civ.org.pl forums > Civ4 - Games in Progress / Gry w toku > ::: Dzieje Imperium Antarii :::
Zmień język na polski. Switch to English.

Print This Topic        Mark Topic as Unread 

civ.org.pl forums > Civilization IV > Games in Progress / Gry w toku
Poster
Message    
Vortavor
Status: Administrator

Posts: 2165
Registered: Jan 11, 2008
IP: Logged
::: Dzieje Imperium Antarii ::: [post #1]



_________________________________
For as long as single one of us
stands,
We are legion!!!

Mar 07, 2009 at 20:25
Gadu-Gadu: 3343262
XFire synek24
Print
Vortavor
Status: Administrator

Posts: 2165
Registered: Jan 11, 2008
IP: Logged
Re: ::: Dzieje Imperium Antarii ::: [post #2]

Preludium

Wojna...nikt nie jest zwycięzcą...tak mawiał najmądrzejszy członek plemienia.

Jakże ironicznie brzmiały jego słowa w pamięciach tych co przetrwali najokrutniejszą z wojen.
Niezliczone dekady temu ich plemię wraz z kilkoma innymi żyło w zgodzie w dolinie antarii.Wioski prężnie się rozwijały,
a największe z nich zamieszkiwało po kilka tysięcy ludzi.
Pewnej wiosny gdy opadły śniegi zamykające co roku wylot z doliny spotkali ICH.
Nieznane plemię o ciemnej skórze, porozumiewających się niezrozumiałym językiem.Okazali się nadzwyczaj okrutni i chcieli tylko jednego.
Władzy...władzy nad każdym człowiekiem , który nie wywodził się z ich plemienia.
W trakcie walk poległo wiele ludzi , a wioski zostały splądrowane i spalone. Przybysze postawili sobie za cel, że nie spoczną dopóki wszyscy mieszkańcy
antaryjskiej doliny nie zginą za to, że im się postawili.

Grupa ludzi zebrała się po drugiej stronie doliny i postanowiła uciec...uciec jak najdalej od tego okrutnego plemienia.
Było ich 400, tylko tylu zdołało wyrwać się śmierci.Wyruszyli przed siebie w nieznane, gonieni lękiem przed najeźdźcą
nie zatrzymywali się na długo w żadnym miejscu.

Mijały miesiące...lata...w końcu dekady zaczęły mijać a ich wędrówka nie miała końca.Kolejne pokolenie zaczęło dorastać.
Pokolenie , które znało jedynie koczowniczy tryb życia.Rodzice opowiadali im o swojej przeszłości , o wspaniałym życiu jakie byli zmuszeni porzucić
i o śmierci , która podąża za nimi.
Świat w opowieściach stawał się coraz bardziej odległy...mglisty, aż wreszcie przerodził się w legendę. Piaski czasu pokrywały nie tylko ich własną historię
lecz również i wiedzę. Gdy trzecie kolejne pokolenie dorastało już tylko nieliczni rozumieli o czym mówią legendy.
Pokolenia całe doskonalili techniki polowania i połowów, co było im potrzebne do przetrwania.

Nowy początek

Gdy piąte pokolenie osiągało dorosłość coś się zmieniło, coś czego nikt nie przewidywał.Młody chłopak o imieniu Vortavor od dawna przejawiał umiłowania
do przewodnictwa.Już w dzieciństwie zawsze przewodził w zabawach a gdy stał się młodzieńcem brał udział w niemal każdych polowaniach.
Nic dziwnego, że już w wieku 18 lat należał do Rady plemienia.Jego słowa przysparzały mu tyleż poparcia co i obaw wśród współplemieńców.
Jako jedyny głosił, że pora osiąść na stałe. Zawsze powtarzał te słowa.

- Pora się zatrzymać. Przed czym wciąż uciekamy? Przed legendą? Przed mitem? Jeśli się nie zatrzymamy to my staniemy się legendą
o której w końcu wszyscy zapomną.Nie możemy do tego dopuścić...


Wkrótce dotarli nad wielką wodę.Od zachodu, na horyzoncie snuły się szczyty górskie. Na południu zwiadowcy donosili o odkryciu żółtych, błyszczących skał,
a za nimi jakieś rozwijające się plemię.





Zwyczaj nakazywał ominąć to plemię i nie nawiązywać kontaktu.
Wtedy stało się coś co zapoczątkowało nową erę w historii Antarii, bo taką nazwę przyjęło plemię aby uszanować przodków.
W trakcie spotkania rady na koczowników napadli barbarzyńcy.W trakcie walki
polegli wszyscy członkowie rady, poza Vortavorem.
Po tej tragedii wszystkie oczy spojrzały na Vortavora czekając co zadecyduje.
A decyzję mógł podjąć tylko jedną...zostajemy. Tak oto .... na nowo osiedli w jednym miejscu. W ciągu wielu lat tułaczki ich plemię urosło do prawie tysiąca ludzi
dlatego ich osiedlenie odbiło się echem po okolicznych terenach.
Vortavor nowe miasto nazwał Złotym, gdyż w południe okoliczne wzgórza tym kolorem właśnie się mieniły.
Pierwsze lata mijały spokojnie.Może poza pierwszymi miesiącami kiedy to Vortavor zebrał grupkę ochotników i wyruszył do wioski skąd barbarzyńcy zaatakowali.
Przestraszeni napastnicy zgodzili się zapłacić 130 sztuk złota aby ratować swoje życie. Vortavor w geście łaski przyjął złoto i puścił ich wolno.




Nawiązywanie kontaktów

W pierwszych latach okazało się, że nie tylko jedno plemię oprócz nich zamieszkuje te tereny.Wszystkie były lepiej rozwinięte niż ich,
lecz każde nowo napotkane plemię zdawało się mieć do nich przychylny stosunek, co nie zgadzało się z obcymi opisywanymi w legendach.
Może świat nie jest taki zły, zaczęli się zastanawiać.















Tak minęło prawie pięćdziesiąt lat. Vortavor na łożu śmierci wezwał swojego najbardziej zaufanego przyjaciela.

- Zapamiętaj me słowo przyjacielu. Przekażesz to co usłyszysz memu następcy, ktokolwiek nim zostanie.
Drogi następco, mam nadzieję, że będziesz kontynuował mój kierunek rozwoju. Niedaleko nas znajdują się spore grupy zwierząt.
Wpadłem na pomysł , że zamiast na nie polować można spróbować je udomowić i mieć jedzenie dla naszego ludu pod całkowitą kontrolą.
Pilnuj też robotników na złotych wzgórzach.Jest tam niebezpiecznie, ale mam przeczucie, że te skały będą nam użyteczne bardzo.
I na koniec najważniejsze.Dbaj o naszych ludzi, nie pozwól aby przydarzyło się to o czym mówią nasze legendy.
Nichaj przodkowie Ciebie prowadzą...


Po tych słowach , Vortavor żył jeszcze 2 dni a gdy umierał całe Złote miasto pogrążyło się w smutku.

[Edited by Vortavor on Mar 07, 2009 at 23:24]

_________________________________
For as long as single one of us
stands,
We are legion!!!

Mar 07, 2009 at 20:26
Gadu-Gadu: 3343262
XFire synek24
Print
kasztelan_mirmil
Status: Moderator

Posts: 5172
Registered: May 09, 2006
IP: Logged
Re: ::: Dzieje Imperium Antarii ::: [post #3]


Tajemnica Szamanów i Nowe Proroctwo
Vortavor dość wcześnie wszedł w struktury Rady Plemienia jednak nigdy nie poznał jej najskrytszych sekretów. Nic dziwnego. Tajemnica Szamanów znana była jedynie Głównemu Wodzowi oraz najwyżej postawionym Kapłanom. Po zmasakrowaniu rady przez barbarzyńców wydawało się, że cała ta wiedza przepadła na zawsze, zwłaszcza, że z pozostałych współplemieńców nikt nawet nie wiedział o Starym Proroctwie (jak je później nazwano),a co dopiero o jego treści. Jednak Bogowie chcieli inaczej.

Wbrew temu co myślała większość, Vortavor nie był jedynym który ocalał po rozbiciu rady. Gdy po kilku dniach wrócono na pole bitwy by pogrzebać ciała towarzyszy, nie udało się ich wszystkich odnaleźć ani zidentyfikować. Wiele głów leżało oddzielnie od piersi, wiele członków nigdy nie zostało sparowanych. Jeśli jakichś zwłok w swej tryumfalnej zabawie nie zbezcześcili barbarzyńcy zrobiły to później, dzikie leśne bestie. Wszelkie nierozpoznane fragmenty zebrano i pochowano w zbiorowym kurhanie ryjąc na kamieniach imiona wszystkich brakujących. Widniało tam tez imię jednego z Wysokich Szamanów: Selvomilusa. Jednak żaden fragment jego ciała nie spoczął w kopcu. Selvomilus żył... a w zasadzie w tych dniach można było powiedzieć jedynie tyle że jeszcze nie umarł. Okrutnie poraniony leżał ukryty między korzeniami wielkiego dębu w najciemniejszym zakątku puszczy. W ferworze walki nikt nie zauważył jak jego poranione ciało "wypłynęło" z gwaru bitwy na dywanie z mrówek. To duchy lasu, którymi Selvomilus się opiekował wyrażały swą wdzięczność. Minęły tygodnie nim odzyskał świadomość, miesiące nim znów stanął na nogi i spędził lata w swej samotni w Północnej Puszczy nim znów powrócił do swoich współplemieńców.

Gdy powrócił ukrywał swą tożsamość. Pomagała mu w tym oszpecona twarz i pomoc swych dawnych uczniów, którzy zgodnie z jego wolą ukrywali powrót Mistrza Druidów. Tak naprawdę ukrywał się nie z własnej woli. Taka była wola Bogów, którzy utrzymywali go przy życiu i powierzyli do spełnienia misję. Chciał też pozostać w ukryciu przed Vortaworem Który Stanął (bo taki przydomek do niego później przylgnął). Wiedział że jako tajemniczy przywódca "Idących", czyli pozostającego obecnie w ukryciu ruchu sprzeciwiającego się przerwaniu wędrówki i osiedleniu, może zdziałać więcej niż jako znienacka odnaleziony członek dawnej rady.


Mirmilus uważany był w dzieciństwie przez swoich rówieśników za ciamajdowatą gapę. Ciągle gdzieś się wpatrywał, nie słyszał gdy do niego wołali, odzywał sie nagle nie wiadomo do kogo i po co. Jednak szukający nowych uczniów szamani od razu rozpoznali, że chłopak ma dar. Dar widzenia, słyszenia i komunikowania się z duchami. Posiadany przez niego talent pozwolił mu szybko piąć się poprzez stopnie wtajemniczenia i hierarchię kapłańską. Tym sposobem już po kilku latach stał sie uczniem samego Selvomilusa. Ten jeszcze jakiś czas się wahał czy Mirmilus jest wybranym, który ma przyjąć nowe proroctwo, czas jednak naglił wyznaczona godzina się zbliżała i ktoś musiał przyjąć nowe brzemię.

Tego dnia Selvomilus i Mirmilus wybrali sie do Północnej Puszczy by zwyczajowo nazbierać ziół. Gdy byli już głęboko w lesie starszy szaman przemówił.
-Czy wiesz Mirmilusie czemu nasze plemię wędrowało przez lata ?
-Znam legendę o czarnym plemieniu, które napadło na naszych spokojnie żyjących praojców i które przepędziło ich z dawnych ziem.
-Legendę mówisz - krzywo uśmiechnął się Selvuś - legendę...
-Ale nasz obecny, król Voltawor Który Stanął uważa że to stare bajdy wymyślone przez baby w długie zimowe wieczory. I ze uciekaliśmy bez sensu jak głupie zwierzęta.
-Bajdy...
-Mistrzu, czy Ty znasz prawdę.
-Tak, Mirmilusie. I nadszedł czas byś i Ty ją poznał.
-Słucham Cię Panie.
-Nasz lud żył w dostatku... w zbyt dużym dostatku... dostatku, który zaczynał przesłaniać naszym praojcom cały świat. Wkrótce przesłonił i Bogów. Z czasem większość ludzi przestała w nich wierzyć i oddawać im hołd, a zaczęła uważać siebie wszechmocnych i jedynych panów świata. Bogowie nie mogli tego dłużej tolerować i to oni zesłali czarnych posłańców by położyć kres całemu niewiernemu ludowi. Jednak grupa ostatnich szamanów wybłagała dla siebie i garstki uciekinierów dalsze życie. Mieli jednak za złe czyny całego plemienia jako pokutę wędrować do czasu, aż bogowie pozwolą nam osiąść ponownie. Nikt nie wiedział kiedy to miało nastąpić i szamani zdecydowali się nie mówić swym braciom od pokucie. Woleli przekonać ludzi, że po prostu udało im się uciec i muszą iść, uciekać jak najdalej od czarnego plemienia.
-Ale teraz już się zatrzymaliśmy. Vortavor osiedlił nasz lud...
-I tym właśnie znów znieważył Bogów ! Nasza pokuta nie dobiegła jeszcze końca !
-Cóż zatem mamy czynić !?
-Tego nie wiem nawet ja - strapienie wyraźnie zarysowało się na obliczu Selvomilusa - ale Ty poznasz tę odpowiedz.
-Ja ?!?
-Tak. Nie idziemy zbierać ziół. Zostałeś wybrany by poznać nowe proroctwo i zostaniemy w lesie do czasu aż Najwyższsi Ci je przekażą.
-Mi ? Dlaczego mi ?
-Nie czas na dyskusje. Jest szansa, że bogowie dadzą nam jeszcze jedną szansę. Nie wiem czy wrócimy z tego lasu razem, czy tez wrócisz tylko Ty. Ale zapamiętaj jedno. Po powrocie musisz opowiedzieć ludziom o Starym Proroctwie, złamaniu pokuty i o nowej nadziei która otrzymasz od Bogów.
-Ale...
-Musisz.
-Tak Panie.
I z tymi słowami stanęli przed ogromnym starym dębem.

