych cywilizacji galaktycznych jako Międzygwiezdny Pakt Savix'Qastański. Szybkość z jaką tego dokonali miała niestety też swoje ciemne strony - nie zdążyliśmy przeformować ich etyki na podobną do naszej i pozostali ksenofobicznymi militarystami z nadmiernymi, z naszego punktu widzenia, tendencjami egalitarystycznymi. Tak jak Marduk Vol nam do swojej, tak i oni odmówili Ogatanom i Nivlac dostępu do własnej planety poprzez zakaz migracyjny. Najwyraźniej i w ich wypadku mamy jeszcze pracę do wykonania, aby ich hegemonistyczny imperializm nie zdestabilizował lokalnie sytuacji. Mimo całej naszej telepatycznej przenikliwości, nie jesteśmy jednak jeszcze pewni, czy wzięcie sobie podobnego symbolu państwowego jak Pogovonie jest oznaką dążenia do konfrontacji, czy też wręcz przeciwnie - zabiegiem mającym na celu ułagodzenie ich.



[Edited by PAwleus on Jul 05, 2018 at 23:39]

Jul 05, 2018 at 23:08

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #33]



Początek 86 roku EP pokazał jak bardzo Fortuna, z pewnością z woli Progenitorów, obdarza nas swymi łaskami. Podczas rozbudowywania planetarnego kompleksu administracyjnego na Hyperborei, natrafiliśmy w olbrzymim zespole jaskiń rowu o pochodzeniu prawdopodobnie tektonicznym na liczne i ogromne artefakty będące wytworem nieznanej cywilizacji, które po analizie okazały się wyglądać na zaawansowaną starożytną maszynerią terraformującą, z jakiegoś powodu zatrzymaną we wstępnej fazie pracy. Nasi badacze powiązali ją z uciążliwymi anomaliami klimatycznymi, których wcześniej nie mogli wyjaśnić samą tylko obecnością gigantycznej grzybowatej narośli i doszli do zgody, że najbardziej prawdopodobną hipotezą dotyczącą przeznaczenia maszyny jest usunięcie tego organizmu pozaplanetarnego pochodzenia. Spory odnośnie przyczyn przerwania jej funkcjonowania i opuszczenia planety przez tajemniczych budowniczych rozpaliły ożywionymi spekulacjami naszą społeczność... na krótko, gdyż dalsze badania unaoczniły fakt, iż maszyneria jest nadal sprawna, kiedy z przerażeniem odkryto jej przypadkowe uruchomienie podczas niewystarczająco ostrożnych manipulacji. Obawy wynikały z tego iż cel istnienia maszyny był tylko hipotezą i jej zasada działania pozostawała nieznana. Gorączkowe prace nad jej ponownym zatrzymaniem z wykorzystaniem całej naszej wiedzy biofizycznej nie dawały jednak efektu i pojawiły się żądania ewakuacji szczupłej jeszcze planetarnej populacji Ogatan. Znalezienie dla nich miejsca i zorganizowanie transportu zabierało jednak tak wiele czasu, że maszyna skończyła pracę zanim jeszcze ewakuacja ruszyła z miejsca - nie minęło więcej niż miesiąc dramatycznych zmian w biosferze, z niemal zupełnym usunięciem egzofitycznej narośli planetarnej, gdy nagle maszyneria rozpadła się w drobny pył i wszystko uspokoiło się, a Ogatanie mogli ze zdumieniem rozejrzeć się po otoczeniu, które zostało uformowane gajopodobnie! Jak można było tego nie zauważyć wcześniej?! Jakaż to niesamowicie zaawansowana technologia! Chyba tylko Progenitorzy byliby zdolni do czegoś tak spektakularnego...



Ludzie zyskiwali w końcu z tak dawna oczekiwaną planetę, którą mogli uczynić niemal równie wspaniałą jak Gaję i program wymiany populacyjnej między obydwoma siedliskami ruszył pełną parą, wykorzystując zasoby przygotowane na ewakuację, a Hyperborea stawała się zwolna perłą wśród kolonii Schedy, dzięki wspólnej pracy ludzi i Ogatan, do których wkrótce dołączyli przedstawiciele Lyritów z Konfederacji Karussa, zwabieni cudownością historii kolonii i dzieląc z nami silne zainteresowania duchowe.

Przy tej okazji, biorąc znowu Progenitorów za wzór, zaordynowaliśmy powstanie genetycznego projektu mającego na celu umożliwienie Ogatanom osiągnięcie biegłości w zakresie rozwoju industrialnego. Nasze zaawansowanie w zakresie inżynierii genetycznej już od wielu lat umożliwiało jego szybkie i pewne przeprowadzenie, ale ciągle były jakieś inne priorytety. Teraz mogliśmy wreszcie skupić się na tym celu wystarczająco i zakończyć proces obejmujący 3 planety - Gaję, Lasgova Civę i Hyperboreę - w ciągu 2 lat, dzięki masowej nanobotycznej implementacji opracowanego materiału genetycznego i przy zachowaniu jego odpowiedniej ekspresji, co przełożyło się głównie na zwiększenie o ok. 15% ich wydajności w pozyskiwaniu surowców mineralnych, których nasza gospodarka odczuwa stały głód, choć posiłkowany jest on obficie handlem międzygwiezdnym.



