civ.org.pl forums > Space 4X - Stars! > Zakonczona gra - Open War X
Zmień język na polski. Switch to English.

Print This Topic        Mark Topic as Unread 

civ.org.pl forums > Strategie Kosmiczne 4X > Stars!
Poster
Message    
Cieply
Status: Novice

Posts: 4
Registered: Aug 19, 2010
IP: Logged
Zakonczona gra - Open War X [post #1]

Witam.
Jako, że forum Stars chyba już padło, spróbuje rozruszać wątek na tym forum.
Wrzucam tu kilka słów o teamówce, w której skopaliśmy tyłki zagraniczniakom (no prawie, bo gra –mimo, że już praktycznie rozstrzygnięta - zakończyła się w wyniku ujawnienia się dziwnego buga) .
Wynik końcowy wygląda następująco:
Xkcdian – AR - 62/62/14k/1434/467/143/131k/5978/1
undead - IT- 49/44/1035/5067/1263/131/113k/5107/2
barbarian –SD- 50/49/530/3539/1829/137/103k/4807/3

800 armowych nubianów, fontanna 176mt każdego minerału na rok.

Pierwotnie w teamie byli Skotar, Mac i Xkirdian. Ja do dołączyłem w połowie rozgrywki w zastępstwie za tego ostatniego. Plan strategiczny wyglądał tak: Skotar (SD – typer grow) robi tyle zamieszania wokół ile tylko się da, a w tym czasie IT (HP) i AR rozwijają się i pakują ekonomie by w momencie gdy nasz SD dostanie zadyszki moc wejść do akcji. Ile z tego wyszło zobaczycie poniżej.
Rozkład drużyn w galaktyce wyglądał następująco:
NW – (my) SD,IT,AR NE – SD,WM,AR
SW – AR,IT,HE SE - IT,WM,HE

Zgodnie z planem od początku gry Skotar przystąpił do akcji i zaatakował w kierunku wschodnim. Zupełnie zaskoczeni przeciwnicy zostali praktycznie rozbici, uratowało ich to, że w tym samym czasie zostaliśmy zaatakowani z południa (przez team SW). Chłopaki mocno cisnęli. Omal nie zdobyli HW Undeadów. Trzeba było wszystkie siły słać na południe i ratować co się da. Przepychanki trwały dość długo, ale w końcu Mac się wybronił i ustalił w miarę stabilny front.
Tak więc od początku Skotar z Mac-em ciężko pracowali. Tym czasem Xkirdian nie robił nic. Bracz był dosyć zielony. Zarządzanie ekonomią nie dość że mu niezbyt wychodziło to jeszcze szybko go znudziło. Coraz mniej się przykładał, na maile coraz rzadziej odpowiadał, co i rusz skipy zaliczał, aż zupełnie zniknął. Kilka tur później kontrolę nad rasą przejąłem ja.
Kondycja rasy była beznadziejna. Ostatnie miejsce w score, 9 k resów produkcji (tura 50-60), sloty zapchane scrapami, połowa zielonych planet nie zajęta, większość ludzi stłoczonych w kilku koloniach w samym rogu galaktyki itp. Itd.
Wziąłem się za robienie porządków. Budowałem bazy, woziłem ludzi, rozwijałem techy. Jak już to skończyłem to budowałem koparki, budowałem koparki i budowałem koparki. I budowałem jeszcze więcej koparek. Przez większość czasu grałem w „symulator ekonomiczny” a nie w stars ;-)

Sytuacja w galaktyce w tym czasie była stabilna. Mac wspierany przez miny Skotara, przepychał się to w jedną to w dugą z teamem SW, ale front się za bardzo nie ruszał. Wschodni sąsiedzi byli zbyt słabi by cokolwiek nam zrobić. Z niepokojem patrzyliśmy tylko na team SE, który był najmocniejszy w tym czasie i staraliśmy się nie pchać w centrum by ich nie drażnić.
W pewnym momencie podskoczyłem o trzy pozycje w score w ciągu czterech tur. NE byli, aż tak słabi ??? Dawaj na nich!!! Chłopaki rozjechali ich w kilka tur. SE próbowali skorzystać z okazji i zagarnęli trochę planet na południu, ale wkrótce odbili się od pól minowych jak od ściany.
Sytuacja była dosyć niebezpieczna. Staliśmy się oczywistym wrogiem nr 1 w galaktyce, a chłopaki wciąż grali tylko we dwóch – ja bawiłem się tylko w przewożenie ludzi. Na szczęście SE grali pasywnie. Miny SD skutecznie ich zniechęciły do podejmowania jakich kol wiek działań.
Dało nam to czas na zagospodarowanie zdobytych terenów. Moja gospodarka wreszcie zaskoczyła i produkcja wzrosła, fontanna zaczęła działać. Zyskaliśmy wreszcie sporą przewagę ekonomiczną, zmaksowaliśmy techy, postawiliśmy sporą flotę rakietową. Krótko mówiąc staliśmy się pierwszą potęgą w galaktyce.
AR-owe fontanny wkrótce zrobiły swoje. Sojusz SE został mocno w tyle. Walczyliśmy głównie z SW, ale mimo, że King się dwoił i troił, front powoli się przesuwał na południe. Rozstrzygająca bitwa rozegrała się na Listopred. Mimo dużych strat własnych skasowaliśmy 2/3 floty SW.
Po tej bitwie dostaliśmy dziwnego maila. Mianowicie King mimo, że przegrał i stracił całą flotę po bitwie dostał techa.
A nie był to pierwszy bug, który wyskoczył w czasie tej gry. Mieliśmy już wormhole, które od początku łączyły ze sobą końce galaktyki i nie chciały zniknąć. Były statki, które przypadkowo przekazane przeciwnikowi wciąż „pamiętały” stare battleplany i wywołały serię bitew między sojuszniczymi statkami. IT przy glejtowaniu bramą Any/Any dostawał uszkodzenia.
Dziwne. Co nie? Nad grą krążyło jakieś fatum. Nie mam pojęcia skąd się wzięło takie nagromadzenie bugów ??
Postanowiliśmy jednogłośnie zakończyć grę zanim galaktyka wybuchnie, albo czyjaś flota zacznie strzelać sama do siebie.

W nioski z gry są takie:
- SD to potęga. Potrafi odstraszyć a nawet pokonać sporo silniejszego przeciwnika.
- AR w takich grach jest niezbędny. Sojusznicy muszą zapewnić mu 100 lat spokojnego rozwoju (ale nuda), ale jak odpali już fontannę to wszyscy inni zostają daleko w tyle.

Aug 19, 2010 at 13:20

Print
^ Początek strony ^



Username: Password: Lost your password?

tForum version b0.94.1.2 (© 2003 tForumDevTeam)

The comments published here represent only the personal opinions of the respective users. civ.org.pl and it's staff is not held responsible for the contents of the posts.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Portal civ.org.pl ani jego redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.


hosted by artserwis.pl - praca, konkursy, portfolia dla twórców.