Stos pogrzebowy Vortavora Który Stanął płonął. Ludzie płakali. A Mirmilus ciągnął swoją przemowę:
-I tak Bogowie dali nam jeszcze jedną szansę na swoje przebaczenie. A nawet dwie szansy. Pierwsza z nich polega na tym że musimy skończyć naszą pokutniczą wędrówkę, lecz cel tym razem jest trudniejszy. Musimy dotrzeć do siedzib Bogów wśród gwiazd i tam paść na kolana błagając o przebaczenie - dało się słyszeć szloch tłumu wyraźnie przygniecionego ciężarem niemożliwości zadania - Uspokójcie się ! Uspokójcie. Druga szansa to pokazanie że naprawdę jesteśmy jedynymi godnymi być dziećmi bogów. Musimy pozostać jedynym plemieniem na tej planecie - szloch był jeszcze potężniejszy - Bracia ! Nie wiem, jeszcze którą drogą pójdziemy, ale gwarantuje wam że zyskamy przebaczenie. Znów nadejdzie czarne plemię, lecz tym razem będziemy przygotowani i damy odpór. Bracia do broni i do nauki! Szukajmy drogi do Boskiego przebaczenia.

Panowanie Mirmilusa 50 - 100 r.
Przez całe swoje panowanie Mirmilus konsekwentnie realizował słowa wypowiedziane nad grobem poprzednika. Przede wszystkim rozwijał wojsko, tak by dać odpór przepowiedzianemu czarnemu plemieniu oraz nie zamykać sobie drogi do jednego z rozwiązań plemiennego problemu. Zwłaszcza, że nowo napotykane plemiona nie były już tak milo nastawione:

Kolejno w latach 63, 78 i 86 wystawiał drużyny wojowników i zwiadowców mające zabezpieczyć byt plemienia. w roku 93 udało się też opracować nowy rodzaj broni mogący razić nieprzyjaciela na odległość jednak Mirmilus nie dożył uformowania regularnych oddziałów tego typu.
Sporo miejsca czasu poświęcił Mirmilus poznawaniu okolicznych terenów. Na jego polecenie przemierzono cała Północną Puszczę aż do północnego Oceanu, opisano z dużym prawdopodobieństwem Morze Antarskie i ddtarto poprzez zachodnie równiny aż do granic Państwa Amerykanów.
Rozwój gospodarki podążał torem wytyczonym przez Vortavora: rozbudowywano kopalnie i opanowano chów zwierząt tak że w roku 89 otwarto pierwsze farmy. Wydobycie złota udało sie w końcu uruchomić na większą skale wcześniej w roku 73 gdy starczyło wreszcie jedzenia by wyżywić stałą obsadę górniczą. Ostatnim celem jaki rozpoczął w swym życiu było znalezienie nowych materiałów na broń i formacji wojskowych. Do tego celu w życiu nie dotarł jednak na łożu śmierci ciągle powtarzał, że muszą odnaleźć "Brąz".

Ostatecznie poza nowym proroctwem Mirmilus zostawił swoim potomnym jeszcze 3 wskazówki:
-odnajdźcie "Brąż" materiał który uratuje wam życie - wskazówkę której nikt nie rozumiał
-strzeżcie się sąsiadów z południa, granice ich osad niebezpiecznie zbliżają się do naszych, lepiej bądźmy pierwszymi którzy sięgną po broń
-przekazał również mapę na której przewidział miejsca godne budowy nowych osiedli, choć zastrzegł że jeśli odnajdziemy w okolicy "Brąz" to tam budujmy w pierwszej kolejności


_________________________________
Lektura do poduszki:
::: Dzieje Imperium Azuli :::
::: Dzieje Imperium QuartĂłw:::

Mar 10, 2009 at 22:36

Print
Vortavor
Status: Administrator

Posts: 2165
Registered: Jan 11, 2008
IP: Logged
Re: ::: Dzieje Imperium Antarii ::: [post #4]

Wielkie zmiany

Śmierć Mirmilusa I Proroczego wywołała znaczne poruszenie w Złotym mieście. Głos zaczęli podnosić zwolennicy Nowego Porządku,
którzy uformowali swoją grupę po śmierci Vortavora Który Stanął.
Naprzeciw nich pozostawali zwolennicy Mistrza Druidów, który właśnie stracili swojego mistrza a zarazem przywódcę antaryjskiego państwa.
Jak zawsze w takich trudnych chwilach nim nowy władca nie zostanie wybrany zwoływana jest Rada Plemienna na wzór tej sprzed dekad.

- Już czas, wszyscy czekają - Luciusa z zadumy wyrwał jego najbliższy przyjaciel.
Lucius był powołany do rady jako najstarszy mieszkaniec Złotego miasta. Pamiętał on czasy gdy u władzy był Vortavor.
Dlatego z jego zdaniem zawsze się liczono, nawet Mirmilus niejednokrotnie zasięgał opinii starca.

Tym razem jednak czekała go trudna przeprawa. Miał zamiar przedstawić propozycję, która przedstawiała wg niego jedyną słuszną drogę,
jaką antaryjczycy powinni obrać.

Kilkadziesiąt minut później. Obrady Rady Plemiennej

- Dlatego też... - Lucius kontynuował, a każdy z uwagą przysłuchiwał się słowom mędrca.
- Proponuję Wam wyjście z sytuacji poprzez przyznanie władzy rodowi Vortavora i Mirmilusa naprzemiennie.
Zjedna to zwolenników obu wyznań i zapobiegnie zamieszkom, których wybuch czuć już w powietrzu.


Wspomnienie o dopuszczeniu do władzy potomków Vortavora wywołało poruszenie wśród radnych. Nikt nawet nie przypuszczał ,
że może paść taka propozycja. Ostatni zwolennik Nowego Porządku będący członkiem rady umarł niemal 15 lat temu i od tamtej pory nikt
nie wspominał o członkach rodu Vortavora.

Lucius widząc konsternację pośród zebranych i słysząc niezrozumiałe szepty pomiędzy nimi dodał na zakończenie swojego kilkunastominutowego wywodu.

- Pamiętajcie, że Nowy Porządek ma bardzo dużo zwolenników, nawet pośród druidów znajdą się tacy, którzy decyzję o osiedleniu się
uznają za słuszną.
Moja propozycja pomoże załagodzić spory, a to pomoże nam dążyć wspólnie do celu wyznaczonego nam przez proroctwa Mirmilusa.


Tym razem poruszenie było mniejsze. Mądrość płynąca z tych słów była nad wyraz widoczna. Poza tym od dawna wiedzieli o rosnącym poparciu dla Nowego Porządku ,
nawet wśród Druidów.

Po niemal dwóch dniach debat podjęto w końcu decyzję. Od tej chwili władza będzie przechodzić kolejno pomiędzy dwoma rodami,
poczynając od potomka Vortavora Który Stanął. Było to jedno z najważniejszych praw ustanowionych przez Radę Plemienną na przestrzeni ostatnich wieków.
Społeczeństwo przyjęło tą decyzję z radością i nie skrywaną ulgą, gdyż wszyscy oczekiwali od tej decyzji końca waśni pomiędzy zwolennikami obu rodów.



Panowanie Vortavora II 100 r. - 150 r.



Vortavor II nie spodziewał się, że zostanie władcą Antarii. Był jednak na szczęście doświadczonym przywódcą. Od lat stał na czele armii
badającej północne tereny i miał poparcie wielu ludzi co pomogło mu w pierwszych latach panowania.
W pierwszym roku od objęcia tronu do rąk władcy trafiło dzieło Machiavelliego opisujące największe cywilizacje znanego świata.
Nie było w nim wzmianki o Antarii, co jednak nie zdziwiło Vortavora, w końcu byli tu w miarę nowi.




Wkrótce musiał podjąć trudną decyzję. Naukowcy odkryli nowe zioła, dzięki którym będą być może mogli zwiększyć zdrowotność we wszystkich
skupiskach zamieszkiwanych przez antarian.
Potrzebne były jednak do zakończenia prac badania na ludziach, na które Vortavor się zgodził, przysparzając sobie wielu przeciwników.
Głosy sprzeciwu miały wkrótce przycichnąć gdyż nadchodziły trudne chwile dla Złotego miasta.

W 116 roku od północy nadciągnęli pierwsi barbarzyńcy. Z wielkim poświęceniem walczyli wojownicy w obronie zagospodarowanych ziem aby nie stracić wielu lat pracy.




2 Lata później oficjalnie potwierdzono powstanie Wedyjskich Arian, których brutalność obiegła wszystkie narody.
Vortavor rozkazał obsadzenie posterunków na wzgórzach zachodnich i południowych.




Wkrótce barbarzyńcy wkroczyli ponownie na ziemie Antarian, tym razem o wiele liczniejszymi armiami.
W trakcie starć na złotych wzgórzach zniszczona została jedna kopalnia a wraz z nią poniosło śmierć kilkaset osób zamieszkujących górniczą osadę u stóp wzgórza.
Wzmocnienie obrony w drugiej kopalni zapobiegło kolejnym atakom w tamtych rejonach.

Od północy walki stały się codziennością, a kolejne lata Vortavorovi minęły na poszukiwaniu sposobu na odparcie ataków barbarzyńców.
Plotki głosiły, że są to potomkowie barbarzyńców, których Vortavor Który Stanął pokonał i w swej łasce puścił wolno. Były to jednak nie potwierdzone plotki,
gdyż żadnego z barbarzyńców jak dotąd nie udało się pojmać żywego.

Wkrótce naukowcy okryli , że brązowy materiał , który znajduje się w ziemi można użyuć do produkcji mocniejszego oręża. Czyżby to był ten brąz
o którym mawiał Mirmilus w swych ostatnich chwilach?
Vortavor był tego pewien i postanowił jak najszybciej zbudować tam osadę aby zacząć wydobywać ten surowiec.
Powoływanie grupy osadników były utrudnione przez ciągłe zagrożenie atakami od północy , które z każdym rokiem było coraz trudniej odpierać,
ale jednostki obronne umieszczone w puszczy i na zachodnich wzgórzach jak do tej pory radzą sobie z odpieraniem ataków.

Gdy Vortavora dni dobiegały końca posłał po posłańca by tak jak jego poprzednicy przekazać ostatnie słowa dla następcy.

-Czcigodny potomku Mirmilusa. Doprowadź naszych ludzi w pobliże brązu o którym mówił Twój dziad.
Jest to jedyna nadzieja dla nas aby obronić się przed najazdami barbarzyńców. Od niemal dwóch lat nie było ataku z ich strony,
lecz niepokoi mnie to bardziej niż gdy walki miały miejsce.
Coś szykują tam na północy i musimy się przygotować.
Na północy mamy do zagospodarowania tereny pod rolictwo jak nazwali to mędrcy, którzy opracowali tą technikę uprawy roślin.
Niestety z tamtych terenów nadchodzą barbarzyńcy więc nie będzie prosto, ale wierze , że sobie poradzisz z tymi przeciwnościami.


_________________________________
For as long as single one of us
stands,
We are legion!!!

Mar 17, 2009 at 23:21
Gadu-Gadu: 3343262
XFire synek24
Print
kasztelan_mirmil
Status: Moderator

Posts: 5172
Registered: May 09, 2006
IP: Logged
Re: ::: Dzieje Imperium Antarii ::: [post #5]

Kontynuacja tradycji
Mirmilus II już od małego był przygotowywany na nowego władcę. Co prawda wśród jego nauczycieli nie brakowało takich którzy obawiali się, że Vortavor II Pogromca Barbów złamie prawo ustanowione przez radę za namową Luciusa, jednak obawy ich nie sprawdziły się ani trochę - tradycja poprzez swoją powtarzalność została uświęcona. Przed każdym nowym władcą Antarii stawał dylemat obrania drogi realizacji proroctwa: droga do gwiazd czy eksterminacja innych... Mirmilus II swoje nastawienie zdradził już podczas mowy z okazji przejęcia władzy:
[...]Choć wymordowanie innych narodów nie wydaje się zgodne z naukami o życiu w zgodzie z naturą, które dostajemy od naszych druidów, to jednak pamiętajmy, że takie prawo dostaliśmy od Bogów. Na razie nie umiemy sprawnie poruszać się po naszej okolicy, a co dopiero mówić do dostaniu się do gwiazd ?! A co jeśli inne plemiona dostaną podobne ultimatum od swoich podłych bożków ? Cóż jeśli przyjdą nas wymordować ?
Armia. Tylko sprawna Armia jest gwarantem naszego bezpieczeństwa i możliwości sprawnego wybrania drogi realizacji proroctwa.
[...]