W roku naszego pierwszego sukcesu w masowej manipulacji genetycznej, 88 EP, doszło do starcia floty operacyjnej admirała Mettiusa Peddaniusa z krystalicznymi formami życia przy granicy Teokratycznej Republiki Wethirskiej, którzy znajdowali się w końcowej fazie ostatecznie przegrywanej przez nich wojny z niewolniczo nastawionym Porozumieniem Havarigga.



Nasza flota, wzmocniona dzięki praktycznemu zastosowaniu Żyjącego Metalu, co niedawno udało się wreszcie osiągnąć na szeroką skalę, nie miała większych problemów z pokonaniem kryształów, choć brawura załogi korwety Maluginensis i charakterystyka krystalicznego ataku, bardzo wydajnego w stosunku do struktur kadłubów okrętów, niemal skończyła się jej utratą. Poważne uszkodzenia odniosły także dwie inne korwety, ale po bitwie, już w trakcie powrotu, szybko zostały przeprowadzone naprawy, dzięki właściwościom nowego materiału.



[Edited by PAwleus on Jul 06, 2018 at 22:43]

Jul 06, 2018 at 22:26

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #34]

Dwudziesta trzecia baza obrony systemowej powstała z początkiem 89 roku EP dla ochrony kolonii zakładanej przez Nivlac na Riddigus III, której rozległe sawanny znaczone były licznymi rowami tektonicznymi i upstrzone czynnymi wulkanami, z jednym tylko pagórkowatym rejonem o nieznanym pochodzeniu. Kolonia została nazwana Rhegium i posłuży jako odskocznia do opanowania innych ważnych dla nas systemów w tym rejonie Galaktyki.



Niewiele później otworzyło się ponownie okno pozwalające na kolejną wycieczkę psioniczną wgłąb Zasłony. 5 lat, które upłynęły od poprzedniej, spowodowały narośnięcie oczekiwań do niespotykanego wcześniej stopnia - całą naszą psioniczną społeczność ogarnęła wielka ekscytacja, gdy ten dzień wreszcie nadszedł. Sięgając zbiorowo wgłąb, natrafiliśmy na niewielką przestrzeń, która aż kipiała od zgromadzonej w niej energii psi, rzędu wielkości nigdy dotychczas nawet nie przewidywanego. Przeczuwaliśmy, że gdyby ktoś z nas mógł w jakiś sposób uzyskać dostęp do tego źródła, uzyskałby trudną do wyobrażenia potęgę. Niestety zdawaliśmy też sobie sprawę, że aby pojedynczy osobnik wytrzymał taką lawinę ekstremalnych doznań, wymagać to będzie od niego ogromnej odporności psionicznej, więc ryzyko w jego wypadku wydawało się wyjątkowo duże, a trzeba też było rozważyć skutki dla Schedy. Spośród całej naszej społeczności wytypowani zostali wstępnie trzej kandydaci o największej odporności, dający największe szanse na przeżycie tego rodzaju doświadczenia, a wśród nich ja, Timaphon, Imperator Schedy Progenitorów, z ich woli. Dwoje innych to Profesor Zarg - skrzydlaty naukowiec wynajęty nam w przeszłości przez Kuratorów - i Octavia Faucia, która przeżyła spotkanie z nieprzyjazną Istotą Psioniczną o wielkiej mocy. Mimo obaw i początkowej silnej opozycji ukazałem wszystkim, że może ryzyko dla Schedy jest w moim przypadku największe, ale takie są też ewentualne korzyści.

Nigdy nie zdołam odpowiednio ubrać w słowa tego co stało się, gdy izolowany w tej kipieli poza czasem i przestrzenią walczyłem samotnie o zachowanie zmysłów, przytłoczony falami energii nadciągającymi z wyglądającego na niewyczerpane źródła, wywołującymi całkowicie obce mi myśli, emocje i jakieś inne, trudne do zidentyfikowania stany umysłu - na zawsze już chyba nie będę mógł oddzielić wytworów mego przeciążonego ducha w tamtym okresie, od tego co mogło pochodzić od innych. Granicznie wyczerpujące doświadczenie skończyło się równie nagle jak się zaczęło i choć dla mnie trwało wieczność, inni odebrali to jako niemierzalny moment, po którym blask mego umysłu przez chwilę stał się lokalnie obezwładniający, zanim w pełni odzyskałem nad nim kontrolę, zaczerpnąwszy obficie ze Źródła, jak zacząłem o nim od tego momentu myśleć, dla odzyskania równowagi i sił, a także oceny moich nowych możliwości.