Panowanie Mirmilusa II 150 - 200 r.
Na cały okres panowania Mirmilusa II przypadały ciągłe i czasem dość dramatyczne potyczki z Czarnym Ludem. najpełniej historię z tego okresu opowiadają 3 pieśni: "O Powstaniu Brązowego Portu", "O Królewskiej Gwardii Łuczników" oraz "O Błogosławionej Falandze". Niestety oryginały tych pieśni nie zachowały się do dzisiejszych czasów, jednak ich treść jest mniej więcej znana i zostanie tu przytoczona w skrócie.
Z wiadomości znanych z innych źródeł historycznych warto przytoczyć informację, że to właśnie za czasów Mirmilusa II udało się opracować technologię produkcji Koła, a wraz z nią budowy dróg oraz (z braku koni) jedynie teoretycznie budowy machin bojowych zwanych wstępnie "rydwanami". Postępując wg doktryny militarnej dalsze prace skierowano na wynalezienie kolejnych rodzajów materiału przydatnego w wykonywaniu broni. Badania te prowadzono pod kryptonimem "żelazo". Choć badań tych nie ukończono za życia wodza, to jednak poczyniono znaczne postępy, zwłaszcza w roku 187.



O Powstaniu Brązowego Portu
Za czasów panowania Mirmilusa II wciąż popularna była idea dalszej wędrówki. Władca wiedział jednak, że nie ma ona sensu, póki nie wiadomo w którą stronę wyruszać do gwiazd, a druidzi nijak nie mogli ustalić wspólnego stanowiska. Jednocześnie pilna była potrzeba założenia nowej osady górniczej w pobliżu złóż nowego metalu, przepowiedzianego przez Mirmilusa I Proroka brązu. ok. 164 roku grupa zwolenników marszu ruszyła na wschód, z radością opuszczając "przeklęte miasto" jak wielu z nich nazywało miejsce gdzie ich przodkowie zaprzestali wędrówki. Po trzech latach marszu, skrywania się i walki z Barbarzyńcami dotarli wreszcie nad morskie wybrzeża w okolicy złóż brązu i tam założyli Brązowy Port. Miasto to rozwijało się powoli z powodu najazdów od wschodu, którym kres dała dopiero działalność Królewskiej Gwardii Łuczników. Dzięki wyznaczeniu nowych grup pracowników 15 lat po założeniu miasta udało się połączyć je wygodną drogą ze stolicą. Ale kluczową rolę w historii Antarii odegrało pod koniec życia Mirmilusa II kiedy to w roku 193 udało się w reszcie uruchomić wydobycie i przetwórstwo brązu, czym uchodźcy ze złotego miasta uratowali je od zniszczenia. Ale o tym opowiada już inna pieśń.


O Królewskiej Gwardii Łuczników
Ta pieśń jest piękna i smutna zarazem, bowiem opowiada o wzlocie i upadku wspaniałych wojskowych formacji Antarii.
Choć łucznicy służyli już w szeregach naszego wojska ju zza panowania poprzedniego króla, to jednak dopiero dekret z 169 roku powołał do życia 3 oddziałów Królewskiej Gwardii Łuczników. Były to doborowe oddziały, świetnie wyszkolone i zaprawione w bojach. Choć w momencie tworzenia 3 Gwardia była oddziałem szkoleniowym to jednak po chrzcie bojowym 5 lat później stała się pełnoprawną jednostką, a jej historia najmniej dramatyczną. 1 i 2 gwardia broniła północnych granic Antarii przed nacierającymi z Północnej Puszczy barbarzyńcami i przez pierwszych dwadzieścia lat swego istnienia radziła sobie doskonale. Nawet gdy nadeszli Czarni Ludzie z nowym rodzajem broni zwanym "włóczniami".

Chwalebne bitwy Gwardii
Chwała Gwardii była wielka, a wstąpienie w jej szeregi było chlubą dla każdej rodziny z której pochodził nowy łucznik. A na szczególne podziękowanie od mieszkańców Złotego Miasta zasłużyły te oddziały w roku 186 gdy podczas szczególnego naporu barbarzyńców wróciwszy z lasu na pomoc stolic wsparły stacjonujące tam wojska uratowały ją przed najazdem. Niektórzy uważają,że podkradnięcie się do stolicy Antarii i zmuszenia Gwardii do opuszczenia lasu to był przemyślany krok czarnych, choć nie bak i takich, którzy nie są skłonni przyznać barbom takiej inteligencji i uznają całą sprawę za przypadek. Faktem jest, gwardia powróciwszy na swe pozycje, nie zdołała ich dostatecznie umocnić. Tymczasem w czarnych strojach nadeszli nowi wojownicy. Zakuci w zbroje stanowili trudny cel dla łuczników a ich topory cięły nasze szeregi jak baby szczypiorek przed śniadaniem.

Nadchodzi śmierć Gwardii
Ich pierwsze natarcie zmiotło oba oddziały gwardii kolejno w latach 189 i 190. Na szczęście gwardziści przed śmiercią bronili się dzielnie, co znacznie osłabiło szeregi nacierających i opóźniło ich marsz na Złote Miasto i uratowało je od zniszczenia. Ale o tym opowiada już inna pieśń.
Jak wspomnieliśmy lost 3 Gwardii Królewskich Łuczników nie były tak tragiczne i do końca panaowania Mirmilusa II broniła ona od wschodu Brązowy Port.


O Błogosławionej Falandze
W czasach gdy Gwardia Królewskich Łuczników z bez problemów broniła północnych granic Antarii mało kto chciał służyć w innych formacjach wojskowych. Mirmilus II wierzył jednak w siłę przepowiedni swojego dziada i uporczywie szukał formacji która mogła by wykorzystać broń i pancerze z brązu. Choć jeszcze nie potrafiono ich wytwarzać się uwagami i szkicami dziadka. Póki co sporządził drewniane makiety takiego ekwipunku i za ich pomocą uporczywie szkolił nowe, nieliczne oddziały. Nieliczne, bowiem rada zapatrzona w łuczników, nie chciała go wesprzeć w tych działaniach silnie ograniczając budżet, tak, że Mirmilus II musiał finansować te oddziały z własnego majątku. Z czasem w szeregach Falangi, bo tak nazwano nowe oddziały pozostali tylko żołnierze z serca oddani Mirmilusowi i ćwiczyli systematycznie.
Tak nadszedł przełom lat 80 i 90 kiedy to czarni topornicy rozgromili 1 i 2 Gwardię Królewskich Łuczników. W owych dniach falanga ciągle ćwiczyła drewnianymi zabawkami, a na mieszkańców Złotego Miasta padł strach. Jak już wspomniano w pieśni o Gwardii, ta mimo śmierci opóźniła pochód barbarzyńców na stolicę i pierwsi osłabieni topornicy ograniczyli się jedynie do plądrowania kraju.

Antaria po rozbiciu Królewskiej Gwardii Łuczników
Jednak już w kilka lat później, w 193 roku Barbarzyńcy znów natarli i zbliżali się do stolicy. Wielu mieszkańców szykowało się już do ucieczki pakując co lepszy dobytek, mało kto bowiem wierzył, że uda sie obronić miasto. I wtedy nadeszła słynna pomoc od wschodu. Pewnego ranka mieszkańcy zobaczyli pochód wędrowców niosących wielkie kosze wypełnione lśniącymi przedmiotami, byli to mieszkańcy Brązowego portu niosący rynsztunek dla oddziałów falangi. Mirmilus II natychmiast uzbroił swój oddział i sam wyprowadził go z miasta do boju rozgramiając nacierający czarny Lud.

Pierwsza walka Falangi
Przez ostatnie lata życia Mirmilus II ze swym oddziałem oczyszczał tereny Antarii z wrogów i nigdy nie odniósł porażki. Jednak ciężar lat życia powalił go w końcu i nadszedł kres jego życia. Z śmiercią Mirmilusa II kończy się pieśń o Błogosławionej Falandze. Zwycięstwa tej fromacji przekonały ostatnich niedowiarków i niebawem zaczęto w całym królestwie szkolić jedynie takie jednostki wojskowe.


Mirmilus II jako swój testament pozostawił jedynie słowa wypowiedziane w namiocie na łożu śmierci:
-Mój następco z rodu Vortavora, kieruj się w życiu tak jak i ja proroctwami i testamentem mojego dziada.



Antaria w chwili śmierci Mirmilusa II

[Edited by kasztelan_mirmil on Mar 31, 2009 at 23:59]

_________________________________
Lektura do poduszki:
::: Dzieje Imperium Azuli :::
::: Dzieje Imperium QuartĂłw:::

Mar 31, 2009 at 14:14

Print
Vortavor
Status: Administrator

Posts: 2165
Registered: Jan 11, 2008
IP: Logged
Re: ::: Dzieje Imperium Antarii ::: [post #6]

Vortavor III u władzy

Po śmierci Mirmilusa II Założyciela , do władzy zgodnie z prawem doszedł Vortavor III.
Od najmłodszych lat wychowywany był jako następca tronu , dlatego dobrze orientował się w sytuacji jaką zastał po objęciu tronu.
Jego poprzednik walczył z najeźdźcami z północy, a dzięki Jego "błogosławionej falandze" imperium Antarii uzyskało przewagę w tych walkach.

Vortavor postanowił zrobić krok naprzód. Pierwszym rozkazem po koronacji było przesunięcie oddziałów obronnych bardziej na północ.
Wyznaczył dokładne miejsca w jakich mają stacjonować obecne oraz przyszłe oddziały.
Pomimo wątpliwości co do słuszności tej decyzji , dowódcy posłusznie zaczęli przemieszczanie na nowe pozycje.



Nowe pozycje wojsk obronnych



Największe wątpliwości budziło oddalenie wojsk od miast , co według niektórych mogło doprowadzić do katastrofy.


Rozbudowa Imperium

Po kilku latach każdy musiał przyznać słuszność pierwszych rozkazów wydanych przez Vortavora III.
Gdy wojska obronne zajęły nowe pozycje, żaden oddział barbarzyńców nie zbliżył się nawet w pobliże któregokolwiek z miast antaryjskich
i tak pozostało do końca panowania Vortavora.

Dzięki temu, mieszkańcy mogli wreszcie zagospodarować zagrożone do tej pory obszary , które były tak żyzne, że aż prosiły się o budowę farm na nich.
Władca nakazał również zbudowanie drogi poza tereny Imperium, co miało przynieść kilka zalet.
Po pierwsze miała nowa droga zapewnić szybszą podróż do lasów w których stacjonowały oddziały obronne, a po drugie wedle założeń Vortavora miała być to droga prowadząca do miasta , które miało być wkrótce założone.




Droga Północna


Koniec panowania Vortavora III

Pod koniec swych lat , władca nakazał przygotowania do założenia nowego miasta na północy oraz skierował badania na drogę pisma,
jak zostało to nazwane aby łatwiej przekazywać wiedzę co wielu uczonych określiło za priorytet.
Był to okres prężnego zagospodarowywania okolicznych ziem. Po zakończeniu budowy drogi północnej, rozpoczęto praca nad kopalniami na wschodnich wzgórzach co ostatecznie miało wzmocnić procesy produkcyjne w stolicy.



Wschodnie kopalnie



Testament

Mój drogi następco, mam nadzieję, że wykorzystasz ten okres względnego spokoju i utworzysz nowe miasto w pobliżu stad koni na północy.
Wkrótce trzeba będzie zacząć myśleć o nowej polityce zagranicznej, która w tej chwili praktycznie nie istnieje, jednakże coraz ciaśniej
w okolicach zaczyna się robić...ale to są już działania, którymi Ty i nasi następcy będą musieli się zająć.
Żyj w pokoju

_________________________________
For as long as single one of us
stands,
We are legion!!!

Apr 19, 2009 at 13:04
Gadu-Gadu: 3343262
XFire synek24
Print
kasztelan_mirmil
Status: Moderator

Posts: 5172
Registered: May 09, 2006
IP: Logged
Re: ::: Dzieje Imperium Antarii ::: [post #7]

Panowanie Mirmilusa III

Złote miasto rok 250 Pogrzeb Vortavora III Patrzącego na Północ
-Miasto na północy ?! Żyj w pokoju ?! On chyba dostał Fixum Dyrdum z nudów ! - Mirmilus III nie krył rozczarowania ostatnią wolą swojego poprzednika odczytaną na jego pogrzebie - Po co mam wysyłać ludzi moich ludzi na niegościnną północ, by trudzili się w zakładaniu nowych osad gdy gotowe miasta stoją na południu ?
-Ależ Panie, osadnicy już prawie są gotowi do drogi, niebawem zostaną wyszkoleni również liczni specjaliści od budowy infrastruktury... - próbował argumentować marszałek dworu.
-Przerwać to ! Odwołać wszystkie przygotowania. Wszyscy zdrowi mężczyźni mają szkolić się do walki !
-Ale przecież po to chcemy zbudować nową osadę, by wykorzystać konie do tworzenia wojska.
-Konie ? Kto słyszał by zwierzęta nadawały się do walki ? Kto widział formację, która była by zdolna do pokonania naszej falangi ?
-...
-No właśnie ! Nikt ! Natychmiast rozpocząć nowe szkolenia i ściągnąć mi oddziały z północnej granicy. Niech zostaną tylko minimalne rezerwy. Reszta wojska ma się skoncentrować wzdłóż granicy z Holendrami na południe od Złotego Miasta.


Złotonośne wzgórza przy granicy z Holandią rok 255
-I myślisz mój druchu ? Podołają ? - na twarz Mirmilusa III wkradł się ledwo dostrzegalny niepokój, nie umknął on jednak Barnabusowi, staremu druhowi władcy.
-Od lat przez twojego poprzednika byli szkoleni do obrony leśnej granicy. Obawiam się, że te umiejętności nijak nie przydadzą się podczas szturmu na miasta Holendrów. Ale mój Panie i przyjacielu, nasze wojsko w Ciebie wierzy, a twoja obecność dodaje im ducha. Z pewnością będą walczyć najlepiej jak potrafią i z pełnym oddaniem.
-Cóż... zobaczymy co zdziałamy... trzeba będzie dostosować taktykę do umiejętności wojska. Na szczęście wdrożyliśmy już nowy program szkolenia Falangi ofensywnej. Nowe oddziały niebawem nadejdą.Już świta. Pora na ostatni wypoczynek, za 4 klepsydry wyruszamy.

Przebieg Wojny Holenderskiej od jej początków do śmierci Mirmilusa III 255 - 280 r
Przyczyny wojny nie stwarzają niesnasek wśród historyków. Już poprzednicy Mirmilusa III widzieli w zbyt blisko położonej Holandii wyraźne zagrożenie dla swojego istnienia. Gdy dodać do tego przepowiednie Mirmilusa I Proroka oraz atrakcyjność zdobycia już istniejących miast zamiast zakładania nowych to dla wszystkich stanie się jasne, że do tej wojny dojść musiało, niezależnie że pogorszyła ona stosunki z drugim sąsiadem Antarii.

Wkroczenie Antarski Falang na terytorium Holenderskie
Już 3 lata po rozpoczęciu wojny Mirmilus na czele swych falang stanął pod Amsterdamem bronionym przez liczne oddziały łuczników. Niestety sprawdziło sie to co przewidywał: falangi od lat ćwiczone i zaprawione w bijach obronnych w Północnej Puszczy nie nadawały się do szturmu na miasto. W związku z sytuacją Mirmilus III postanowił prowadzić wojnę taktyczną i czekać na nowe, specjalnie szkolone oddziały szturmowe oraz przeciw-łucznicze. Nowy rodzaj walki przyniósł spodziewane rezultaty już 3 lata później gdy Antarskie Falangi rozbiły w pod Hagą 3 wywabione z miasta oddziały łuczników.

Sytuacja na froncie w czasie walk pod Hagą
Przełom w wojnie nastąpił w roku 265, dziesięć lat po jej rozpoczęciu. W tym roku wciągnięta w pułapkę została rozbita pierwsza drużyna falangi w historii Antarii, a kolejna poległa podczas szturmu Hagi. Te smutne wieści zostały przyćmione wielkimi zwycięstwami: zdobyciem samej Hagi oraz przejęciem dużej grupy cywilnych Holendrów pracujących przy budowie dróg. Niestety główny cel Mirmilusa III - Amsterdam, ciągle pozostawał poza jego militarnym zasięgiem. Kolejny punkt zwrotny nastąpił w roku 273 i zapisał sie na kartach historii wojskowości jako "Manewr Rotterdam".

"Manewr Rotterdam"
Mirmilus III bezskutecznie obozujący pod Amsterdamem, zasymulował odwrót wojsk i marsz w kierunku Rotterdamu. Holendrzy połknęli haczyk i wyprowadzili znaczne ilości swych łuczników na osiecz, jednak żaden z nich nie dotarł na miejsce ani nie powrócił do Holenderskiej Stolicy, wszyscy zostali rozgromieni w lasach. Po tej stracie Wilhelm I nie był już w stanie odbudować swej siły i Mirmilus po kolejnych 5 latach przygotowań poprowadził wreszcie swoje wojska na Amsterdam. Choć poległy 2 falangi to straty po stronie wroga były jeszcze większe, a miasto wzięte.

Zdobycie Amsterdamu
Sam Mirmilus III uczestniczył również w walce i został ranny, prawdopodobnie zatrutą strzałą. Mimo że jego rana nie goiła się najlepiej on sam był w ciągłym ruchu, reorganizował armię, przygotowywał plany dalszej wyprawy. Choroba okazała się jednak silniejsza i 2 lata po zdobyciu Amsterdamu oraz 25 po rozpoczęciu wojny, będąc w kwiecie wieku Mirmilus III zmarł.


Rys społeczno-gospodarczy Antarii za panowania Mirmilusa III
Mirmilus III po zostaniu wodzem spędził niewiele czasu w swoim kraju, poświęcając cały czas i uwagę wojnie z Holandią. Przez lata jego panowania cały wysiłek gospodarczy szedł na potrzeby armii i większość młodych mężczyzn spędzała czas na szkoleniu wojskowym, a następnie na polu bitwy. Dlatego też miasta nie rozwijały się zbytnio. Mimo braku wdrożeń nowych technologii nie szczędził wydatków na rozwój naukowy. Za jego panowania dokończono wynajdywanie Pisma, następnie poświęcano sporo czasu naukom Mistycznym. Szczególnie ciekawe jest, że prace naukowe zbiegały się dokładnie w czasie z osiągnięciami militarnymi. Na cześć Zdobycia Hagi w 265 roku zarządził prace nad Garncarstwem a z okazji zdobycia Amsterdamu w 278 nad matematyką. Choć jak wspomniano miasta się nie rozwijały, to wciąż trwały prace nad rozbudową infrastruktury w terenie, jeszcze przed śmiercią zdążył wydać rozkazy budowy pierwszego osiedla podmiejskiego. Wydaje się zatem, że Mirmilus III nie tyle lekceważył gospodarkę, co maksymalnie dostosował ją do chwilowej wojennej sytuacji z możliwością szybkiego przestawienia po zakończeniu konfliktu.

Testament Mirmilusa III
Mirmilus III nie zostawił testamentu jako takiego. Jednak w jego kwaterze odnaleziono dużo natatek jego dalszych planów, spodziewał się bowiem rządzić jeszcze wiele lat.
Z jego planów widać, że wyraźnym celem była całkowita eksterminacja ludności wiernej linii Wilchelmów i asymilacja pozostałej ludności jako Antarian. Wg jego danych istniały już tylko dwa ośrodki Holenderskie: Rotterdam - który wydawał się dość łatwy do zdobycia i był bardzo perspektywicznym miastem położonym w bardzo bogatej krainie; oraz Utrecht - który był miastem bardzo dobrze ufortyfikowanym i trudnym do zdobycia a w dodatku położonym zbyt blisko Amsterdamu. Według planów Mirmilusa III Utrecht należało zrównać z ziemią a w tej okolicy założyć miasto Nowy Utrecht 2 Mile Antarskie na Wschód na wybrzeżu, w bezpośrednim sąsiedztwie ryżu i klejnotów. Plan zakładał zaraz po doprowadzeniu do porządku głównych sił szybki atak na Rotterdam,a dopiero na koniec, być może krwawy szturm Utrechtu. należało jednak zabezpieczyć okolice tego miasta przed ewentualnymi uciekającymi osadnikami, którzy mogliby przedłużać Agonie Holendrów poprzez zakładanie nowych osiedli. Założenie Nowego Utrechtu planowane buło jednak dopiero po zagospodarowaniu ziem północnych wskazanych jeszcze przez Vortaora II Patrzącego na Północ.


Antaria w chwili śmierci Mirmilusa III

[Edited by kasztelan_mirmil on Apr 24, 2009 at 22:54]

_________________________________
Lektura do poduszki:
::: Dzieje Imperium Azuli :::
::: Dzieje Imperium QuartĂłw:::

Apr 24, 2009 at 22:52

Print
Vortavor
Status: Administrator

Posts: 2165
Registered: Jan 11, 2008
IP: Logged
Re: ::: Dzieje Imperium Antarii ::: [post #8]

Vortavor IV u władzy
280 r. - 313 r.


Potomek rodu Vortavora dorastał w atmosferze ciągłego napięcia spowodowanego wojną z holendrami. Już w wieku 16 lat brał udział
w mniejszych starciach należąc do oddziałów chroniących zaopatrzenie wysyłane na front.
Doświadczenie to miało zaowocować w przyszłości gdy obejmie już władzę w Imperium ,co stało się szybciej niż się mógł spodziewać.

Wieść o śmierci Mirmilusa III Walecznemu dotarła do Vortavora gdy eskortował karawanę niosącą żywność dla wojsk stacjonujących
na granicy z Holendrami. Natychmiast skierował się do Złotego miasta gdzie też został zaprzysiężony na nowego władcę Antarii.
Będąc już u władzy postanowił dokończyć dzieło swojego poprzednika, który był dla Niego wzorem przez całe Jego dzieciństwo.
To właśnie działania Mirmilusa III sprawiły, że tak garnął się do walki i brał udział w wojnie z holendrami.
Teraz jednak odpowiedzialność lezała na Jego ramionach, lecz był na tyle pewny siebie, że nie przejmował się zbytnio tą odpowiedzialnością.


Kontynuacja wojny z Holandią
286 r. - 303 r.



Pierwsze kilka lat poświęcił na reorganizacji wojsk ofensywnych i przygotowaniu dalszej części ofensywy na państwo holenderskie,
gdyż chciał zakończyć walkę w jednym sezonie.
Po tych kilku latach Vortavor na czele wielkiej armii pojawił się pod murami Rotterdamu i rozpoczął Jego oblężenie ,
które po krótkim czasie zakończyło się kapitulacją Rotterdamu.


Zdobycie Rotterdamu



W mieście żołnierze Vortavora nie znaleźli przywódcy holendrów, który najprawdopodobniej zbiegł w kierunku Utrechtu.

Utrecht jednakże był również oblegany,gdyż wojska antaryjskie zgodnie z planem Vortavora rozpoczęły oblężenie tych dwóch miast niemal jednocześnie.
Nikt nie wie co tak naprawdę stało się z rodziną królewską. Pogłoski mówią o tym, że przedarli się do Utrechtu i polegli wraz z obrońcami,
gdy nadszedł czas ostatecznej klęski holendrów.

Po zdobyciu Rotterdamu miało miejsce zdarzenie, które zmieniło nieco kierunek ofensywy antaryjskiej i na kilka lat odwlekła porażkę holendrów.
Zdarzenie to miało doprowadzić gospodarkę antaryjską do krawędzi bankructwa. Vortavor jednak nie miał takiego doświadczenia i działał instynktownie.
Rok po zdobyciu stolicy holenderskiej ze zachodu nadeszły oddziały barbarzyńskie.Atak został co prawda łatwo odparty, lecz szpiedzy donosili o
barbarzyńskim mieście na zachodzie w którym wielka armia się zbroi, co mogło zagrozić wkrótce zachodnim granicą imperium.

Vortavor rozkazał wtedy krucjatę na to nieznane wcześniej miasto i mimo sprzeciwów ministrów gospodarczych zajął miasto, które Harappan się nazywało.
Vortavor w swoim gniewie po zdobyciu miasta nakazał wszystkim mieszkańcom opuszczenie miasta, gdyż jak to stwierdził " Nie ma miejsca w Imperium dla rodzin barbarzyńskich".
W ciągu kolejnych dni tysiące ludzi opuszczać zaczęło miasto uciekając na zachód, a do miasta od wschodu przybywać zaczęli antaryjscy obywatele,
skierowani do Harappan aby je zasiedlić.

Był to ciężki okres dla Antarii.Oblężenie Utrechtu przeciągało się już o kilka lat co źle wpływało na morale. Zdobycie Harappan powoli odbijało się
na gospodarce i ekonomii.
Dopełnieniem tych ciężkich lat był wybuch wulkanu nieopodal Złotego Miasta, który miał miejsce w 298 roku.
W wyniku tej katastrofy całkowitemu zniszczeniu uległa jedna z kopalń położona najbliżej wulkanu.Śmierć poniosło kilkaset osób , a wiele innych zostało ciężko rannych.
Vortavor musiał coś zrobić aby odzyskać zaufanie obywateli.
Podjął decyzję o ostatecznym zniszczeniu ludu holenderskiego.W ciągu kolejnych kilku lat wojska antaryjskie wyłapywały nieliczne oddziały holenderskie
rozproszone po dawnych ziemiach ich państwa by wreszcie w 470 roku uderzyć na Utrecht.