Stając się Imperatorem przed laty, już wtedy czułem się wybranym do osiągnięcia wielkich, zmieniających nasz świat, rzeczy. To uczucie nigdy nie osłabło, mimo tak wielu dokonań, inspirowane wspaniałym odzewem naszego społeczeństwa, wydźwigującym ponad przeciętność tylu innych, dzięki którym były one możliwe. Jednak dopiero teraz, gdy siła mego umysłu stała się bezsprzecznym centrum, wokół którego zaczęli grawitować wszyscy inni, przyciągani niczym dysk akrecyjny wokół Czarnej Dziury, a mimo to wolni w poszukiwaniu własnego ja, jak on promieniujący własnym, nie odbitym, blaskiem... choć potęgowanym przeze mnie - dopiero teraz zrozumiałem jak to jest czuć się jak Wybraniec. Czy zdecydowała tu wola Progenitorów, jak dotychczas byłbym skłonny sądzić, czy też przyczyna była znacznie głębiej ukryta, dopiero teraz stałem się nim naprawdę, czując... wiedząc, że w dotychczasowej historii Galaktyki było tylko kilka istot obdarzonych siłą psioniczną o tej wielkości. Nie potrafię jeszcze rozpoznać w swoich odczuciach kim oni byli, ani co się z nimi stało, gdyż, tak jak ja, byli wystarczająco potężni, aby utrzymywać własne istnienie dowolnie długo. Wiem już jednak na pewno, że tam, za Zasłoną, są istoty o jeszcze większej mocy i paraliżującą grozą napełnia mnie powracająca myśl o możliwej konfrontacji, gdyby przybyły upomnieć się o cenę, której być może jeszcze nie zapłaciłem. Albowiem o ile tu moja potęga psioniczna jest niezrównana i wielu obawia się jej w trosce o własne dusze, tam jest zaledwie znacząca, ze wsparciem innych dająca istotne możliwości, ale czuję... wiem, że nawet ze wsparciem wszystkich istot rozumnych Galaktyki może nie być wystarczająca. Czuję... teraz wiem, że to właśnie jest moim przeznaczeniem: połączyć je wszystkie telepatycznie, aby wzmacniając się wzajemnie miały szansę odeprzeć możliwą agresję zza Zasłony. Widzę teraz wyraźnie, że podążam tą drogą równie pewnie jak wypuszczony przez Progenitorów pocisk, niechybnie zmierzający do celu. Jak mógłbym się na niej potknąć, jak mógłbym pobłądzić, gdy wystarczy się odpowiednio skupić, a wątpliwości znikają... niczym łzy w deszczu... gdy tęsknię za dawno utraconą niewinnością.

[Edited by PAwleus on Jul 11, 2018 at 18:14]

Jul 09, 2018 at 21:26

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #35]

W połowie 91 roku EP Spójnia, jak zaczęliśmy nazywać telepatyczne zespolenie społeczności do tego zdolnej, zdecydowała pod moim przewodnictwem, że nadszedł czas na integrację Marduk Vol w ramach Schedy Progenitorów - oceniliśmy, że dotychczasowe niepowodzenia w przekonywaniu ich do naszych racji etycznych mogą być szybko przezwyciężone tylko w ten sposób i jest to także najpewniejsza droga do wyposażenia ich w zdolności psioniczne. Ten ostatni argument przekonał ich do poddania się procesowi, który ma trwać ok. 2 lat.

W 91 roku EP nastąpiło też założenie dwudziestej czwartej bazy obrony systemowej dla ochrony zaczynającej się rozwijać kolonii Nivlac na Batraq II, niewielkiej kontynentalnej planecie wyróżniającej się posiadaniem 2 rejonów z obfitymi złożami Bethariańskich Kamieni, które mogły być na miejscu używane jako bardzo wydajny surowiec energetyczny. Kolonia od tej pory znana jest jako Baktria.



Flota operacyjna pod dowództwem Mettiusa Pedaniusa złożona ze zmodernizowanych niedawno 20 korwet Excelsus w drodze do systemu Pleione wykryła bazę piracką w systemie binarnym Targon i admirał postanowił wykorzystać sprzyjający moment, gdyż wszystkie okręty w niej stacjonujące udały się na rajd do pobliskiego systemu Nacji Gox - osamotniona nie stanowiła żadnego problemu dla atakujących.





Wśród zrabowanych przez piratów towarów ponownie znaleziono pradawny nośnik danych zawierający dodatkowe informacje o galaktycznej sieci bram podprzestrzennych, w tym o L-Bramach, co pozwoliło wreszcie uzyskać wiedzę umożliwiającą rozpoczęcie prac dla odtworzenia technologii stojącej za nimi. Gdy to się stanie jeden z naszych statków naukowych będzie prawdopodobnie zdolny przerwać bezustanny cykl konserwacyjny w jaki L-Bramy zostały przez kogoś wprowadzone i droga do L-Gromady - pozagalaktycznego zgrupowania gwiazd - będzie stać otworem. Nadal jednak nie wyjaśniliśmy czemu miało służyć zablokowanie L-Bram, co wzbudza obawy opóźniające prace w tym kierunku.