Walka o Utrecht



Jako, że było to ostatnie miasto należące do wroga to Vortavor wydał rozkaz zrównania go z ziemią, by stał się symbolem upadku kraju, który stanął na drodze Antarii.
Symbol, który miał mówić pozostałym narodom, że Imperium Antarii nie jest już małym plemieniem, który wieki temu osiedlił się na tych terenach.


Ruiny po ostatnim bastionie holendrów


Po zakończeniu wojny Vortavor rozmieścił wojska na południowych terenach gdyż tereny tamte były mniej zbadane i rozpoczął pracę nad poprawą gospodarki,
która była praktycznie zrujnowana.


Tereny Południowe



Koniec Panowania Vortavora IV
W ostatnich latach panowania musiał wydać rozkaz wstrzymania się z budową miasta na północy w miejscu które wskazał Jego przodek.
Miał już na tyle lat by wiedzieć co oznaczałoby to dla gospodarki.

Testament pisał w ostatnim dniu swego życia, tak jakby przewidział , że dobiega ono końca.

Drogi następco.Pozostawiam Ci kraj bezpieczny, jednakże pogrążony w kryzysie ekonomicznym.
Moje młodzieńcze działania doprowadziły kraj ku zapaści finansowej czego jestem świadom.
Uważam jednak, że decyzja o zajęciu miasta Harappan była słuszna i w dalszej perspektywie będzie z niego wiele korzyści.
Moim marzeniem oprócz pokonania holendrów było założenie miasta na północy co zaplanował mój przodek.
Niestety moje oczy już chyba tego nie doczekają, dlatego mam prośbę abyś założył to miasto by mój przodek mógł
z zaświatów zobaczyć urzeczywistnienie się Jego marzenia.


Żyj w pokoju i dobrobycie

_________________________________
For as long as single one of us
stands,
We are legion!!!

May 24, 2009 at 15:54
Gadu-Gadu: 3343262
XFire synek24
Print
kasztelan_mirmil
Status: Moderator

Posts: 5172
Registered: May 09, 2006
IP: Logged
Re: ::: Dzieje Imperium Antarii ::: [post #9]

Panowanie Mirmilusa IV

Złote miasto, rok 313, rada starszych po koronacji Mirmilusa IV
-...i dlatego uważam droga rado, że poczynania Vortavora IV Pogromcy Holendrów były słuszne, koszty gospodarcze konieczne do poniesienia, a zdobycie Harappan zwróci się nam jeszcze z nawiązką. Naszym najważniejszym celem na lata będzie zmiana mentalności naszych braci, problem jak zmienić etos wojownika na etos robotnika służącego plemieniu. Musimy bowiem zagospodarować zdobyte ziemie, zamiast szkolic nowe falangi powinniśmy szkolić wykwalifikowanych robotników. Problemem pozostaje masowy napływ ludności z byłych osiedli barbarzyńskich i Holenderskich. Mieszanie się ich z naszą ludnością powinno być ograniczone, tak by nie wzbudzić gniewu bogów, wszak tylko nasze plemię zostało wezwane do bogów. Dlatego wszyscy obcy nie będą traktowani jak rodowici Antarianie lecz zostaną obwołani niewolnikami a ich prawa zostaną ograniczone. Jedynie wytrwałą tz. "niewolniczą" pracą będą oni mogli zasłużyć na przyjęcie w poczet prawdziwych Antarian. Wszyscy pamiętamy, że naszym celem jest dotarcie do gwiazd lub zniszczenie wszelkich innych plemion. Choć na razie niszczenie idzie nam najlepiej, to wszyscy się zgadzamy,że chwilowo musimy powstrzymać zbrojny pochód , zawłaszcza że plemiona sąsiednie okazały się liczne i silne. Musimy wykorzystać ich wzajemne niesnaski do własnych celów. Wiemy, że Khmerowie nie lubią Amerykanów, dlatego Właśnie Khmerzy staną się celem naszych zabiegów dyplomatycznych i spróbujemy ich zjednać w celu zniszczenia ludu Lincolna. Powiedziałem.

Panowanie Mirmilusa IV [313 - 368 r.]
Mirmilus IV nie brał udziału w wojnie Holenderskiej, był za młody. Młodość spędził na naukach oraz na ochotniczej pracy w kopalni. Odkąd pamiętał w jego domu zawsze mówiło się o konieczności reform po pobiciu Holendrów i jego rodzice starali się zapewnić mu nauki pomocne w późniejszej odbudowie kraju. Po wstąpieniu na tron natychmiast zaczął realizować postanowienia przekazane radzie starszych po swojej koronacji. Bynt spowodowany wprowadzeniem niewolnictwa falangi zakończyły w przeciągu 2 lat. Już z w pierwszym roku panowania doprowadził do podpisani układu granicznego z Khmerami i rozpoczął reformy oraz cięcia kosztów. Zredukował liczne i bardzo kosztowne posterunki wojskowe poza granicami państwa, zaczął silnie wykorzystywać pracę niewolniczą oraz tworzyć elitarne ochotnicze odziały pracownicze.

Etos pracy wprowadzony przez Mirmilusa IV
Kroniki tamtego czasu nie obfitowały w mnogość zapisów, bowiem ludzie zajęci byli mrówcza pracą, pracą posuwającą się do przodu krok po kroku bez spektakularnych przełomów. W kronikach zapiały się jedynie dwie daty rok 333 i 363 czyli dwudziestolecie i pięćdziesięciolecie jego panowania. Rok 333 kronikarze zapamiętali jako rok dwójki, bowiem prócz 20 lat panowania wtedy właśnie dwukrotnie zwiększono liczbę robotników (z 4 do 8) oraz nakłady na naukę (z 10 do 20 %). W roku 363 prócz 50-lecia świętowano też kulturowe rozwinięcie się wszystkich miast Antarii.

Antaria w roku 363 w pięćdziesięciolecie panowania Mirmilusa IV
Śmierć przyszła do Mirmilusa IV spokojnie, jak do starszego już, spokojnego człowieka. Jeszcze przed śmiercią osiągnął podniesienie nauki do poziomu 30%.

Odkrycia geograficzne
Choć Mirmilus IV w sprawach codziennych wydawał się bardziej skrupulatnym księgowym niż charyzmatycznym przywódca, to jednak w jednej dziedzinie jego fantazja nie miała granic: odkrycia nieznanego. Za jego czasów znacznie poszerzono wiedzę o otaczającym świecie, poznano całe państwo Celtów i zanczne obszary Imperium Chińskiego. Na jego poleceni sporządzono mapy świata które są ważnym spadkiem dla potomnych.

Mapa świata z roku 368

Testament Mirmilusa IV
Drogi następco z rodu Vortavora. Z pewnością jako przedstawiciel tak świetnego rodu będziesz miał swój rozum, ale posłuchaj też rady poprzednika, a brzmią one tak:
buduj chatki, te niewielkie osady z czasem rozwiną się i przyniosą przychody z podatków, pamiętaj jednak by budowac je tak, by nie blokować rozprzestrzeniania kanałów irygacyjnych o ile kiedyś uda nam się je wybudować
-nasze umiejętności odzysku drewna z wyciętych lasów są jeszcze bardzo nikłe, wstrzymaj się z masowa wycinką do czasu odkrycia tz. matematyki, ale przygotowuj już teren, buduj drogi do lasu, tak by potem rbotnicy mogli szybciej zacząć działać
-musimy rozszerzać nasza wiedzę i umiejętności, dlatego po matematyce wesprzyj projekt mędrców o nazwie "Alfabet"
-utrzymuj dobre stosunki z Khmerami, ale uważaj, ponieważ się zbroją, postaraj się skanalizować ich wrogość na Amerykanów, a Amerykanom nie otwieraj graniczy i z nimi nie handluj (chyba że doraźnie technologiami bez naszej straty)
-nasza gospodarka nie pozwoliła na spełnienie marzeń twoich przodków o mieście na północy, może tobie się uda ? Ale zważaj główne na gospodarkę.
Odbudowuj kraj by był piękny i silny ja nigdy dotąd.

_________________________________
Lektura do poduszki:
::: Dzieje Imperium Azuli :::
::: Dzieje Imperium QuartĂłw:::

May 28, 2009 at 15:32

Print
Ziro
Status: Elite

Posts: 777
Registered: Feb 14, 2009
IP: Logged
Re: ::: Dzieje Imperium Antarii ::: [post #10]

Mirmilus IV Geograf umiera,
Rusza odział falang rady do domu Vortavora.
Opustoszały dom,
wokół walają się zwłoki strażników.
Kapitan wydaje szybki rozkaz swoim ludziom...

- Wy dwaj ruszajcie do domu, szukajcie Pana Vortavora! - Wasza trójka sprawdzi okolice w poszukiwaniu ocalałych! - Ty idziesz ze mną za dom! - Ruchy ludzie ruchy!

Nic nie udało się odkryć,
wszyscy zginęli, a rodzina Vortavora
uznana za wybitą...

Złote miasto opłakuje stratę
rada druidów już dyskutuje o przyszłości kraju.

- Szanowni druidzi Antarii, tron kraju nie może zostać obsadzony ponownie przez członka rodu Mirmilusów - narastające kłótnie - Druidzi! Uspokójcie się, to nie pole bitwy, bądź miejskie targowisko, by taki gwar był tolerowany! - Wszyscy zamilkli. Inni druid zabrał głos.
- Przyjęło się, że tylko rody Vortavora i Mirmilusa zasiadają na tronie naszego narodu, więc skoro na ród Vortavora wydano wyrok śmierci... nie widzę sprzeciwu wobec ustanowienia tylko rodu Mirmilusa na tronie Antarii...

Rozmowy ciągnęły się dniami, lecz porozumienia nie znaleziono. Największe rody Antarii się zjeżdżały z całego kraju do Złotego Miasta. Z Brązowego Portu przybył panujący tam ród Zirusów, właściciele jedynej kopalni miedzi, których przodkowie wysłali gotowe uzbrojenie do obrony Złotego Miasta za panowania Mirmilusa II. Ród był bardzo szanowany na terenach Antarii za wysokiej jakości uzbrojenie wysyłane do miast. Ich przodkowie doglądali produkcji uzbrojenia falang potrzebnego Mirmilusowi III i Vortavorowi III do zniszczenia holendrów. Sha'an Zirus był członkiem rady wojskowej, nie znał się na niczym innym tak jak na walce. Ludzie mówią, że sama rada druidów wezwała Sha'ana w ważnej sprawie; ten ze sobą sprowadził najlepsze swoje oddziały falang uzbrojonych w najlepsze uzbrojenie, używane tylko przez straż rodów, a on sam był w pełnym rynsztunku. Był pewien, że dostanie rozkaz od druidów na zapolowanie na zabójców rodu Vortavora.

Tym czasem w kręgu druidów...
- Panie, przybył Sha'an Zirus i prosi o audiencje.
- Wprowadź go.

Sha'an Zirus i jego osobista gwardia wkraczają Stanął pięć kroków przed radą i wzniósł razem ze swymi ludźmi symbolicznie włóczni do nieba oddając tym samym część starszym.

- Witaj Sha'anie Zirusie. Wezwaliśmy Cię w ważnej sprawie, czy już wiesz w jakiej? Dali Ci bogowie łaskę poznania swojej przyszłości.
- Nie Wielki Druidzie, nie dali, ale domyślam się, że mam zapolować na morderców rodu Vortavora.
- Nie, nie o tym chcieliśmy porozmawiać. Ogłaszamy ród Zirusów trzecim rodem władczym, a Ciebie pierwszym władcą tej dynastii.

Sha'an stał wryty jak kamień. Nigdy nie zajmował się niczym innym niż walką, a tu każą mu panować nad krajem.

- Druidzi... ja się do tego nie nadaje, znajdźcie innego na me miejsce...
- Kto inny będzie umiał przebłagać bogów o wybaczenie jak nie wojownik? Pamiętasz słowa przepowiedni?!
- Tak pamiętam. - Po tych słowach skinął głową i wyszedł z komnaty...


Zirus I na tronie



Przysięgam wierność Imperium Antarii i zrobię wszystko, by proroctwo bogów zostało dopełnione, nawet jakbym miał przypłacić za to życiem!

Zirus I - Ciężar Korony 368-429



Zirus I panował 62 lata, zginął od otrzymanych ran w walce. Pochodził z wysoko ustawionego rodu, lecz nigdy nie śnił o władaniu krajem, zawsze wspierał króla Mirmilusa IV i należał do jego gwardii osobistej. Znał się wyłącznie na walce. Rada druidów nie wiadomo jakie miała w tym cele, ale doszły do niej słuchy, że w jednym z amerykańskich miast stoi najświętszy krąg druidów; Stonehenge i wierzyła skrycie, że Zirus I stęskni się do mordowania i ruszy przeciw amerykanom, takie plany istniały, jedynie słabe finansowo państwo nie potrafiło im sprostać. Barbarzyńskie miasto Angle na północy ciągle straszyło atakiem na Złote Miasto, Zirus I wraz z najlepszymi falangitami osobiście ruszył, by je zniszczyć. Dokonał również mniej istotnych zmian w linii obrony, co zwiększyło jej skuteczność. Rozpoczął budowę chatek i dzięki zbieranym z nich podatkom chciał stworzyć potężną armię, by zniszczyć sąsiadów. W tym czasie dostał w ręce raport populacyjny, który mówił, że Antaria liczy pół miliona mieszkańców. Dobry znak na drodze do upadku.


Raport populacyjny

W Ameryce narodził się Buddyzm, a Khmerowie stali się również jego wyznawcami, Zirus I wiedział, że te herezje nie przyniosą nic dobrego jego ludowi, a 379 roku zniszczył Angle.


Zirus I po zniszczeniu Angle

W roku 381 Zirus I założył miasto Zirion na miejscu, gdzie miało powstać Nowe Utrecht.


Miasto Zirion


Niewielkie potyczki z barbarzyńcami trwały, budżet na badania zmniejszono do 10%, a chatki ciągle były budowane. Zirus I wiedział, że kraj może spotkać bankructwo, postanowił mimo to wzmocnić obronę Złotego Miasta i ciągle rozmyślał o herezjach amerykanów i khmerów.

Rok 394, a 27 panowania Zirusa I stał się początkiem nieuniknionego. Rozpoczęto przygotowania do wojny z Ameryką, a wieść z 410 roku mówiąca o braku wiedzy jak wykorzystać żelazo przez ludzi Lincolna tylko bardziej zmotywowała władce. W 413 roku raporty mówiły, że żadne inne znane Imperium nie ma tak wielkich sił jak Antaria, sześć lat później rozpoczęła się wojna.


Wojna!

Zirius I planował szybkie i bezwzględne zajęcie Ameryki. W 421 roku zajął Philadelphie i ruszył na Houston.


Bitwa o Philadelphie

Dwa lata później zniszczył Houston


Bitwa o Houston

Rok 427 Zirus I niszczy Los Angeles, zostaje ciężko ranny w bitwie.


Bitwa o Los Angeles

Rok po bitwie została opracowana matematyka. Wojna wrzała, a armia maszerowała dalej.

Zirus I umiera


Zirus I przed bitwą o Los Angeles

Zirus I zostawił kraj pogrążony w kryzysie gospodarczym i w trakcie zwycięskiej wojny nad amerykanami. Losy narodu stały się mgliste i nie przejrzyste.

Testament



Następco z właściwego rodu władców Antarii
błagam o wybaczenie za zniszczenie gospodarki kraju
me zapędy do zniszczenia amerykanów zgubiły kraj
lecz zostawiam Ci potężną armię uderzeniową
która jest wstanie zniszczyć Ameryke...
Los kraju zostawiam w Twych rękach.
Ocal Twój lud.

Chciałbym ostatni raz zobaczyć Brązowy Port i ją...


[Edited by Ziro on Jul 29, 2009 at 18:26]

_________________________________
Hitori ni nareba fuan ni obieteita kedo

LastFM

Jul 29, 2009 at 17:56
Gadu-Gadu: 7994773
Print
kasztelan_mirmil
Status: Moderator

Posts: 5172
Registered: May 09, 2006
IP: Logged
Re: ::: Dzieje Imperium Antarii ::: [post #11]

Panowanie Mirmilusa V [429-487 r.]


Niewielu było takich którzy uczestniczyli w pogrzebie Zirusa I Krwawego. Jeszcze mniej takich którzy by na nim płakali. W zasadzie ten przebywający ciągle na wojnie władca był delikatnie mówiąc niezbyt lubiany przez oddanych. Praktycznie we wszystkich miastach poza założonym przez niego i zamieszkałym przez jego emerytowanych żołnierzy Zrionie obywatele otwarcie sprzeciwiali się władcy. Trudno się im dziwić. Całkowite nastawienie na wojnę doprowadziło do całkowitej zapaści gospodarczej i naukowej, spadła populacja, gdyż większosć młodych mężczyzn miast płodzić dzieci walczyła na wschodzie. Niektóre źródła podają, że jego śmierć nie była w pełni naturalna, a opatrujący go druidzi zamiast leczyć przyśpieszyli zgon władcy.

Niezadowolenie w Antarii tuż przed śmiercią Zirusa I Krwawego


Panowanie Mirmilusa V [429 - 487 r.]
W takich właśnie warunkach do władzy został powołany bardzo młody Mirmilus V. Postawione przed nim zadanie było nadzwyczaj trudne, kraj stał na progu bankructwa i tylko radykalne działania mogły uratować Antarię przed klęską. W skarbcu było tylko 36 złota, podczas gdy przy zerowych nakładach na naukę kraj generował rok rocznie 18 złota długu. Całkowie wstrzymanie poboru do wojska i skierowanie młodych ludzi do pracy pozwoliło od razu zmniejszyć generowany dług do 6 złota a po 2 latach uzyskać nawet przychód 1 złotowy, a w 434 roku nawet przeznaczyć już 10% dochodu na naukę. Szczęśliwie skarbiec ratowały również łupy grabione na Amerykanach.


Trzy wojny Amerykańskie
I. Pierwsza wojna Amerykańska trwała gdy Mirmilus wstępował na tron a zakończyła 7 lat później w 436 roku. Mirmilus wiedział że utrzymanie tak dużej armii jest kosztowne i podstawowym warunkiem jej istnienia jest zdobywanie łupów, które ją utrzymają. Dlatego nie oszczędzał specjalnie wojska, musiało zdobywać lub ginąć. Rzeczywistość jak to zwykle bywa wybrała rozwiązanie pośrednie, a Atlanta przestałą istnieć. Lincoln Opłacił pokój przekazaniem wiedzy o medytacji, a wojska Antarii udały się na wypoczynek i przegrupowanie w Filadelfii.
II. Druga wojna Amerykańska wybuchła po 11 latach spokoju. I okazała sie byćwojną o tyle trudną, że na dwóch frontach, bowiem zaledwie rok po zaatakowaniu Lincolna móż w plecy wbili nam jego bracie w wierze Khmerzy. Szczęśliwie przy naszym oku do boju staja życzliwi nam Celtowie. Wojna z Khmerami początkowo jest dość trudna z powodu braku wojska w tym rejonie. W 448 tracimy 2 grupy robotników, a w 452 roku udaje się bohaterska obrona Harappan okupiona dużymi stratami. Tymczasem na północny-zachód docierają nasze posiłki i sytuacja sie powoli stabilizuje, aż wreszcie przeważa na naszą stronę. W 457 roku atakujemy i niszczymy Vimayadura na zachodnim wybrzeżu. To przekonuje jak i straty zadane im na południu przez Celtów przekonuje Khmerów do zawarcia z nami pokoju. Celtowie walczą jeszcze przez długie lata. Nasze stosunki z Khmerami do końca panowania Mirmilusa V pozostają dość chłodne, choć w 466 roku udaje się ponownie nawiązać stosunki handlowe.

Walki z na pograniczu z Khmerami w środkowej części wojny
Tymczasem II wojna z Ameryką trwa. W czasie jej trwania w 451 roku zdobywamy święte miasto buddyzmu Waszyngton co wydatnie podbudowuje nasz budżet. Niestety tracimy je choć na krótko w roku 461.
Wojna trwa do 465 roku kiedy to po zniszczeniu Chicago nasze wojska udają się na wypoczynek a Lincoln okupuje się Politeizmem. W czasie te wojny udaje się również przechwycić 5 grup amerykańskich robotników.
Warto wspomnieć, że właśnie w tym burzliwym okresie kolejny wielki generał osiada w złotym mieście by lepiej szkolić nasze oddziały.
III.Trzecia wojna Amerykańska wybucha w 477 roku i trwa 10 lat. W tym czasie padają i złupione obracają się w gruzy kolejne miasta: w 478 Miami i w 482 San Francico. Dalsze postępy wojenne blokuj esilny opór Amerykańskich toporników. Pokój znowu opłacony jest przez przez naszego przeciwnika technologią, tym razem murarstwa. Ale pokój i tym razem w zamyśle Mirmilusa V jest jedynie przygotowaniem do kolejnej wojny, bowiem w 478 w naszym w granicach jego państwa pojawiają się stada koni, a 7 lat później rusza budowa rydwanów bojowych.


Religie
Trzeba zaznaczyć że nie tylko gospodarką uratował Mirmilus V Antarie przed upadkiem. Zaledwie rok po objęciu władzy w Hadze osiadają uczeni Hinduizmu. Po okrucieństwach Zirusa I Krwawego ludzi potrzebują nowej nadziei i widzą ją w tej religii. Mirmilus przyjmuje ją zatem jako Państwową. Jednak Antaria pozostaje otwarta na wszelkie religie, nie wiadomo wszak któa z nich mówi o prawdziwych bogach Antarów. Dalsze działania Mirmilusa skupiają się na ich rozprzestrzenianiu po kraju, a zwłaszcza na budowie klasztorów, które znacznie przyczyniają się do potencjału naukowego Antarii. Budowa pierwszego klasztoru hinduistycznego trwa w latach 436-445 a zaledwie 2 lata później w kraj rusza pierwszy misjonarz. Po zajęciu świętego miasta buddyzmu w 451 roku również i ta religia znajduje laskę i poparcie władcy. Szczególny rozkwit religijności trwa w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiatych kiedy to prawie cały kraj pochłonięty jest produkcją religijną.

Produkcja Antarii w latach 60. i 70. V wieku.
Pierwsze klasztory Żydowskie i Biddyjsie powstają w latach 4760 i 477 w Brązowym Porcie i Waszyngtonie, a w 484 roku judaizm zaczyna wedrowac po kraju.


Swoje niemal 60-letnie panowanie Mirmilus V kończy pełen nadziej ale i obaw o dalsze losy Antarii

Antaria pod koniec panowania Mirmilusa V


Testament Mirmilusa V
Mój drogi następco przekazuję co ot takie wskazówki, które wyniosłem z mojego długiego życia:
- rozprzestrzeniaj wszystkie religie w naszym państwie, a zwłaszcza buddyzm (z racji posiadania św. miasta i dochodów z pielgrzymek) i buduj klasztory, dadzą nam one wzmocnienie naukowe, jednak nie przechodź na wiarę Buddy, zachowajmy póki co po swojej stronie naszych przyjaciół z południa
- musimy naukowo dogonić resztę świata , oprzyj sie na klasztorach, wymuszeniach na wrogach i prośbach o techy do przyjaciół. Spróbuj zwiększyć wydatki na naukę
- ograniczaj osadnictwo, póki nas nie będzie na to stać
- trzymaj rezerwy wojska na granicy z Khmerami, oni jeszcze zaatakują
- dobij powoli Amerykanów, rydwany ci w tym pomogą, ale postaraj się jeszcze wydoić od nich jak najwięcej wiedzy
- żyj pobożnie i szczęśliwie


_________________________________
Lektura do poduszki:
::: Dzieje Imperium Azuli :::
::: Dzieje Imperium QuartĂłw:::

Aug 12, 2009 at 23:19

Print
Ziro
Status: Elite

Posts: 777
Registered: Feb 14, 2009
IP: Logged
Re: ::: Dzieje Imperium Antarii ::: [post #12]

Mirmilus V Odnowiciel zmarł. Kraj pogrążył się w żałobie, a nowy władca... cóż Vortavorowie nie zostali odnalezieniu, a następca z linii Mirmilusa był za młody, bądź już za stary na tron... druidzi się naradzają...

- Wciąż miasto ze świętym wieńcem druidów nie należy do nas! Zirus I był wystarczająco podpuszczony, by zdobyć to co pragniemy! Nawet ceną kraju, ten wieniec musi być nasz, Mirmilus V nie był prostym żołnierzem i tak łatwo nie dałoby się go podpuścić, ale... - nastała sroga cisza i rozległ się szaleńczy śmiech wszystkich druidów wokół - ale wojna Zirusa zmusiła go do walki z amerykanami, a oni nie wybaczyli nam jednej i tak pojawiły się kolejne.
- Tak arcydruidzie, może znów dajmy władze Zirusom, przecież tak łatwo ich kontrolować, to żołnierze, a oni tylko, podkreślam panowie TYLKO potrafią wykonywać rozkazy. Idealne marionetki.
- Hmm... bracie mój to genialny pomysł zdobędziemy dzięki temu Nowy York, a święty wieniec będzie nasz po wieki. Wysłać gońca do Zirionu, tam się ich rodzina przeniosła po opuszczeniu Brązowego Portu.

Po kilku dniach do Złotego Miasta przybywa orszak rodziny Zirusów. Mimo upływu lat ludzie dalej patrzą z niechęcią do członków Zirusa I Krwawego. Główną ulicą trafiają do pałacu druidów, którzy obserwują przybywających, a zwłaszcza wnuka Sha'ana Zirusa I.