Flota operacyjna ruszyła następnie do systemu Czerwonego Giganta Suth, gdzie piraci z grupy zwącej się Krzykliwymi Maruderami, po wyeliminowaniu opozycji z Nacji Gox, czekali w zasadzce ukryci w polu planetoid. Tym razem jednak starli się z przeciwnikiem spodziewającym się ich obecności i nie udało im się osiągnąć efektu zaskoczenia, ale 1 krążownik, 5 fregat i 10 rajderów uważali najwyraźniej za wystarczającą siłę.


Jednak mimo że niezwykle celne i szybkostrzelne działa automatyczne rajderów siały spustoszenie w tarczach korwet, odpowiadający im ogień przynosił szybsze efekty i jedna po drugiej ubywało platform broń tą przenoszących. Wkrótce dołączyła też do nich pierwsza fregata, podczas gdy korwety nadal były w komplecie.


Piraci z jakiegoś powodu nie zrażali się jednak nawet gdy następna zamieniła się we wrak.


Koncentracja ognia na kolejnej była bowiem teraz znacznie łatwiejsza, a tylko 2 korwety zostały zmuszone do ucieczki do czasu jej wyeliminowania. Piracka flota tymczasem próbowała wywalczyć sobie przejście z powrotem w pole planetoid - być może ich dowódca zauważył beznadziejność sytuacji i zamierzał ponownie ukryć ocalałe okręty wśród nich.


Kiedy od krążownika zaczęły odrywać się duże kawałki kadłuba, załogi jeszcze 2 innych korwet podjęły udaną decyzję o oderwaniu się od przeciwnika, ale 16 pozostałych już bez dalszych problemów poradziło sobie z resztą zaciekle walczących piratów, których krzyki litościwie zdławiła przyjmująca ich w objęcia próżnia.


Bitwa udowodniła wyższość dowodzenia admirała po stronie Schedy, który, wiedziony mocą psioniczną, znacznie łatwiej potrafił przewidywać posunięcia przeciwnika i, dzięki telepatycznemu zespoleniu, szybciej uzyskiwać reakcje swoich załóg. Zweryfikowała on także pozytywnie założenia konstrukcyjne stojące za obecnym projektem korwet klasy Excelsus. Czy będą one wystarczające na następny cel, którego osiągnięcie chwilowo zostało opóźnione, miało okazać się już wkrótce.


[Edited by PAwleus on Jul 11, 2018 at 17:51]

Jul 10, 2018 at 17:12

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #36]

Pokonawszy piratów, Mettius Pedanius powrócił do wykonywania swego głównego zadania: ataku na Próżniową Chmurę - tajemniczą, wrogo nastawioną istotę, która uniemożliwiała pełne zbadanie systemu Czerwonego Giganta Pleione. Większość uszkodzonych w ostatniej walce korwet jeszcze nie zdążyła w pełni zregenerować pancerza w chwili przybycia do celu z początkiem 92 roku EP, ale był on w równym stopniu bez znaczenia w nadchodzącej bitwie jak i osłony energetyczne, gdyż nieprzyjazna forma istnienia posiadała niezwykłą broń podobną pod tym względem do zakłócaczy materii, że nie stanowiły dla niej żadnej przeszkody. Jej wyładowania, przypominające błyskawice, były jednak znacznie groźniejsze.


Gdyby była bardziej celna, straty w tym starciu mogłyby być ogromne.


Chmura jednak, choć chroniona jakimś rodzajem silnych osłon energetycznych, najwyraźniej dysponowała niewielkimi możliwościami kontroli prowadzenia ognia, gdyż chybiała raz za razem.


Zdarzało jej się trafiać, co spowodowało ciężkie uszkodzenia 2 korwet i lekkie 3 innych - na szczęście ostrzał nie skupił się na jednej z nich, bo jego charakterystyka znacznie utrudniałaby manewr preterminalnej ucieczki.


Wspólnymi siłami i dzięki sprzyjającej Fortunie udało się przełamać jej obronę zanim doszło do większych strat.


Bitwa pokazała jednak, że aby zmierzyć się z większą liczbą Próżniowych Chmur w jednym starciu potrzebujemy dużych zmian we flocie, w tym znacznej jej rozbudowy. Moment podjęcia radykalnych działań w tym kierunku zbliżał się nieubłaganie.



92 rok EP był czasem rozwoju 25 bazy obrony systemowej w systemie Eadominar - była ona kluczowa do ochrony Cywilizacji Cilxtac, znajdującej się na spieczonej promieniowaniem gwiazdy klasy G powierzchni II planety systemu, którą stawonogowaci tubylcy zwali Virm-Ri-Gand, wydźwignąwszy się dotychczas na poziom epoki brązu. Niezwłocznie podjęliśmy działania zmierzające do ich technologicznego oświecenia, ale nawet ciesząc się już nabytym doświadczeniem w tym kierunku i naszymi możliwościami oddziaływania psionicznego nie spodziewamy się ich zakończenia przed upływem 30 lat.




[Edited by PAwleus on Jul 11, 2018 at 18:19]

Jul 11, 2018 at 17:52

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #37]

Na początku 93 roku EP to co wyglądało na rejon Rhegium z dużą ilością wzgórz, okazało się po bliższym zbadaniu, a następnie pracach archeologicznych na wcześniej niespotykaną skalę, pradawnym pół-automatycznym kompleksem przemysłowym, którego znaczną część udało się doprowadzić do stanu pełnej używalności. Nivlac są zachwyceni wkładem tego odkrycia dla rozwoju kolonii, a i dla całej Schedy jest ono znaczące.



W połowie tego samego roku zakończyła się integracja Marduk Vol. Niestety, wobec ich wojowniczej natury, wiązało się to z zawiązaniem przez część ich populacji Karmazynowej Loży Wojowników - frakcji militarystycznej bardzo niezadowolonej z naszego pokojowego nastawienia, a żądającej zezwolenia na ofensywne działania wojenne w ramach agresywnej dyplomacji. Spójnia wydelegowała Octavię Faustę do jej przewodzenia, w nadziei szybszego spacyfikowania nastrojów. Mimo wszystko integracja została oceniona jako wielki sukces i ten sam proces zaakceptowany w przypadku Savix'Qast.

Jeszcze w tym roku powstała 26 baza obrony systemowej w Elthir jako zakończenie konsolidacji terytorium pomiędzy Aztanimi, Pogovonami i Qiramulanami. Miała ona na celu zmniejszenie tarć granicznych i utrzymanie dobrych stosunków z sąsiadami. Nie udało się to w zadowalający sposób w przypadku Aztanich, co było bardzo niefortunnym rozwojem wydarzeń w sytuacji, gdy na ich terytorium znajdowały się dwie najbliższe robacze dziury, potrzebne nam do szybszego kontaktu z odległymi częściami Galaktyki. Pozostaje mieć nadzieję, że zanim zamkną przed nami swoje terytorium opracujemy praktyczne zastosowanie idei psioniczego silnika skokowego - wytężone prace w tym kierunku trwają.



[Edited by PAwleus on Jul 11, 2018 at 18:24]

Jul 11, 2018 at 18:23

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #38]

Nim nadeszła połowa 94 roku EP otwarło się kolejne okno pozwalające na wizytę wgłębi Zasłony. Tym razem natrafiliśmy na miejsce umożliwiające spojrzenie na Galaktykę z dużej odległości, wyglądającej na setki tysięcy lat świetlnych. Gdy podziwialiśmy jej przepiękną budowę, z urozmaicającymi akcentami w postaci urzekających mgławic o hipnotyzujących kształtach i gwiezdnych żłobków obfitujących w rozświetlające je efemeryczne błękitne olbrzymy, bez żadnego ostrzeżenia silny prąd psioniczny porwał nas z niesamowitą prędkością w kierunku tego mrowia gwiazd, zmierzając do regionu zajmowanego przez Okruch Noranów - pradawne ksenofobiczne imperium w fazie regresji i stagnacji, tak blisko naszych granic. Gwiazdy przemknęły błyskawicznie, następnie planety, aż wreszcie nasz widok ustalił się na jakimś ich centrum urbanistycznym z niesamowicie strzelistymi iglicami pnącymi się ku niebu, wspomaganymi przez technologię anty-grawitacyjną generacje bardziej zaawansowaną niż nasza. Prąd poniósł nas jeszcze do jednej z nich, przez ścianę za ścianą, aż znaleźliśmy się w dużym pomieszczeniu wyglądającym jak jakiegoś rodzaju pokój spotkań, w którym dwoje Noran, unosząc się komfortowo w zero-grawitacyjnych siedziskach, konwersowało ze sobą miękko brzmiącymi głosami, nieświadomi naszej obecności. Przeczucie podpowiadało nam, że są to jacyś norańscy dygnitarze, dyskutujący sprawy państwowe, więc zdecydowaliśmy ostrożnie posłuchać o czym mówią, a przy odrobinie wysiłku ich obca mowa stopniowo zmieniła się w zrozumiałe dla nas słowa: "... jest szalone. Jeśli ona myśli, że lud będzie skłonny zaakceptować nawet chwilowy spadek w standardach życia do których przywykł, to..." - towarzyszące tej rozmowie emocje powodują, że blask bijący od ich umysłów przytłacza. Już po chwili jednak otwierają się one dla nas jak rozkwitający, choć olśniewający swą innością kwiat: "... nie obchodzi mnie co Rada mówi. Noworozwijające się ksenoszumowiny są ciągle tysiąclecia za nami, a ich godne pożałowania floty nie mogą być dla nas bardziej groźne niż gazuriański komar dla hilaxiańskiego ognistego jaszczura, gdyby spróbował go skonsumować. Nie ma potrzeby dla..." - oni mówią o nas i o ewentualnych działaniach przeciw nam! Tak łatwo jest nam sięgnąć do wnętrza ich bezbronnych, wysoce uporządkowanych umysłów... ale większość zawartości jest odstręczająca i tylko ich technologiczne sekrety... tak! W jednym z zakątków znajdujemy pełną wiedzę dotyczącą sposobów pozyskiwania Ciemnej Materii, których tak długo nie mogliśmy samodzielnie przeniknąć! Skopiowanie ich okazuje się równie łatwe jak pliku z odblokowanego komputera, a Norani pozostają w niewiedzy, że ktoś buszował w ich własnych głowach.