- Witaj Janne Zirus. Wezwaliśmy Cię w ważnej sprawie, jak wiesz nasz naród pozbawiony jest władcy i nie mamy kogo postawić na tronie, a raz na nim Twój ród już siedział, więc...
- Chcecie bym ja na nim siadł - przerywa Janne - ale ja nie mam zamiaru na nim siadać i skoro to jest tą sprawą to wybaczcie, ale na mnie już czas.
- Uwierz mi, jakbyśmy mieli wybór to byśmy Cię nie wzywali, ale czy dumny ród Zirusów, jedni z największych obrońców Antarii odmówi w tej ciężkiej godzinie, gdy Amerykanie i Khmerowie tylko ostrzą sobie kły na nasze ziemie, czy odmówisz Janne, dowódco armii, która zmiotła z globu miasto Vimayadura, Ty co broniłeś zachodnich granic i Ty co straciłeś i opłakiwałeś swego brata Nethele na wschodzie, czy odmówisz ludowi Antarii posiadania władcy, skoro tylko Ty nadajesz się do tej roli? Odpowiedz mi, a potem wyjdź.

Janne pochylił głowę w dół na myśl o II i III wojnie amerykańskiej. Wizja umierającego brata w Miami przesłania mu oczy, widok gdy on sam walczy z oddziałem wroga, jego poległych ludzi i własne łzy w oczach przy próbie przebicia się do niego i ostateczność; gdy pchnięcie amerykańskiego ostrza prosto w gardło odbiera mu życie.

- Więc Janne? Jaki jest Twój wybór?
- Ja... ja zrobię co w mych siłach, by dobrze władać Antarią.
- Świetnie, gdy Cię będziemy potrzebować zostaniesz wezwany, a teraz opuść tą salę.

Janne Zirus wychodzi.

Diaboliczny śmiech rozlega się po całej sali.
- Mówiłem, że to marionetka. Będzie tańczył w rytm naszej muzyki i zdobędziemy to co chcieliśmy.
- Tak, więc dajmy mu kilka lat spokoju i znów wezwijmy do siebie, by ofiarować mu ważną misję.


Zirus II

He, widzisz mnie teraz bracie?

Zirus II - Zemsta Kochanka 487-542


Panowanie Zirusa II staje się początkiem końca rady druidów i ich obłudy. Ale zacznijmy tą historię o początku. Kraj wracał do swojej wielkości dzięki Mirmilusowi V, a jedyne zagrożenie stanowili Khmerowie i barbarzyńcy, słabość ameryki dałoby się wykorzystać na własną korzyść, a raczej ich podbicia, lecz do tego celu trzeba mieć silną armię, a siły uderzeniowe Antarii nie wyglądały potężnie, rozwój trzech, a raczej już dwóch religii na wszystkie miasta nie mógł być zaprzestany, ale i nakłady na silną armię nie mogą być osłabione. Przez całe panowanie słyszał o barbarzyńskiej flocie i małych potyczkach z barbarzyńcami na swoich ziemiach. W czwartym roku panowania pod komendę oddano pierwszy oddział rydwanów, a cztery lata później spis populacji liczy już dwa miliony ludzi, a w roku 501 Antaria staje się drugą najwspanialszą cywilizacją, w piętnasty rok panowania i Zirus II znów zostaje wezwany do pałacu rady.

- Witaj Janne, mówiliśmy, że gdy Cię będziemy potrzebować to Cię weźmiemy, teraz dostaniesz zadanie, masz zdobyć Nowy York i zniszczyć amerykanów, nie ważne za jaką cenę.

Zirus II przeraził się.

- Kolejna wojna zniszczy ten kraj. Stosunki z Khmerami nie są wystarczająco dobre, by atakować amerykanów. Wystarczy, że nasze armie będą walczyć, a oni zaatakują od zacho...
- Zamilcz! - przerywa arcydruid - to jest Twoje zadanie i jak je wykonasz nas nie interesuje, masz zdobyć Nowy York dla świętego wieńca druidów.
- Nie zrobię tego, mój przodek pogrążył tym kraj, a ja tego chcę uniknąć.

Druidzi wybuchli śmiechem.

- Zirus I Krwawy, a raczej Zirus I Niewolnik.
- Co to ma znaczyć?!
- Twój przodek był idealną marionetką, umiał tylko zabijać, a my mu nasunęliśmy cel, a raczej nasi poprzednicy. Ciebie też zmusimy do posłuszeństwa, a nikt Ci przecież nie uwierzy, że my, święci druidzi zrobimy wszystko, by osiągnąć własne cele, a zwłaszcza zniszczyć kraj, prawda?
- ...
- Twoje milczenie traktuje jako zgodę, więc... hmm... już wiem jak Cię zmuszę, obserwuję Cię tyle czasu i wiem co się dzieje między Tobą, a Tiną Beanne. Powiem jak najprościej byś zrozumiał. Albo zaczniesz gotować się do wojny i zrobisz to co Ci każemy, albo ona zginie. A czasu masz mało, jak za 30 lat wojna się nie rozpocznie i Nowy York nie będzie podbity lub oblegany z pewnym zwycięstwem stracisz tą co kochasz, a teraz zniknij nam z oczu.

Zirus II opuszcza pełen złości salę druidów.



Janne Zirus II potęguje swe uczucia

Przez rok Janne spędzał czas głównie w Amsterdamie, by doglądać budowy wielkiej świątyni, by dowiedzieć się w 502 roku, że Chińczycy uprzedzili Antarię w budowie. Szukano winowajców, przybyszów z chińskich ziem, którzy skradli plany. Lud Amsterdamu zlinczował dwudziesty kapłanów hinduskich pochodzenia chińskiego. Zirus II kazał wtrącić ich do lochu i stracić za trzy pełnie księżyca oraz wysłał gońca do władcy chińskiego z oficjalnymi przeprosinami i obiecał protekcję władcy wszystkich mieszkańców Antarii pochodzenia chińskiego wraz z opłacaniem powrotu do chin każdego chińczyka z skarbu państwa. Niespodziewanie pewnego dnia Tina podchodzi do władcy Antarii...

- Janne, czemu każesz szkolić więcej wojska, czyż nie zawsze powtarzałeś, że nie chcesz stać się jak Twój dziad, Sha'an. On był potworem, a Ty idziesz w jego ślady...
- Chce jedynie bezpieczeństwa kraju, a silna armia jest wstanie nam je zapewnić.
- Zmieniłeś się... nie wiem co się dzieje. Mówisz jak bardzo mnie kochasz, a czuje jakbyśmy się od siebie oddalali.
- Nie, to nie tak po prostu ta władza mnie męczy... każdy płacz dziecka spędza mi sen z powiek... po prostu chcę zapewnić mieszkańcom bezpieczeństwa, by dzieci nie musiały płakać.
- Janne... nie wiesz jakie to słodkie... a zarazem szlachetne, wybacz mi panie, ale muszę wracać do ojca w Brązowym Porcie, odkąd Twa rodzina zrzekła się go i kontroluje Zirion mój ród ma zawsze pełne ręce roboty.
- Tina... bezpiecznej podróży.
- Dziękuje mój panie.

Janne spogląda na wieczorne niebo i plan zemsty coraz bardziej układa się w jego głowie.


Armia stawała się coraz liczniejsza przy granicy z amerykanami, a religie szerzyły się w miastach. Lata 515 i 517 były wyjątkowe, najpierw w Antarii znalazł się Alfabet, by dwa lata później Kapłaństwo można zaksięgować w postępach technologicznych. Lecz lata płynęły nie ubłaganie i wiedział, że musi zaatakować na Amerykę bardzo szybko. Mimo wszystko w 526 roku zebrał się na odwagę i...

- Tina, długo zbierałem w sobie odwagę, by Ci wyznać co czuje i...
- I? Panie Zirus, pora późna, ojciec się martwi. Proszę mówić szybko.
- I pragnę spytać Twego ojca o Twą rękę, ale nie chciałbym Cię zmuszać do czegoś, czego nie chcesz...

Oczy dziewczyny zabłysły jak dwie gwiazdy, a ona się wtuliła w pierś swego ukochanego.

- Tak, chce tego, ale musi mój ojciec się zgodzić.
- Poproszę go... nie, przebłagam go!

Oboje ruszyli do domu rodu Beanne. W głównych holu czekał rozgniewany ojciec dziewczyny i nie przywitał ich zbyt szczęśliwie.

- Tina, gdzieś Ty była? Janne, może i jesteś władcą, ale nie zmienia to faktu, że Cię zabije jeśli ją wykorzystałeś. Nikt nie będzie bezcześcił mi córki, nawet władca!
- Panie, proszę, nic jej nie zrobiłem, a jakbym zrobił to o co mnie oskarżasz to bym się tu nie zjawił...
- Mimo, że wojownik to dalej tchórz! - dodaje ojciec Tiny.
- Tato, uspokój się. - przerywa dziewczyna.
- Może, może bałbym się pana bardziej niż amerykańskich i khmerskich wojsk razem wziętych, ale przybyłem tu - chłopak pada na kolana przed panem domu - by prosić pana o rękę Tiny! Błagam Panie Beanne.
- Toś mnie Janne zadziwił, władca Antarii pada przede mną na kolana, by błagać o coś co może wziąć siłą. Świadczy to o Twych dobrych intencjach, pozwalam na Wasz ślub.

Trzy dni później odbył się ślub władcy.



IV Wojna Amerykańska



Celtowie rozpoczęli wojnę z Amerykę, Antaria w roku 528 niespodziewanie wsparła Celtów w walce, by w 530 roku zdobyć Nowy York, rok przed wybraną datą druidów na karę za zdradę, jeśli miasto nie zostałoby zdobyte. Druidzi ruszają do Nowego Yorku. Rok później w płomieniach staje St. Luis. w 533 roku Khmerowie stają się coraz aktywniejsi przy granicy i spotykamy lud Indyjski. 538 rok posiada dwa osiągnięcia, opracowano Żeglugę i spalono Seattle. Na początku roku 542 Zirus II wysyła dwa listy...

Rok 542

Zirus II przed dokonaniem zemsty
Nowy York zostaje zajęty przez barbarzyńców, Zirus II ginie w obronie, rada druidów zostaje wyrżnięta.

List do spadkobiercy tronu.

Gdy czytasz ten list nie żyje,
zadbaj o kraj i zniszcz amerykanów ostatecznie,
a później zagospodaruj ich ziemie.
Odbij Nowy York, bo właśnie tam leżą moje zwłoki.
Rada druidów wykorzystała mego przodka,
lecz teraz dokonałem zemsty,
nie mów o tym przed ludem, pokładali w nich nadzieje,
a stali się tylko ich niewolnikami.
Cóż rady czerp z testamentu Mirmilusa V.
Masz jeszcze wojsko, zrób z nim co chcesz.
Zrozum mnie, to sprawa honoru i miłości.



List do Tiny.

Gdy to czytasz moje zwłoki walają się po ulicach Nowego Yorku.
Ludzie pewnie nazwą mnie obrońcą rady, która...
cóż jest martwa, oddałem życie swoje i moich ludzi za zemstę i miłość.
Rada wykorzystała Sha'ana i chciała Cię zabić
jeśli bym nie zajął Nowego Yorku,
skoro tak bardzo pragnęli tego miasta to niech ich ścierwa w nich leżą.
Zaopiekuj się naszym synem, żałuję, że nie zobaczą jak nasza córka dorasta.
Żegnaj, moja miłości...


[Edited by Ziro on Dec 19, 2009 at 17:23]

_________________________________
Hitori ni nareba fuan ni obieteita kedo

LastFM

Aug 13, 2009 at 22:58
Gadu-Gadu: 7994773
Print
kasztelan_mirmil
Status: Moderator

Posts: 5172
Registered: May 09, 2006
IP: Logged
Re: ::: Dzieje Imperium Antarii ::: [post #13]

Panowanie Mirmilusa VI [542-594r.]


Los i koniec jaki spotkał Zirusa II Smutnego trapił Mirmilusa VI gdy ten wstępował na tron. Choć nie we wszystkim zgadzał się ze swoim poprzednikiem (zwłaszcza z niewystarczającymi nakładami na naukę i z wyrębem lasów) to jednak zawsze szanował swojego poprzednika. Ale mimo śmierci obłudnych druidów i wizji przepowiadanych przez proroków rożnych religii, przepowiednia Antarian ciągle pozostawała obowiązująca i trzeba było życie toczyć dalej.


Nauka, Gospodarka i Religia
Czasy Mirmilusa VI to okres znacznego rozwoju technologicznego Antarii, zwłaszcza jeśli porównamy to z wiekami poprzednimi. Już w pierwszym roku panowania wyłudza od Lincolna Monoteizm, a sam doprowadza do ukończenia badań nad Kalendarzem, która to wiedzę wymienia na Monarchię, a do końca życia silnie pracuje nad jazdą konną. Początkowe 10% na naukę, które zastał wchodząc na tron od razu podwaja, a po latach tuż przed śmiercią osiąga nawet poziom 40%.
Powoli rozwija się też handel, który dzięki bogactwom Antarii, zwłaszcza tym, które udało się zacząć eksploatować po wynalezieniu Kalendarza, pozwala na wymianę towarów za pieniądze, co udaje się z Khmerami i Chińczykami w znacznej mierze finansując kraj.
Dzięki przyjęciu przez Mirmilusa VI religijnej organizacji państwa już od pierwszego roku panowania, znacznie przyśpieszyły budowy wielu budynków w miastach. Ciekawą inicjatywę podjęli mnisi buddyjscy rzucając w roku 544 hasło buddyzm w każdym mieście Antarii i w pełni realizując je 15 lat później, a w roku 575 rozpoczynając buddyzację Państwa Celtów poprzez ustanowienie pierwszej placówki w Verlamion.