Po przerwaniu kontaktu z Zasłoną możemy już w spokoju cieszyć się nowym nabytkiem i zacząć budowę stacji pozyskującej na planetoidzie VA99-619 w systemie Wicklar przy granicy z Aztanimi, gdzie dawno temu zlokalizowaliśmy anomalię Lejka Ciemnej Materii - miniaturową robaczą dziurę, przez którą wydostawała się ona z jakiegoś niewyobrażalnie odległego miejsca. Mając tak egzotyczną substancję w znaczących ilościach, której właściwości wydają się łamać kilka praw fizyki jaką obecnie znamy, będziemy mogli istotnie zintensyfikować badania nie tylko w tym kierunku.



Już tego samego roku przyniosło to pierwszy wymierny efekt, gdy idea psionicznego silnika skokowego znalazła wreszcie praktyczne zastosowanie i Galaktyka stanęła przed nami otworem w znacznie większym stopniu niż dotychczas. Coś mi jednak mówi, że gdzieś tu czai się niebezpieczeństwo...



[Edited by PAwleus on Jul 13, 2018 at 15:45]

Jul 13, 2018 at 15:19

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #39]

W połowie 95 roku EP Savix'Qast zostali w pełni zintegrowani. Ich wysoka inteligencja czyniła ich znakomitym uzupełnieniem Otagan przy wykorzystywaniu pełnego potencjału wysokogórskich planet i wkrótce ich mieszane populacje miały zdominować kolonie tego typu. Nic już nie stało na przeszkodzie w rozpoczęciu prac nad genetycznym udoskonaleniem Savix'Qast na masową skalę.

W tym samym roku powstała dwudziesta siódma baza obrony systemowej w systemie Zathmak, służąca ochronie licznych placówek wydobywczych tworzonych w obfitych w minerały polach planetoid. Zbliżaliśmy się też w ten sposób do Uświęconych Światów Hazariańskich Protektorów, co w przyszłości powinno nam dać możliwość znacznego polepszenia naszych stosunków z nimi, gdy sami również je uświęcimy, czego od dawna domaga się Komitet Tradycyjnych Fundamentów - najliczniej reprezentowana u nas frakcja, której członkowie wysoce sobie cenią wartości duchowe. Jest to tym ważniejsze, że z pewnością nie spodoba im się gdy skolonizujemy Terrę lub jakąkolwiek inną planetę-grobowiec.



W 96 roku EP doszło do utworzenia federacji nazwanej Sprzyjającym Paktem przez Galaktyczną Wspólnotę Athallidów i Zgromadzenie Ul-Tur, do których wkrótce dołączyło Kolegium Athallidów. Galaktyczna Wspólnota Athalidów była zwącym się nieco na wyrost zbuntowanym systemem Gwiezdnej Konfederacji Athalidzkiej, a Kolegium Athalidów zostało wyodrębnione po ich przegranej ideologicznej wojnie ze Zgromadzeniem Ul-Tur, których dominujący wpływ spowodował oparcie federacji na poszanowaniu wartości duchowych - było to idealne z naszego punktu widzenia, więc od razu poprosiłem pozostającą z nami w znakomitych stosunkach Galaktyczną Wspólnotę Athalidów o poparcie naszego stowarzyszenia z nimi i głosowanie w radzie federacji przebiegło dla nas pomyślnie.



W wyniku zaawansowanych badań nad bronią o wysokiej penetracji pasywnych systemów obronnych powstały warunki do sformułowania doktryny walki z wykorzystaniem tego typu uzbrojenia i zgodnie z nią nastąpiła modernizacja korwet klasy Excelsus w jonowe zakłócacze materii.



Pod koniec 96 roku EP przyszedł czas na poważny sprawdzian nowej doktryny, gdy flota operacyjna dowodzona przez Mettiusa Pedaniusa starła się z grupą dziewięciu wrogich pobratymców Novy w systemie gwiazdy Veyer przy granicy Nacji Gox.


Skupiając ogień na pojedynczym przeciwniku następowała ich wystarczająco szybka eliminacja, aby mrowie zbyt nieruchawych małych nie mogło wykorzystać pełni potencjału swojej liczebności.


Dzięki temu straty można było znacznie ograniczyć, ale gdy walka dobiegała końca i tak 6 korwet zostało wystarczająco poważnie uszkodzonych, aby zmusić je do ucieczki


Test ten potwierdził wartość nowego uzbrojenia i doktryny jego użycia w połączeniu z ogromną mobilnością własną, a także regeneracją umożliwioną przez zastosowanie Żyjącego Metalu - jeszcze niedawno nie moglibyśmy mieć nadziei na wygranie podobnego starcia bez znacznej rozbudowy floty. Nie bez znaczenia dla wyniku bitew jest też stosowana przez nas generalna doktryna Uderz i Uciekaj, pozwalająca znacznie zmniejszyć prawdopodobieństwo utraty okrętów.