Smutny koniec Ameryki
Mirmilus VI nie był katem Amerykanów, choć to za jego panowania to plemię znikło z kart historii. Po przejęciu tronu nowy władca przyjmując opup zawiesił działania wojenne, a gdy 11 lat później wojska Antarii podeszły pod Chirikezi, ostatnią ostoję tego ludu zastały tylko zgliszcza plądrowane przez Celtów.


Barby
Dużo więcej kłopotów niż Amerykanie sprawili Barbarzyńcy masowo atakujący całe wschodnie rubieże. Szczególnie zmasowane ataki następowały w latach 547 i 558.
W roku 551 przejęto, pomszczono i zniszczono Nowy Jork. Niestety ciała poprzedniego władycy nigdy nie odnaleziono, lecz odbito jego miecz, który powrócił do krypty rodzinnej w Brązowym Mieście.

Wschodnie rubieże rok 558.



Wojna z Khmerami
W roku 577 Antaria zostaje napadnięta przez Khmerów, którzy licznymi siłami przekraczają granicę niszcząc przygraniczną infrastrukturę. Jednak duże siły Khmerów zostają szybko zatrzymane po klęsce pod Hagą, gdzie w szturmie ginie 11 oddziałów wroga (obrońcy tracą 4), a kolejne 5 udziałów jest zostaje doszczętnie rozbite przez Antarską odsiecz. Od tego momentu wojna zmienia się w serię licznych przygranicznych utarczek, zwykle szczęśliwszych dla wojsk Mirmilusa VI, które trwają niespełna 10 lat kończąc się w 586 roku podpisaniem bezterminowego zawieszenia broni. Antaria chętnie godzi się na takie warunki, bowiem w obecnym czasie siła ognia Khmerskich łuczników (używających dziwnych długich łuków) jest tak duża, że szturm na ich miasta staje się wręcz niemożliwy.

Przygraniczne utarczki


Generał Lee i tajna misja
W czasie wojny z Khmerami do szlifów generalskich dochodzi niejaki Robert Edward Lee, który udoskonala w 583 oddział medyczny do Supermedyka. Jednak jego wpływ na historię Antarii dopiero się zaczyna. W 590 roku opracowuje on tajny plan udoskonalenia wojska i przekazuje go królowi. Mmirmilus VI przystępuje do natychmiastowej realizacji tego planu, między innymi wprowadzając zasadę Władzy dziedzicznej.
Mimo, że wszystko idzie w doskonałym kierunku Mirmilus VI nie dożywa jego realizacji umierając w 594 roku.

Tajny Plan Lee


Testament Mirmilusa VI
Potomku Zirusów, który obejmiesz po mnie władzę. Zaklinam cię dokończ plan Lee wybierając jako osiągnięty plan musztrę dla wszystkich jednostek walczących wręcz. Gdy już opanujesz jazdę konną pracuj nad tajnikami konstrukcji tak by dosiąść Słonie i zamienić je w chodzące machiny wojenne. A będą nam one potrzebne, bowiem wojna z Khmerami jest rzeczą nad wyraz spodziewaną. Ale przy całym naszym budowaniu potęgi militarnej proszę cie jeszcze o jedno: iech liczba 30% będzie dla ciebie magicznym minimum... i przy tych słowach zmarł.


_________________________________
Lektura do poduszki:
::: Dzieje Imperium Azuli :::
::: Dzieje Imperium QuartĂłw:::

Aug 21, 2009 at 01:06

Print
Ziro
Status: Elite

Posts: 777
Registered: Feb 14, 2009
IP: Logged
Re: ::: Dzieje Imperium Antarii ::: [post #14]

Żegnaj Mirmilusie VI Wrogu Khmerów, władca Antarii,
gdy ciało me, od ran śmiertelnych,
na ziemie padnie, ostatni dech w piersi uleci,
znów się spotkamy, w świecie lepszym,
niż ten, w którym dano nam żyć na początku...

~Haseo Zirus - Memorium Myrmilus VI


- Tradycja, mimo że druidzi odeszli na zawsze, dalej tradycji się trzymamy.
Niech więc Antaria świętuje, ja, Haseo z rodu Zirusów, po tylu pokoleniach zaakceptowanego przez lud, siadam na tronie Antarii i przysięgam oddać życie za mój kraj.


Zirus III


Antaria, przyszło mi władać dumnym i potężnym narodem,
ha, potęga minęła i nijak władcy się palą do jej odbudowy, nauka?
Jak ta cała nauka da mi nowe sposoby do mordowania wrogów,
tak, to jest ciekawsza część tej nauki, lecz teraz nie na to czas...


Zirus III - Rodzinna Tradycja 594-650


Zirus III panował w ciężkim okresie kart historii, kraj stał przed obliczem wojny z khmerami, a barbarzyńcy panoszyli się na dawnych ziemiach amerykanów, lecz słynął z miłości do wojaczki i był wstanie do największych poświęceń, by ocalić swoich poddanych. W roku 596 opracowano jazdę konną.



Rok później władca khmerski zaczął żądać Budownictwa, lecz władca antaryjski nie miał zamiaru się upokorzyć heretykowi na oczach całego świata. Było coraz mniej czasu w momencie, gdy potrzeba go było tak wiele. Herodot w 601 roku ukończył swe dzieło, gdzie Antaria uplasowała się na szóstym miejscu,



W roku 602 rozpoczęła się dwuletnia wojna z khmerami, która skończyła się tylko na manewrach przy granicznych, nie zostało zapisane na kartach historii, w jaki sposób władca khmerski rozmyślił się z wojowania. Później lata mijały spokojnie, a ku uczczenia rodu Myrmilusów, Zirus III założył na północ od Waszyngtonu miasto Myrmilion, które było bogate w futra w 616 roku.



Cztery lata później spalił barbarzyńskie miasto Nubia, a w 622 w Waszyngtonie narodził się Soiourner Truth, wielkie prorok, którego władca postanowił zatrzymać w mieście dla przyszłego władcy. Przygotowania do wojny trwały, armia antaryjska zmacniała granice khmerską, mimo to, Suryaverman II postanowił wypowiedzieć wojnę w roku 643.

Wojna z Khmerią!

Za Antarię!

Wojownicy antaryjscy mężnie odpierali wrogów i ginęli pod ich naporem, wielkie poświęcenie nastąpiło w Hadze w roku 646, gdzie obrona miasta zabrała część armii wroga nim poległa. Zirus III osobiście rok później ją odbił, wielu dzielnych ludzi zginęło tego dnia, a on sam został poważnie ranny.


Obraz przedstawiający zwycięskich wojowników po odbiciu Hagi.

Niestety władcy nie udało się uleczyć z odniesionych ran i w roku 650 zmarł w trakcie wojny.



Miałem sen... w którym sięgnąłem gwiazd...

_________________________________
Hitori ni nareba fuan ni obieteita kedo

LastFM

Aug 28, 2009 at 17:41
Gadu-Gadu: 7994773
Print
kasztelan_mirmil
Status: Moderator

Posts: 5172
Registered: May 09, 2006
IP: Logged
Re: ::: Dzieje Imperium Antarii ::: [post #15]

Młodość Mirmilusa VII za panowania Zirusa III Haskiego
Rodzice Mirmilusa VII zginęli tragicznie w wypadku rydwanu gdy miał zaledwie kilka lat. Opieką nad nim zajął się jego wuj, który za radę reszty rodziny wywiózł chłopaka na wschód, do nowego środowiska, w którym młody człowiek łatwiej mógł zapomnieć o swojej tragedii. Osiedli w Waszyngtonie gdzie Mirmilus VII wyuczył się na łucznika i pełnił służbę jako miejski łucznik. Sporo czasu jednak spędzał w tamtejszej bibliotece. Bowiem ogołocony z silniejszych jednostek wojskowych, które wyruszyły na prowadzoną przez Zirusa III Haskiego wojnę z Khmerami, Wschodnie miasta nie miały sił by przeciwstawiać się plądrującym okolicę barbarzyńcom. Tam też natrafił na pozostawione przez zaginioną cywilizacje Amerykanów, futurystyczną księgę "Dzieje imperium Azulii". Opowieść ta niezwykle go poruszyła i natchnęła naresztę życia. Zrozumiał klęskę zacofanych technologicznie Azulów i poprzysiągł sobie, że taki los nie spotka Jego narodu. Sam ostro wziął się do nauki i rzetelnie pracował nad udoskonalaniem łuków, które ostatecznie opracował 2 lata po objęciu tronu.

Zakończenie wojny z Khmerami
Mirmilus VII wiedział że w obecnej sytuacji naukowo-technologicznej wojna z Khmerami nie ma szans powodzenia i od objęcia tronu starał się o jej zakończenie. Co udało mu się 8 lat później. Od tej pory nie licząc niewielkich incydentów jak żądania przejścia na Buddyzm w 663 roku lub przypisywane Khmerom zatrucie źródeł wody w Hadze w 712, albo złapanie dwóch naszych szpiegów, stosunki z Północno-zachodnim sąsiadem układały się spokojnie pozwalając na rozkwit Państwa. Jednak na wypadek przyszłej wojny, wykorzystano ten okres do sporządzenia szczegółowych map państwa Khmerów.

Mapa państwa Khmerów

Piramida Mirmilusa VII
Całe panowanie Mirmilusa VII to okres szybkiego rozwoju nauki i technologii oraz nowych inwestycji w Państwie. Ten nudny dla historyków, bo spokojny okres najlepiej ilustruje arras upleciony w noc po śmierci Mirmilusa VII przez 77 tkaczek, a przedstawiający tak zwaną Piramidę Mirmilusa VII przedstawienie jego największych osiągnięć. Można na nim rozpoznać symbole 8 technologii wprowadzonych za jego życia oraz utworzonych przez niego typów jednostek wojskowych i zaprojektowanych typów budowli.

Piramida Mirmilusa VII

O prędkości rozwoju Antarii niech świadczy też Fakt, że za panowania jego dziada ludność kraju liczyła 5 milionów dusz, a za jego panowania została podwojona.

Wyniki spisu powszechnego

Sytuacja Międzynarodowa
lata spokoju Pozwoliły też Mirmilusowi VII na skupienie sie na czymś więcej niz tylko granicy z Khmerami. Choć wiele świata pozostało jeszcze niezbadanego udało mu sie nakreślić mapy całego kontynentu, na którym znajdowała się Antaria, a który przez geografów został nazwany Bananam.

Mapa Bananam
Wyraźnie również narysowała się sytuacja międzynarodowa, świata podzielonego na 3 bloki religijne. Najciekawsze zaś, że Antaria grała tam podwójna rolę. Choć mocno stała przy bloku Hinduistycznym z Chińczykami i ich wasalami to jednak czerpała wyraźne korzyści finansowe z dobrej sytuacji bloku buddyjskiego, który płacił wciąż podatki do Waszyngtonu.

Sytuacja międzynarodowa - 3 bloki religujne

Testament Mirmilusa VII
Mirmilus zmarł będąc już starcem po 65 latach rządów i pozostawiając swoim następcom taką wiadomość:
Drogi przyszły Królu Antarii. Nie wiem czy będziesz z rodu wojowniczego Zirusa czy z odnalezionego rodu Vortavora. Przyjmij jednak moje słowa jako dar i przestrogę. Pamiętaj o przepowiedni mojego przodka. Nasza droga tkwi jedynie w zgładzeniu wszystkich inny cywilizacji lub tajemniczej drodze do gwiazd. Przy obecnym zacofaniu technologicznym nie mamy szans ani na jedno ani na drugie. Musimy to zmienić. Być silniejsi militarnie i naukowo. Nie wiem jak to zrobić w dłuższej perspektywie, jednak w krótszej proponuję Ci takie rozwiązanie. Nie powołuj już zbyt wiele wojska. Unowocześnij te, które mamy. Nie w ilości a w jakości bowiem siła. Rozpocząłem badania inżynierii. Doprowadź je jak najszybciej do końca dzięki czemu będziesz mógł przeszkolić naszych w nowoczesne jednostki. Przeszkol szybko przynajmniej część wojska by nie kusić sąsiadów, a następnie skup się silnie na rozwoju naukowym. A co dalej... Dalej lata ci podpowiedzą. Szerokiej drogi do bogów.

_________________________________
Lektura do poduszki:
::: Dzieje Imperium Azuli :::
::: Dzieje Imperium QuartĂłw:::

Sept 19, 2009 at 00:07

Print
^ Początek strony ^



Username: Password: Lost your password?

tForum version b0.94.1.2 (© 2003 tForumDevTeam)

The comments published here represent only the personal opinions of the respective users. civ.org.pl and it's staff is not held responsible for the contents of the posts.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Portal civ.org.pl ani jego redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.


hosted by artserwis.pl - praca, konkursy, portfolia dla twórców.