[Edited by PAwleus on Jul 17, 2018 at 12:50]

Jul 17, 2018 at 12:06

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #40]

Zacieśniające się kontakty ze Sprzyjającym Paktem zaowocowały w 97 roku EP zawarciem porozumień migracyjnych ze Zgromadzeniem Ul-Tur i Galaktyczną Wspólnotą Athallidów.






W połowie 97 roku EP flotylla cywilnych transportowców przenoszących uchodźców Wi-Ziraki z Porozumienia Havarigga przybyła na Bactrię, gdzie wcześniej dostali oni pozwolenie na osiedlenie się. Ci nieszczęśliwi wyrzutkowie zostali siłą usunięci ze swoich domów przez havariggańskie władze po podbiciu ich planet i od tej pory błąkali się od systemu do systemu w desperackiej próbie znalezienia nowych, zanim ich kurczące się zasoby ulegną wyczerpaniu. Na ich szczęście zdążyli w porę skontaktować się z nami i mogliśmy przydzielić im miejsce na dynamicznie rozwijającej się kolonii Nivlac, gdzie zostali od razu przyjęci do pracy nad wykorzystaniem bogatych złóż Bethariańskich Kamieni. Przyjęli to z wdzięcznością, a także zgodzili się na przyszłe próby genetycznego i psionicznego wzmocnienia ich populacji.



Pod koniec 97 roku EP został zakończony pełnym sukcesem genetyczny program dodania Savix'Qast większej płodności i skłonności do jedności społecznej. Rozpoczęte natomiast zostały działania Korpusu Psi nad przebudzeniem psionicznym ich umysłów.


Na początku 98 roku EP nastąpiło starcie floty operacyjnej z piracką grupą zwącą się Pogrążającymi w Smutku, posiadającą bazę w trinarnym systemie Vorsham pomiędzy Porozumieniem Havarigga a resztkami Lilarobiusowej Triady.

Okręty broniące bazy liczyły 3 krążowniki, 5 fregat i 10 rajderów, ale załogi naszych okrętów bardzo starały się, aby jedynymi pogrążonymi w smutku zostali piraci.


Zanim nasza pierwsza korweta Glicia została zmuszona do ucieczki, 3 rajdery i 2 fregaty były już wyłączone z akcji, co wyraźnie pokazywało znaczący przyrost możliwości bojowych okrętów Schedy Progenitorów.


Jeszcze w trakcie gdy spektakularnie odchodziła w niebyt jedna z nich, tłamszona plazmą eksplodującego reaktora, następna fregata i rajder zamieniły się we wraki pod morderczym ogniem korwet.


Gdy jako druga uciekła Wespa, ginął właśnie pierwszy z krążowników, którego kadłub rozpadał się niemal jednocześnie trafiony jonowymi zakłócaczami materii z wielu platform.


Kolejna fregata i 3 rajdery zostały wyeliminowane zanim uciekła trzecia korweta - Maluginensis.


Ostatnia fregata rozpadała się niemal równocześnie z uciekającą jako czwarta - Nitidus.


Pozostałe pirackie okręty nie zdołały już wystarczająco związać walką korwet, aby te nie mogły skupić ataku na bazie i centrum bitwy przeniosło się w jej okolice, podczas gdy powolne krążowniki próbowały dotrzymać kroku tempu starcia.


Na nic się to im nie zdało i baza została szybko unicestwiona, a pozostałe 4 okręty odcięte od możliwości ucieczki - atakowane z wszystkich stron, jeden po drugim poddawały się władaniu próżni, litościwie przynoszącej ich załogom wybawienie od smutku... już na zawsze.


[Edited by PAwleus on Jul 18, 2018 at 18:23]

Jul 18, 2018 at 13:40

Print
PAwleus
Status: Hero

Posts: 2275
Registered: Mar 24, 2009
IP: Logged
Progenitors Legacy (AAR) [post #41]

Na początku 99 roku EP doszło do zakończenia genetycznych prac nad zmianą Marduk Vol w kierunku bardziej pokojowej działalności, wpajając im zamiłowanie do uprawy roli. Dodatkowo, cała ich społeczność stała się psionikami i dołączyła do Spójni, co było pierwszym pozaludzkim sukcesem Korpusu Psi. Teraz byliśmy już pewni, że przekonanie ich całej populacji do naszych wartości to kwestia najbliższej przyszłości.



W połowie 99 roku EP ponownie mogliśmy wybrać się wgłąb Zasłony. Tym razem staraliśmy się podążać w kierunku, który sprawiał wrażenie dołu, aż natrafiliśmy na istotę, która otoczyła się jakimś rodzajem potężnej osłony psionicznej. Jedyne co wyczuwaliśmy przez nią, był wyraźny nakaz skłaniający nas do oddalenia się, układający się w naszych umysłach jako: ODEJDŹCIE! Nie było łatwe sprzeciwić się mu, ale nie po to dostaliśmy się tak daleko wgłąb, aby teraz zawracać z niczym. Kilku najbardziej żądnych przygody telepatów wyraziło wolę bycia tymi, którzy przeprowadzą próbę przebicia się przez osłonę i, po skupieniu całej swojej mocy podtrzymywani w koncentracji oraz kierowani naszym wsparciem, uformowali wyłom wystarczająco duży, aby mogli zerknąć przez niego. Okazało się to tragicznym w skutkach błędem.

Być może nigdy nie dowiemy się, co też oni dojrzeli po drugiej stronie, gdyż w tym momencie nasz kontakt z ich umysłami został zerwany, a to co tam zobaczyli wystarczyło, aby, już prawdopodobnie na stałe, wprowadzić ich w katatonię, z wyczyszczeniem jakichkolwiek śladów pamięciowych, nieosiągalnych nawet przy pomocy naszych najnowocześniejszych wzmacniaczy psionicznych. Ich poświęcenie nie poszło jednak na marne, gdyż uczestniczenie w akcie przełamania osłony nauczyło nas jak generować podobne pola. Nasi naukowcy są pewni, że gdy udoskonalimy techniki ich tworzenia, co nie będzie łatwe, będziemy mogli formować psioniczne osłony wystarczająco rozległe, aby obejmowały całe okręty - niech staną się one pomnikiem dla ofiar, które dla ich zdobycia ponieśliśmy...

Niewiele po tym wydarzeniu doszło do kolejnej bitwy z piratami na terytorium Nacji Gox, wstrząsanej niepokojami w wyniku przegranych wojen z sąsiadami. Tym razem piraci pochodzili z grupy zwącej się Dręczycielami i ponownie ich flota liczyła 3 krążowniki, 5 fregat i 10 rajderów. Jednolity skład pirackich flot w ostatnim okresie to kolejny czynnik, który wyraźnie wskazywał na jedno źródło ich finansowania, którego charakteru i celu nadal nie przeniknęliśmy - pirackie ataki były rozproszone po całej Galaktyce, więc tym celem chyba nie byliśmy my. Nadal jedynym naszym podejrzeniem były działania maruderów-rabusiów, ale ich floty, którymi dokonywali okresowo rajdów na czasem dość oddalone terytoria, jak do tej pory pomijające nasze, choć kilka już razy przez nie przelatujące, wzbudzając trwogę, ale pozostając neutralnymi, były znacznie większe i nowocześniej wyposażone. Cierpliwie czekałem na wyjaśnienie tej tajemnicy...

Starcie z Dręczycielami przebiegło jeszcze lepiej niż dotychczas: zanim pierwsza z 20 korwet klasy Excelsus floty operacyjnej admirała Mettiusa Pedaniusa została zmuszona do ucieczki, wyeliminowanych z walki było już 6 rajderów i fregata. Ogółem, załogi 3 korwet zdecydowały się na preterminalną ucieczkę przez zniszczeniem ostatniego z pirackich okrętów i wiele z nich osiągnęło poziom doświadczenia zaliczany do weteranów, co było niezwykłe biorąc pod uwagę fakt, iż nie toczyliśmy jeszcze żadnej wojny.



Jeszcze w trakcie bitwy trwającej na terytorium Nacji Gox, doszło do niespodziewanych wydarzeń w kluczowym dla istnienia Schedy rejonie: Gai i jej okolicach. Najpierw z przodującego ośrodka badawczego Gajańskiego Korpusu Psi zniknęli wszyscy telepaci, którzy byli ofiarami niedawnego incydentu wgłębi Zasłony, a także wszelkie dane ich dotyczące, które były tam zgromadzone, włączając zapisy miejscowych instrumentów inwigilujących z okresu ich pobytu. Było to zupełnie dla nas niepojęte, gdyż w erze istnienia Spójni i strażników-telepatów coś takiego nie powinno było móc się zdarzyć. Ktoś jednak ominął wszelkie zabezpieczenia bez pozostawienia śladów, a Korpus Psi dysponował wszystkim co mieliśmy najlepsze w tej dziedzinie. Czyżbyśmy wypuścili dżina z butelki?

Wraz z wykryciem pirackiej bazy Czerwonych Korsarzy w sąsiednim systemie Uprfavis i towarzyszącej jej standardowo wyglądającej już floty, część zagadek miała się wyjaśnić, gdyż jednak w jednym istotnym elemencie odbiegała ona znacząco od tego, co ostatnio spotykaliśmy: w jej dowódcy.



[Edited by PAwleus on Jul 19, 2018 at 17:53]

Jul 19, 2018 at 17:53

Print
^ Początek strony ^



Username: Password: Lost your password?

tForum version b0.94.1.2 (© 2003 tForumDevTeam)

The comments published here represent only the personal opinions of the respective users. civ.org.pl and it's staff is not held responsible for the contents of the posts.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Portal civ.org.pl ani jego redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.


hosted by artserwis.pl - praca, konkursy, portfolia dla twórców.